Opole: Pierwsze buble na drodze rowerowej przy ul. Niemodlińskiej. A jest jeszcze w budowie

Kostka zamiast asfaltu, piesi na drodze, wiata przystankowa na środku drogi i tylko metr przestrzeni, by się minąć. Tak wygląda powstały już fragment drogi rowerowej z os. Dambonia.

Ścieżka rowerowa wzdłuż ulicy Niemodlińskiej to sztandarowy projekt ratuszowego zespołu rowerowego. Ponadpółkilometrowy odcinek pozwoli cyklistom pokonać trasę od marketu Biedronka na Dambonia do skrzyżowania z ulicą Wojska Polskiego. Według planów prace budowlane mają się zakończyć w najbliższy weekend. Jak się jednak okazuje, na powstałej już części ścieżki rowerowej zaczynają pojawiać się pierwsze buble.

Chodzi głównie o fragment związany z zatoką autobusową. Według pierwotnego projektu asfaltowa ścieżka rowerowa miała w tym miejscu zwężać się do 1,5 m szerokości (z 2,5 m) i przebiegać za wiatą przystanku autobusowego. - To był jeden z wariantów rozważanych na komisji, który nie otrzymał akceptacji ze względu na ograniczone miejsce - komentuje Mirosław Pietrucha, wicedyrektor MZD. Jakie rozwiązanie ostatecznie przyjęto? - Na tym odcinku planowany jest trakt pieszo-rowerowy. Rowerzyści nie będą zjeżdżać na jezdnie - mówi Mirosław Pietrucha i dodaje: - Takie rozwiązanie zostało zaakceptowane przez komisje bezpieczeństwa ruchu drogowego. W praktyce sytuacja będzie wyglądała następująco: rowerzysta jadący od strony marketu przed zatoczką zostanie poinformowany oznakowaniem, że kończy się wydzielona dla cyklistów asfaltowa droga, a zaczyna dzielony z pieszymi trakt z kostki betonowej (według przepisów pieszy ma tu pierwszeństwo). Ponadto na środku trasy będzie musiał uważać na już stojącą wiatę przystankową - zabiera ponad 2 m szerokości. Na manewr minięcia pieszych oczekujących na autobus pozostaje około metr szerokości. Powodem takiego rozwiązania jest zabierająca ponad 3 m szerokości zatoczka autobusowa, która zdaniem MZD udrożni ruch na ulicy. Takie rozwiązanie od dawna krytykują członkowie Towarzystwa Przyjaciół Komunikacji Miejskiej, argumentując, że to przykład "zacofania": - W Europie takie rozwiązania stosowało się 20-30 lat temu. Teraz idzie się w kierunku przeciwnym. Autobusy nie zjeżdżają z jezdni, tylko zatrzymują się przy specjalnych uwypuklonych krawężnikach, dzięki czemu pasażerowie wsiadają do nich od razu z poziomu chodnika i eliminuje się przerwę między wejściem do autobusu. Tylko u nas nadal powiela się kosztowne błędy, na które później znowu będzie się wydawać pieniądze, tym razem po to, aby je usunąć - argumentuje Daniel Felder z TPKM na łamach "Gazety".

Podobnego zdania jest Sławomir Szota: - Bo autobus traci czas, by zajechać do zatoczki, a potem z niej wyjechać. Przez takie rozwiązania w tym miejscu zabrakło przestrzeni dla drogi rowerowej - mówi oficer rowerowy.

Ponadto, jak podkreśla, projekt budowy trasy wzdłuż ul. Niemodlińskiej powstał, zanim weszły w życie podpisane przez prezydenta wytyczne dla projektantów dróg rowerowych, które nie przewidują takich rozwiązań. Przypomnijmy, że wartość inwestycji to ponad 700 tys. zł.

Artykuł pochodzi z opolskiego wydania lokalnego Gazety.

Więcej o: