Bielskie Rodzinne Rajdy Rowerowe nie znikną. Przejmie je miasto

Bielskie Rodzinne Rajdy Rowerowe to jedna z największych tego typu imprez w kraju. Wiele wskazuje na to, że nie spełnią się obawy o końcu popularnej imprezy.

Odbywające się dwa razy w roku rajdy przyciągały mnóstwo uczestników, nie tylko z Bielska-Białej, lecz także innych miast województwa, a nawet Czech i Słowacji. Jeździło w nich nawet po 3 tys. osób. Rowerzyści mogli bezpiecznie pedałować, bo liczące po kilkadziesiąt kilometrów trasy były zamknięte dla samochodów i zabezpieczane przez policję. Na uczestników zawsze czekały kolorowe koszulki, poczęstunek i nagrody.

Rajdy 17 lat temu wymyśliła znana na Podbeskidziu Grażyna Staniszewska, legendarna działaczka "Solidarności", parlamentarzystka i radna. W organizacji aktywnie uczestniczyło Beskidzkie Towarzystwo Cyklistów. Jednak we wrześniu Staniszewska zapowiedziała, że nie jest w stanie dłużej organizować rajdów. - Jedna impreza to koszt nawet 90 tys. zł. Pieniądze są potrzebne na koszulki, wynajęcie karetki, poczęstunek. Sponsorów było coraz mniej a nie mogliśmy podnieść wpisowego, które wynosiło 10 zł, bo dla rodzin, zwłaszcza wielodzietnych, oznaczałoby to barierę finansową - wyjaśnia Staniszewska.

Informacja, że rajdy nie będą się już odbywały, zasmuciła wielu bielszczan. Na szczęście okazuje się, że mają dużą szansę przetrwać. Staniszewska przed dwoma dniami złożyła bowiem oficjalny wniosek, aby ich organizację przejęło miasto. Jak sama twierdzi, otrzymała zapewnienia, że tak się stanie. - Sprawa będzie jeszcze analizowana, ale zrobimy wszystko, żeby rajdy były kontynuowane - zapowiada Tomasz Ficoń, rzecznik Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej.

Artykuł pochodzi z bielskiego wydania lokalnego Gazety.

Więcej o: