Patenty, a rynek rowerów - co może nas spotkać po ACTA?

Od razu powiem, że nie jestem zwolennikiem wprowadzenia ACTA. Mam ku temu swoje powody. Nie te, które znacie z demonstracji. Moje powody są stricte rowerowe. Tak się bowiem składa, że ratyfikacja ACTA może mieć niemały wpływ na rynek rowerowy.

Tak naprawdę ACTA nie wprowadzi nic rewolucyjnego na rynku światowym, także na rynku sprzętu rowerowego. Może natomiast trwale zabetonować negatywne zmiany, które trwają i pogłębiają się na rynku już od pewnego czasu. Jakie to zmiany? Pokażę to na przykładach.

Suporty i korby "na kwadrat"

Suport 'na kwadrat'Suport "na kwadrat" fot. Rafał Muszczynko

Załóżmy, że macie wymienić właśnie korbę (przednią zębatkę) lub suport (łożyska przy tej zębatce) w rowerze. Typowy, popularnie zwany "na kwadrat". Do wyboru masz setki jeżeli nie tysiące różnych części produkowanych przez wiele firm. Od kosztujących kilkanaście złotych po takie za ponad stówę. Od stali, przez różne stopy aluminium, aż po ceramikę, tytan i kompozyty.

To dobrze, jest w czym wybierać. Ale co do tego mają patenty i ACTA? Otóż to, że kształt owego "kwadratu", jego dokładne wymiary i kąty, nie są pod ochroną patentową. Każdy może produkować i sprzedawać części na ten właśnie otwarty standard. To przykład idealny. Wszyscy zyskują.

Popatrzmy teraz na Campagnolo. Firma produkująca osprzęt szosowy również sprzedaje korby "na kwadrat". Tylko, że "kwadrat Campy" ma nieco inne wymiary i kąty niż ten ogólnie przyjęty. Standard Campy nie jest do końca kompatybilny ze otwartym standardem opisanym powyżej, więc lepiej nie mieszać części z obu standardów.

Co to oznacza dla klienta? To, że chcąc mieć korbę Campagnolo, powinien kupić też jej suport - choćby wcale go nie chciał. Innego wyboru nie ma, bo kwadrat Campagnolo jest standardem zamkniętym. Jest objęty ochroną patentową i inne firmy zwyczajnie nie mogą go produkować bez zgody i płacenia tantiem dla... de facto swojej konkurencji.

ISIS, Octalink...

Oprócz dwóch wymienionych powyżej standardów korb i suportów, istnieją jeszcze suporty na wielowpust: ISIS i Octalink. ISIS to system formy SRAM, która pozwoliła kilku innym producentom na produkcję części w tym standardzie, zapewne nie za darmo. Z kolei Octalink to standard Shimano, które woli samo produkować wszystkie elementy.

Oba te systemy są znacznie lepsze niż suport na kwadrat pod względem mechanicznym. Są trwalsze, sztywniejsze, lżejsze, nie dostają luzów "na klinie", co jest typową przypadłością korb "na kwadrat".

Czym się różnią poszczególne standardy suportów zobaczysz na tej grafice ze strony Sheldona Browna (po ang.).

Jednak korby i suporty w tych standardach wciąż są mało popularne (i droższe). Skoro nie ze względów praktycznych to dlaczego? Prosta sprawa - przez ochronę patentową i wojnę o to, który standard ma się stać tym dominującym.

Co to oznacza dla nas? Mniejszy wybór korb i suportów na te standardy, wyższe ceny, sztuczne wydłużanie życia gorszego, ale otwartego standardu "na kwadrat". I zupełnie nikomu nie potrzebna przepychanka między producentami. Drepczemy w miejscu!

Rowery z pełnym zawieszeniem

Spójrzmy też na rowery z pełnym zawieszeniem. Wiecie czemu wielu producentów wciąż nie ma takich rowerów w ofercie? Nie zawsze są to powody ideologiczne i brak zainteresowania danym segmentem rynku.

Zaprojektowanie zawieszenia, zwłaszcza wydajnego, np czterozawiasowego, to bardzo trudna sztuka. Dlatego każda firma, która tego dokona, szybko patentuje opracowane rozwiązanie, by chronić swoje interesy. Całkowicie racjonalne działanie.

Niestety jakiś czas temu doszliśmy do momentu, gdy zwyczajnie opatentowano już niemal wszystkie kształty i kombinacje działających efektywnie zawieszeń. Jeżeli więc jakaś firma chce dziś wprowadzić rower z zawieszeniem tylnego koła, jest zwyczajnie skazana na tantiemy dla kogoś z konkurencji, albo na próbę wymyślenia jakiegoś zupełnie nowego rozwiązania, które nie byłoby jeszcze opatentowane. Niestety to drugie jest raczej mało prawdopodobne - tak jak aerodynamika ma jeden optymalny kształt, tak samo zawieszenia nie da się robić na niezliczoną ilość sposobów.

Tym samym doszliśmy do sytuacji, gdy problemem nie jest stworzenie roweru górskiego, ale nie potknięcie się przy tym o jakiś patent i nie narażenie się na procesy, kary i bankructwo. Rowery projektują więc prawnicy patentowi, a nie inżynierowie. Nikt mi nie powie, że to normalne!

W świecie patentów i ograniczeń

Co jeszcze można opatentować w rowerach? Niemal wszystko! Geometrię ramy, zasadę działania lub wymiary danego systemu zawieszenia, grubość osi koła, średnicę kierownicy, wygląd bębenka na który nakładamy kasetę (tylne tryby), rozmiar łożysk stosowanych w suporcie lub sterach, kształt mocowania tarczy hamulcowej (np Centerlock)... Opatentować można niemal wszystko, co jest nowe. Wszystko co dziś nie jest ogólnie przyjętym i otwartym standardem, może w przyszłości stać się standardem zamkniętym, do którego dostęp (płatny) mają nieliczni.

Dlatego jestem przeciw ACTA. Nie chcę by rowerzyści mieli takie same problemy z częściami zamiennymi jak obecnie mają kierowcy samochodów. Nie chcę być skazanym na jedynie słusznego producenta, wyższe ceny i brak konkurencji. Nie chcę musieć zapamiętywać pięciu niekompatybilnych ze sobą standardów, gdy chcę kupić jakąś część. Nie chcę kupując fajnej części jednego producenta być tym samym skazany na obowiązkowy zakup pięciu innych - mniej już udanych części.

A niestety do tego to wszystko zmierza.

Rafał Muszczynko

Więcej o: