24 lata obowiązywania Konwencji Wiedeńskiej. Dziś rocznica!

24 lutego mija rocznica włączenia do polskiego systemu prawnego Konwencji Wiedeńskiej o Ruchu Drogowym i Konwencji Wiedeńskiej o Znakach i Sygnałach Drogowych. W 24 lata od ich ratyfikacji polskie rozporządzenia dotyczące ruchu drogowego wciąż nie zostały dostosowane do zapisów konwencji.

Konwencja Wiedeńska o Ruchu Drogowym (Dz. U. nr 5 poz. 40 i 44 z 1988 r.) i Konwencja Wiedeńska o Znakach i Sygnałach Drogowych (Dz. U. nr 5 poz. 42 z 1988 r.) to dwa dokumenty, które Polska ogłosiła w dzienniku ustaw dokładnie 24 lutego 1988 roku. Pierwsza z konwencji definiuje zasady ruchu drogowego w Państwach, które ratyfikowały dokument. Druga określa wygląd i znaczenie znaków drogowych obowiązujących w tych krajach.

Wszystko to sprawia, że przemieszczając się po świecie nie musimy się w każdym państwie uczyć od zera zasad ruchu i wyglądu poszczególnych znaków drogowych. Co za tym idzie, możemy przemieszczać się z kraju do kraju na podstawie prawa jazdy obowiązującego w Polsce.

Lata spóźnienia z pierwszeństwem rowerzysty

Od wejścia obu konwencji do polskiego systemu prawnego mijają właśnie 24 lata. Tymczasem dopiero w ubiegłym roku - 23 lata po ratyfikacji konwencji - Polska wprowadziła do Prawa o Ruchu Drogowym zmiany dostosowujące ustawę do będącej nad nią konwencji. Sprawa nie była błaha - chodziło o pierwszeństwo na przejazdach rowerowych.

Problemu niezgodności Prawa o Ruchu Drogowym nie zauważyli ani psujący ustawę w 2001 roku posłowie, kolejni ministrowie odpowiedzialni za transport, ani inne organy państwowe jak Policja, czy Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Niezgodność w polskich przepisach wykryli dopiero rowerzyści z sieci Miast dla Rowerów .

Przy okazji do ustawy wprowadzono wiele innych prorowerowych zmian .

24 rocznica, a Polska dalej w lesie

Drugim problemem są niektóre przepisy rozporządzeń wykonawczych do ustawy Prawo o Ruchu Drogowym. Po 24 latach obowiązywania Konwencji o Znakach i Sygnałach Drogowych zapisy rozporządzeń tych wciąż są niezgodne z Konwencją.

Sygnalizator kierunkowy dla rowerzystów - polskie przepisy uniemożliwiają obecnie stosowanie takich rozwiązańSygnalizator kierunkowy dla rowerzystów - polskie przepisy uniemożliwiają obecnie stosowanie takich rozwiązań Rafał Muszczynko

Chodzi m.in. o sygnalizatory dla rowerzystów: obecnie w Polsce jest to sygnalizator dwukomorowy S-6 (światło czerwone i zielone z symbolem roweru) stosowany tak samo, jak sygnalizator dla pieszych - za skrzyżowaniem lub jezdnią. Zgodnie z Konwencją jednak powinien być to sygnalizator trójkomorowy (światło czerwone, żółte, zielone) stosowany jak każdy sygnalizator dla pojazdów - przed lub nad skrzyżowaniem. Obecny kształt przepisów nie pozwala na odrębną fazę sygnalizacji np. na pasie ruchu dla rowerów czy w śluzie dla rowerzystów, co znacząco utrudnia ich budowę.

Bardzo poważnym problemem są też przejścia dla pieszych. Konwencja wymaga, aby przejście dla pieszych przez jezdnię z ograniczeniem prędkości do 60 km/godz. włącznie miało szerokość 2,5 m - tymczasem polskie przepisy wymagają minimalnie 4 m. To powoduje szereg problemów na skrzyżowaniach, zwłaszcza jeśli obok przejścia jest zlokalizowany przejazd dla rowerzystów. Zamiast 5 m konieczne jest obecnie aż 7,5 m. W związku z tym często przejazdy rowerowe się zwyczajnie nie mieszczą i nie są wytyczane, a cykliści albo nielegalnie jeżdżą po pasach, albo są zmuszani do zsiadania z rowerów. Z kolei, gdy jest dużo miejsca i przejazd uda się wytyczyć, skrzyżowania mają mniejszą przepustowość (dłuższe czasy ewakuacji i międzyzielone), a geometria zastosowanych rozwiązań często pogarsza bezpieczeństwo i widoczność.

Trzeba zmienić rozporządzenia

Dostosowanie przepisów do Konwencji Wiedeńskiej o Znakach i Sygnałach Drogowych jest tylko jednym z wielu argumentów za szybką nowelizacją Rozporządzenia Ministrów Infrastruktury oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie znaków i sygnałów drogowych (Dz. U. nr 170 poz. 1393 z 2002 roku) oraz Rozporządzenia Ministra Infrastruktury w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach (Dz. U. nr 220, poz. 2181 z 2003 roku) zwanego potocznie "Czerwoną Książeczką".

Rozporządzenia te wymagają pilnej nowelizacji także ze względu na niezgodność z ustawą Prawo o Ruchu Drogowym. Po nowelizacji PoRD zmieniła się na przykład definicja roweru w ustawie. Obecna ustawa nie rozróżnia rowerów na jednoślady i rowery wielośladowe, lecz na rowery (o szerokości do 0,9m) i wózki rowerowe (szerokość powyżej 0,9m). Tymczasem w rozporządzeniach wciąż znajdziemy znaki dotyczące "rowerów jednośladowych". Także "dwukierunkowe pasy ruchu dla rowerów" są sprzeczne ze znowelizowaną ustawą.

Doprecyzowania wymagają m.in. zasady oddzielenia drogi dla rowerów od pozostałych części jezdni. Konieczne jest także wprowadzenie przepisów dotyczących niektórych rodzajów śluz dla rowerów, które zostały dopuszczone do stosowania ustawą Prawo o Ruchu Drogowym.

Kolejnym argumentem za szybka nowelizacją rozporządzeń jest bałagan, wewnętrzna sprzeczność i nielogiczność wielu umieszczonych w nich zapisów. Na przykład w celu wyznaczenia w jezdni pasa ruchu dla rowerów należy "wyeliminować zatrzymywanie pojazdów" (także zatrzymywanie wynikające z warunków ruchu, np zatrzymywanie w korku lub na czerwonym świetle) na odcinku na którym wyznacza się taki pas. Poważnie traktując definicje ustawowe i znaczenie znaków określone w rozporządzeniu, okazuje się że jedyne co może zrobić zarządca drogi, to zakazać na takim odcinku ruchu wszystkich pojazdów, włącznie z rowerzystami dla których właśnie wyznacza się pas ruchu.

Konwencja znowelizowana, Polska znowu śpi

Oprócz bałaganu w przepisach jest też problem większy. Konwencja Wiedeńska o Ruchu Drogowym, od chwili podpisania w 1968 roku, była kilkakrotnie nowelizowana. Polska nie zgłosiła w trybie przewidzianym traktatami żadnych zastrzeżeń do nowelizacji i w świetle prawa międzynarodowego uznała je. Do dziś jednak nie ogłosiła tekstu znowelizowanej Konwencji w Dzienniku Ustaw i nie stanowi on części polskiego porządku prawnego - a powinien.

Jedną z najistotniejszych zmian Konwencji jest nowy ustęp 3 w art. 7 o treści:

Kierujący pojazdami są zobowiązani zachowywać szczególną ostrożność wobec najsłabszych uczestników ruchu takich jak piesi, rowerzyści a w szczególności dzieci, osoby starsze i niepełnosprawne.

Zapis ten zmienia wzajemne relacje i odpowiedzialność użytkowników dróg za bezpieczeństwo na drogach i de facto wywraca do góry nogami podejście do myślenia o Bezpieczeństwie Ruchu Drogowym. Ogłaszając nową Konwencję Polska przeszłaby więc z obozu "radzieckiej szkoły bezpieczeństwa", gdzie pieszy i rowerzysta "sami są sobie winni", że pojawili się na drodze i nie uciekali odpowiednio sprawnie spod kół aut, do obozu "cywilizacji śmierci", w której prawnie chroni się najsłabszych uczestników ruchu, a od prowadzących pojazdy cięższe wymaga się daleko posuniętej odpowiedzialności i uwagi.

Parlamentarna Grupa Rowerowa działa, Masa Krytyczna rusza

Interpelację w sprawie ogłoszenia w Dzienniku Ustaw nowej Konwencji Wiedeńskiej do Ministra Transportu zgłosiła niedawno przewodnicząca Parlamentarnej Grupy Rowerowej, posłanka Ewa Wolak (treść interpelacji - tutaj ).

Także w sprawie rozporządzeń niedawno złożona została interpelacja poselska.

Piątek 24 lutego to jeszcze zima, ale z racji tak ważnego powodu Masy Krytyczne w Polsce odbędą się w tym miesiącu pod hasłem wiosennych porządków w polskim prawie. Marcin Hyła, Prezes sieci Miast dla Rowerów zachęca:

Wiosna niebawem. Zróbmy wiosenne porządki w przepisach tak, aby można było zgodnie z prawem ułatwiać poruszanie się rowerem po polskich drogach.

Zobacz też naszą mapę imprez , na której sprawdzisz w których miastach i skąd ruszają Masy Krytyczne.

Rafał Muszczynko

Więcej o: