Przedwiośnie - idealna pora by zostać rowerzystą całorocznym

Przedwiośnie to najlepszy moment by zostać rowerzystą całorocznym. Pozwala spróbować jazdy w zimę, ale bez zaznania problemów z temperaturami w okolicy -20 stopni i śniegiem po kolana.

Załóżmy, że jesteś rowerzystą "sezonowym". Ruszasz do pracy tylko, gdy śnieg się już stopił, a temperatura jest zauważalnie powyżej zera. Czy już wsiadłeś w tym roku na rower? Pewnie tak, bo w niektóre dni bywało już nawet plus dziesięć stopni Celsjusza.

Pogoda w tym roku płata jednak figle. Wychodząc do pracy można mieć za oknem wiosnę, a po południu możesz stwierdzić, że na ulicach znowu jest biało. Czy warto zatem wracać do firmy, zostawiać rower i zamawiać taksówkę? Nie. Przedwiośnie to idealna pora, by zostać rowerzystą całorocznym.

Nawet jeżeli właśnie spadł śnieg, to zapewne jest go niewiele. To pozwoli Ci spokojnie nauczyć się jazdy "po białym" bez przepychania roweru przez zaspy (choć i w zimę tych nie było wiele). W dodatku śnieg w wyższej temperaturze staje się bardziej lepki, więc łatwiej o przyczepność pod kołami.

Wiosenne temperatury sprawią mniej problemów. Na pewno nie zamarznie Ci zamek w zabezpieczeniu, ani nie przymarzną linki w hamulcach. Krótko mówiąc zaczynając swoją zimową przygodę z rowerem teraz, unikniesz wielu problemów, z którymi stykają się okazjonalnie rowerzyści jeżdżący w grudniu i styczniu. A przy okazji nabędziesz nowych doświadczeń z jazdy, bądź co bądź, po białym.

Rower o tej porze roku ma też wiele innych zalet. Gdy wszyscy inni tkwią w korku zastanawiając się czy termin "zimowe oczyszczanie miasta" obejmuje jeszcze początek marca, Ty spokojnie omijasz ich i jedziesz dalej. Równie szybko i pewnie, co na wiosnę lub latem.

Gdy inni brną w pośniegowym błocie po kostki, skaczą przez kałuże i narzekają na to, że sól niszczy skórę butów, Twoje nogi i buty są na pedałach - czyli powyżej całego tego brudu. Nie musisz się więc martwić ani chlapą, ani błotem, ani kałużami. Jedno czym musisz się martwić to posiadanie błotników i chlapacza. Nie prawda, że tak jest prościej?

Słyszeliście może o przesileniu wiosennym? Ja też nie. Ale jeden z producentów jogurtów lada chwila znowu zacznie nam wkładać do głów, że wydawanie setek złotych na kultury bakterii w białej papce to warunek niezbędny dla zdrowia. Otóż nie, i do tego rower wystarcza w zupełności. Gdy wszyscy inni chorują, przeziębiają się i zużywają chusteczki do nosa, Ty możesz być ponad to. Wystarczy hartować organizm na rowerze! Wiem, bo sprawdzam to od przeszło dekady! Nawet nie wiem jak wygląda mój lekarz rodzinny.

Także wskakuj na rower! A jogurt zawsze możesz zjeść dla smaku.

Rafał Muszczynko

Więcej o: