Wrocław: Oficer rowerowy tłumaczy "konflikt" z pieszymi i obiecuje nowe trasy

Rowerzyści rozpanoszyli się, bo jest ich więcej i szukają swojej przestrzeni. Podobnie było dziesiątki lat temu w miastach zachodnich. Konflikt urósł tam do takich rozmiarów, że zdecydowano się na sprowadzenie rowerzystów na jezdnie, najczęściej na wyznaczone pasy rowerowe. U nas ten proces właśnie trwa. Obowiązkowe OC dla rowerzystów to zaś temat zastępczy - mówi Daniel Chojnacki, Oficer Rowerowy z Wrocławia

Rozmowa z Danielem Chojnackim, oficerem rowerowym urzędu miejskiego

Mateusz Kokoszkiewicz: Nasi czytelnicy skarżą się, że drogi rowerowe we Wrocławiu nie tworzą systemu. Kiedy to się zmieni?

Daniel Chojnacki: Realizacja spójnej sieci tras to priorytet. Niedawno rozpoczęła się budowa ważnych tras w centrum miasta: pasów na placu Dominikańskim, przejazdów przez Kazimierza Wielkiego, kontrapasów: na ul. Kościuszki i ul. św. Mikołaja. W tym roku chcemy zbudować też trzy małe odcinki łącznikowe: na ul. Żmigrodzkiej między ul. Rowerową i ul. Kasprowicza i w dwóch miejscach na ul. Powstańców Śląskich. Powstanie tam nowa, oddzielona od chodnika droga rowerowa z asfaltu. W przygotowaniu mamy też projekt trasy przy ul. Legnickiej, między ul. Rybacką a ul. Poznańską. Mam nadzieję, że uda nam się go zrealizować jeszcze w tym roku. Sukcesywnie poszczególne odcinki będą się łączyć w całość, zależnie od środków przeznaczanych na ten cel.

W jaki sposób urząd chce uczynić Wrocław miejscem przyjaznym dla rowerzystów?

- Rower to narzędzie do poprawy warunków życia dla wszystkich mieszkańców. Pokazuje to wysoka pozycja miast z dużą liczbą rowerzystów w rankingach najlepszych do życia miejsc. Urząd miejski złożył ostatnio do systemu ewidencji inicjatyw projektowych województwa wniosek dotyczący rozbudowy infrastruktury rowerowej. Oprócz łączenia istniejących tras chcemy zbudować magistrale rowerowe - trasy, które byłyby szersze niż zwykłe drogi i pozwalały szybko dostać się z najważniejszych osiedli do centrum. Myślimy także o powstaniu brakujących kładek pieszo-rowerowych i systemie zielonych dróg rowerowych wzdłuż rzek. Chcielibyśmy rozwiązać także problem kradzieży rowerów, budując wzorem Holandii dostępne dla wszystkich zamykane parkingi. Przewidywane przez nas koszty całego zadania to 120 milionów złotych. Inwestycja tej wielkości w ciągu kilku lat nie będzie możliwa do realizacji tylko z budżetu gminy i powinna być finansowana także z funduszy europejskich. Dlatego mam nadzieję, że zarząd województwa przychylnie rozpatrzy nasz wniosek i w regionalnym programie operacyjnym na lata 2014-2020 znajdzie się osobna pula na infrastrukturę rowerową w województwie..

Miasto powinno też samo rozwijać infrastrukturę rowerową, bez oglądania się na innych.

- Robimy to. Oprócz kluczowej dla rowerzystów budowy dróg, o której mówiłem, realizujemy też program tworzenia miejsc parkingowych. Tylko w tym roku ustawiamy w mieście 550 stojaków. Zbieramy potrzeby użytkowników i potem budujemy je tam, gdzie jest zapotrzebowanie. Realizujemy wszystkie wnioski mieszkańców. Obniżamy też krawężniki, by można było łatwiej wjechać ze ścieżki na jezdnię, właśnie ogłosiliśmy przetarg na roboty w 153 miejscach. Na wylocie ul. Dobrej w ul. Legnicką, gdzie według badań było prawie najwięcej kolizji z udziałem rowerzystów, powstanie wyniesiony na wyższy poziom przejazd rowerowy i przejście dla pieszych. W mieście powstają też liczne śluzy rowerowe.

Czym jest śluza?

- To czerwona przestrzeń znajdująca się pomiędzy przejściem dla pieszych a linią zatrzymania dla kierowców. Można ją zobaczyć np. na pl. Wróblewskiego czy na ul. Widok. Śluza pozwala na łatwiejsze opuszczenie skrzyżowania przez rowerzystę, gdyż staje on przed samochodem. Śluzy często obejmują wszystkie pasy ruchu, więc umożliwiają także łatwiejsze skręcanie w lewo. W obu przypadkach rowerzysta jest bardziej widoczny i zwiększa się jego bezpieczeństwo. Jest to rozwiązanie powszechnie stosowane w Europie.

Czy mimo tych zapowiedzi miasto nie przeznacza zbyt małych pieniędzy na infrastrukturę rowerową w stosunku do potrzeb?

- Proszę zauważyć, że kwota przeznaczona na budżet rowerowy sukcesywnie wzrasta - od 200 tys. w 2008 r. do 3,6 mln w tym roku. To nie jest suma docelowa, ale gdyby ta tendencja się utrzymała, mamy szansę na osiągnięcie w 2015 r. wskaźnika 10 proc. udziału podróży rowerowych w ruchu innym niż pieszy, co zapisane jest w uchwale rady miejskiej o polityce rowerowej.

Na przyszły rok w wieloletnim planie inwestycyjnym przewidziano jednak tylko nieco ponad milion.

- Ostateczna decyzja leży po stronie miejskich radnych. Liczę, że możliwe są jeszcze zmiany.

Dlaczego zostały odrzucone prawie wszystkie rowerowe wnioski do budżetu obywatelskiego?

- Nie chciałbym komentować wyników naboru do budżetu obywatelskiego, gdyż to rozstrzygnięcie leżało w kompetencjach zespołu opiniującego. Oczywiście, trochę szkoda, że zgłoszone wnioski nie przeszły. Zachęcam jednak do głosowania na jeden projekt dotyczący rowerów, który pozostał - połączenie tras przy Uniwersytecie Medycznym na Gaju. To dla mieszkańców tych okolic bardzo ważna inwestycja, bo wypełnia lukę między drogami na Grota-Roweckiego i Borowskiej.

Magistrat widzi potrzebę edukowania uczestników ruchu?

- Zdecydowanie tak. Zwłaszcza przy naszej kulturze jazdy, która pozostawia wiele do życzenia, trzeba zmieniać świadomość różnych grup społecznych. Widzę tu mocną rolę samorządu. Rowerzystów chcemy zachęcać, by zjechali z chodnika na jezdnię. Wielu z nich boi się ruchu drogowego i nie wie, jak się poruszać po ulicach. Dlatego w różnych częściach miasta zorganizujemy specjalne przejazdy z instruktorami. Przygotowujemy też zestaw filmów, w których pokażemy, jak rowerem można dostać się z wrocławskich osiedli do centrum w najszybszy i najbezpieczniejszy sposób. Liczymy, że pokazanie konkretnych możliwości ułatwi ludziom wybór roweru. Kierowców chcemy z kolei zachęcić, by bardziej uważali na cyklistów. Planujemy kampanię reklamową na autobusach MPK, na których umieścimy grafiki obrazujące dwie podstawowe zasady: gdy skręcasz w prawo z drogi głównej, zwróć uwagę na rowerzystów i zachowaj metrowy odstęp podczas wyprzedzania rowerzysty. Wspólnie z organizacjami pozarządowymi organizujemy też "rowerową szkołę", by od małego oswajać dzieci ze zdrowym i ekologicznym transportem. W dziedzinie edukacji jest jeszcze wiele do zrobienia, ale sytuacja się poprawia.

Niektórzy uważają, że rowerzyści rozpanoszyli się po mieście i powinno się wprowadzać obowiązkowe OC czy obowiązek noszenia kasków.

- Rozpanoszyli się, bo jest ich więcej i szukają swojej przestrzeni. Podobnie było dziesiątki lat temu w miastach zachodnich. Konflikt z pieszymi urósł tam do takich rozmiarów, że zdecydowano się na sprowadzenie rowerzystów na ulice miasta, najczęściej na wyznaczone pasy rowerowe. U nas ten proces właśnie trwa. Obowiązkowe OC dla rowerzystów to zaś temat zastępczy. W rzeczywistości pomysł sprowadziłby się do ograniczenia liczby rowerzystów, a co za tym idzie - zwiększenia zatłoczenia na drogach i w komunikacji zbiorowej. Jego absurdalność udowadnia to, że żaden kraj na świecie się na to nie zdecydował. Co do kasków - to kolejny absurd. Jeśli ktoś zakłada kask, to powinien być jego wybór. Obowiązek nie zwiększa wcale bezpieczeństwa, co potwierdzają badania.

Artykuł pochodzi z wrocławskiego wydania lokalnego Gazety. Zapraszamy też do wrocławskiego Rowerownika .

Więcej o: