Rowerzysta winny przekroczenia prędkości. Ale mandatu nie zapłaci

Sąd w Kościerzynie uznał, że wina rowerzysty jest bezsprzeczna, ale uniknie on poniesienia kosztów. - Jestem zadowolony z wyroku - komentuje chłopak.

W piątek w Sądzie Rejonowym w Kościerzynie (wydział zamiejscowy sądu w Kartuzach) zapadł wyrok w sprawie Patryka Wałdocha - rowerzysty, który w lipcu ubiegłego roku został sfotografowany przez fotoradar, bo przekroczył prędkość.

Patryk wyjeżdżał rowerem z lasu przy ul. Tomasza Rogali w Kościerzynie. Na wcześniejszej rozprawie nastolatek zeznawał, że droga była pusta, nie napotkał innych uczestników ruchu. Nie natrafił także na żadną informację o ograniczeniu prędkości. Dopuszczalna prędkość wynosiła 30 km/h. Chłopak miał ją przekroczyć o 16 km, za co straż miejska chciała go ukarać 50-złotowym mandatem. Rowerzysta nie przyjął kary i komendant straży skierował sprawę do sądu.

W piątek zapadł wyrok uznający winę rowerzysty. Patryk zdaniem sądu popełnił wykroczenie, ale uniknie poniesienia kosztów.

- Wina obwinionego zdaniem sądu nie budzi żadnych wątpliwości. Z ustaleń sądu wynika, że obwiniony jeździ rowerem od szóstego roku życia, wcześniej wjeżdżał z ulicy Strzeleckiej w ulicę Tomasza Rogali w Kościerzynie, gdzie obowiązuje strefa z ograniczoną prędkością i jak sam przyznał, zna przepisy ruchu drogowego - podała w uzasadnieniu sędzia Krystyna Szulc.

Komendanta straży miejskiej w Kościerzynie nie było na rozprawie.

- Jestem zadowolony z wyroku - komentuje decyzję sędziego Patryk. - Nie będę musiał płacić mandatu ani ponosić kosztów sądowych. Pani sędzia uzasadniła to tym, że jestem uczniem i nie mam stałych środków dochodu. Raczej nie myślę o odwołaniu. Nie chcę się już w to bawić, a wiem, że dochodzenie sprawiedliwości w naszym kraju jest bardzo trudne - stwierdza młody rowerzysta.

Artykuł pochodzi z trójmiejskiego wydania lokalnego Gazety.

Więcej o: