Spółdzielnia: Jeden rower i kilkunastu właścicieli

Co może połączyć 17 osób? Na przykład jeden rower. W Krakowie powstała pierwsza spółdzielnia rowerowa. Jej członkowie kupili wspólnie rower transportowy - każdy dał tyle pieniędzy, ile mógł. Teraz będą z niego korzystać na specjalnych zasadach, które sami ustalili.

Ma trzy koła, może przewieźć sto kilogramów, jest duży. Do Krakowa przyjedzie z Holandii, gdzie wciąż jest montowany. Kosztuje więcej niż zwykły rower, bo też zadania do wykonania ma niezwykłe. Takiego roweru nie ma sensu jednak kupować samemu, ponieważ jeżdżenie nim po mieście codziennie jest jednak uciążliwe - to kłopot chociażby z zaparkowaniem, bo żaden z miejskich stojaków nie jest przystosowany do większych gabarytów. Wnieść go do domu? Waży za dużo, jedna osoba sobie z nim nie poradzi; o ile w ogóle rower zmieści się na schodach... Najlepiej mieć garaż.

- A do tego ten sprzęt jest wykorzystywany rzadko, góra dwa, trzy razy w miesiącu. Idealnie nadaje się za to do transportu mebli, dużych zakupów albo po prostu na wycieczkę (dzieci mogą usiąść w przyczepce, bo montuje się tam ławeczki) - mówi Miłosz Tatara, jeden z rowerowych spółdzielców.

17 osób z Krakowa, młodych cyklistów (są w tym gronie informatycy, jest fizyk, matematyk, przedsiębiorca, licealista), postanowiło kupić rower transportowy i wspólnie z niego korzystać. Każdy dał tyle pieniędzy, ile mógł. Pieniądze spółdzielcy przeliczyli na udziały. - To skomplikowany system, ale mam nadzieję, że będzie działał; zresztą wszystko wyjdzie w praniu, czyli w jeżdżeniu - dodaje Marcin Dumnicki, współwłaściciel roweru. - Jeden udział to sto złotych, więc jeżeli ktoś ma jeden udział, to będzie mógł korzystać z roweru konkretną liczbę godzin odpowiadającą jednemu udziałowi.

Potrzebny więc będzie grafik. 17 osób musi rowerem tak się podzielić, żeby było sprawiedliwie; terminy wypożyczeń muszą być konsultowane ze wszystkimi. Będą awantury? Cykliści z pierwszej w Krakowie spółdzielni rowerowej (cargobike'owej) zapewniają, że nie - rowerzyści mogą nie dogadywać się z kierowcami, ale z innymi posiadaczami dwóch kółek tak.

Współużytkowanie to przyszłość

Zakładanie spółdzielni rowerowych to całkiem nowy trend. Miłosz: - Jest masa ludzi, którym nie podoba się religia niczym niepohamowanej konsumpcji. Oni chcą coś mieć, ale nie za wszelką cenę; jeżeli znajdą innych, którym pomysł posiadania czegoś wspólnie spodoba się tak samo, to zakładają spółdzielnię. Współużytkowanie to naprawdę przyszłość.

Marcin Dumnicki na wspólnym rowerze przywiezie ze sklepu nowe meble. Będzie tylko musiał uważać na wysokie krawężniki, bo rowerem transportowym o wiele trudniej na nie wjechać niż standardowymi dwoma kółkami.

Artykuł pochodzi z krakowskiego wydania lokalnego Gazety.

Więcej o: