Z dziennika rowerzysty miejskiego: Czy rower zmienia spojrzenie na świat?

Moja koleżanka, socjolożka z zawodu dokonała kiedyś ciekawej obserwacji: Gdy z mrozu do ciepłego pomieszczenia wchodzi nierowerzysta, zwykle mówi "Brrr, ale zimno na dworze/polu." Rowerzystę można zaś poznać po tym, że zwykle ma inne spostrzeżenie: "Uuu, ale tu cieplutko w środku" - powie. Czy naprawdę rower zmienia postrzeganie świata?

Gdy dziś w redakcji trwała dyskusja, czy dzisiejszy dzień jest piękny, czy nie, od razu sobie ową anegdotkę przypomniałem. Dlaczego? Bo obserwacja koleżanki pasowała jak ulał.

Rowerzyści twierdzili, że dzień jest piękny. Nie pada deszcz (fajna odmiana od wczorajszego popołudnia), prawie nie ma wiatru, a jak na listopad temperatura jest bardzo przyjemna. Niektórzy byli w stanie dorzucić do tego wspomnienie kierowcy, który przepuścił ich w korku, dziewczyny na holenderce, która jadąc z naprzeciwka uśmiechnęła się, albo innego miłego epizodu z porannej podróży do pracy.

Nierowerzyści odpierali argumenty twierdząc, że jest szaro, mgliście, brzydko i pochmurnie. Ludzie w autobusie byli niemili, a kierowcy w korku zestresowani nawet bardziej niż zwykle.

Prawdopodobnie obie strony miały rację, ale nie to w tym wszystkim jest ważne. Istotne jest zupełnie co innego: Chcesz spoglądać na życie z optymizmem i nadzieją? Chcesz być szczęśliwy od rana, a z trasy do pracy pamiętać tylko miłe epizody? Chcesz "dopakować" się endorfinami i zobaczyć innych pozytywnych ludzi? Wskakuj na rower! Wszystko wskazuje, że to najlepszy sposób.

Rafał Muszczynko

Więcej o: