Zielona Góra traci wadliwy kontrapas. Rowerzyści zadowoleni?

Kontrapas przy ul. Sikorskiego był jednym z pierwszych na zielonogórskich ulicach. Po ponad roku został zamalowany - na prośbę radnych i kierowców. Sami rowerzyści przyznają, że został zrobiony wadliwie i zachęcają do jazdy po jezdni.

Pojawienie się kontrapasów na zielonogórskich ulicach nastąpiło za kadencji byłego oficera rowerowego Macieja Porębskiego. Choć przy ich malowaniu i oznakowaniu drogowcy nie ustrzegli się błędów, to rowerzyści przyzwyczaili się do jazdy pod prąd i od czasu wprowadzenia rozwiązania nie doszło na nich do żadnego wypadku. Ewenementem wśród wszystkich wprowadzonych kontrapasów był ten, który wymalowano przy ul. Sikorskiego. Od kina Wenus do starówki można było dojechać pasem wydzielonym na... dwukierunkowej ulicy. Porębskiemu od początku nie podobało się narzucone przez zielonogórską drogówkę wyznaczenie linii. - Jego kształt miał ułatwić wjazd z ul. Sikorskiego na deptak na razie serwuje on rowerzystom slalom przez parking na którym dodatkowo jest mocno ograniczona widoczność - mówił oficer rowerowy.

Jeżeli mielibyśmy się poruszać zgodnie z oznakowaniem, to należałoby skręcić pod kątem prostym - nie da się - w ulicę Drzewną, przejechać przez dwa przejazdy rowerowe, wysepkę, skręcić jeszcze raz pod kątep prostym i wjechać na deptak. - Czy policjanci kiedyś jeździli na rowerze? - zastanawiali się cykliści ze Stowarzyszenia Rowerem Do Przodu już rok temu.

Podczas osatniej sesji rady miasta o zlikwidowanie przejazdu upominał się radny PO Krzysztof Machalica. - Kontrapas przy ul. Sikorskiego nie zdaje egzaminu i stwarza ogromne niebezpieczeństwo dla użytkowników drogi. Są tam dwa wyjazdy z ul. Licalnej i ul. Piotra Skargi, a kontrapas zasłaniają stojące budynki. Widoczność jest kiepska, dlatego jego likwidacja powinna nastąpić jak najszybciej - tłumaczył. Kontrapas na prośbę radnego oraz skarżących się kierowców zamalowano. - Już samo jego wymalowanie było błędem, ponieważ jest to jezdnia dwukierunkowa. Nie doszło co prawda na nim do wypadku, to kierowcy skarżyli się, że musieli gwałtownie hamować na widok nadjeżdżających rowerzystów - wyjaśnia Paweł Ubrański.

Rowerzyści, to chyba nowość, nie protestują przeciwko likwidacji przywilejów na drodze. Domagają się także likwidacji przejazdów rowerowych na Placu Pocztowym. - Ten kontrapas i tak był niepotrzebny. Rowerzyści mogą spokojnie jeździć tam po jezdni razem z samochodami. Chcemy także, aby miasto zlikwidowało przejazdy rowerowe przy pasach na Placu Pocztowym. Widoczność jest kiepska. Wystarczy, że jakaś terenówka zaparkuje na zatoczce przy Winnicy i kierowcy jadące od strony wieży głodowej nie widzą wjeżdżających na przejazd rowerzystów - mówi Robert Górski, prezes stowarzyszenia Rowerem Do Przodu. Rowerzyści od roku proponują zupełnie inne wyznaczenie ruchu w tym miejscu. Chcą, aby kontrapas przez Plac Pocztowy biegł po jezdni (jak na rysunku powyżej). - To zupełnie bezpieczne rozwiązanie - tłumaczą. Paweł Urbański odpowiada: Jeżeli rzeczywiście takie oznakowanie ma poprawić ruch rowerzystów, to nie będę robił problemów. Zapoznam się z tą propozycją - deklaruje.

Na jeszcze krótka porada: Jadąc na starówkę lub wracając z niej nie bójmy się korzystać z jezdni. Rowerzyści mają w tym miejscu takie same uprawnienia, jak kierowcy samochodów.

Cykliści chcieliby, aby w przyszłym roku kontrapasy pojawiły się przy ul. Bankowej, Pl. Matejki czy ul. Węgierskiej obok przedszkola.

Artykuł pochodzi z zielonogórskiego wydania lokalnego Gazety.

Więcej o: