Rzeszowianie chcą znakowania rowerów

W piątek ponad 300 rowerzystów i rolkarzy przejechało ulicami miasta. Tym razem Masa Krytyczna odbyła się pod hasłem "Chcemy znakowania rowerów!"

To wspólna akcja "Gazety Wyborczej" i Stowarzyszenia Rowery.Rzeszow.pl. Chcemy wprowadzenia w Rzeszowie programu prewencyjnego, który funkcjonuje w większości polskich miast.

Hostessy z transparentami z hasłem "Chcemy znakowania rowerów" zbierały podpisy pod apelem skierowanym do władz miasta. Inicjatywą byli zainteresowani nie tylko rowerzyści, ale też rzeszowianie przechadzający się po rynku. Zebraliśmy prawie 650 podpisów.

- Pochodzę z Krakowa. Od dwóch lat mieszkam w Rzeszowie. W Krakowie znakowanie pamiętam już z podstawówki. Słyszałam, że w Rzeszowie w tym roku skradziono ponad 120 rowerów, u mnie w domu złodziej zabrał rower z piwnicy. Uważam, że znakowanie to podstawa - mówiła Ania.

- Mam kilkanaście rowerów i chciałbym wszystkie oznakować. Jeśli w Rzeszowie uda się wprowadzić taki program, pierwszy ustawię się kolejce - dodał Gerard.

Policjanci i strażnicy miejscy z Wrocławia, Łodzi, Kielc czy Krakowa od wielu lat znakują rowery. Efekt? Spada liczba kradzieży, oznakowane rowery nie giną, a odzyskane szybko trafiają do właścicieli.

Rowerzyści ze Stowarzyszenia Rowery.Rzeszow.pl zorganizowali też pokazy cięcia zabezpieczeń, mające uświadomić, jak łatwo ukraść źle zabezpieczony rower. - Większość rzeszowian zabezpiecza swoje rowery zwykłą linką za kilkanaście złotych, którą można przeciąć w parę sekund, nie używając specjalnych narzędzi - przestrzegał Jarek Dyląg podczas pokazu.

Masa wystartowała z rynku i przejechała ulicami miasta. Metą była Lisia Góra, gdzie zorganizowano grill.

Jak wygląda znakowanie rowerów?

Na ramie graweruje się specjalnym urządzeniem (engrawerem) numer z kilku cyfr i liter. Policjanci przyklejają też naklejkę informującą, że rower jest oznakowany. Numer zostaje potem wpisany do policyjnej bazy i do karty pojazdu, którą otrzymuje właściciel. W niektórych miastach policja korzysta z niezmywalnego markera, widocznego tylko pod światłem ultrafioletowym.

Artykuł pochodzi z rzeszowskiego wydania lokalnego Gazety.

Więcej o: