Zima zaskoczy drogowców? Drogowcy zaskoczą cyklistów?

Jadę przez miasto i zastanawiam się jak w tym roku będzie wyglądała zima. Czy będzie śnieżna, tak jak w 2009 roku? Czy mroźna jak kilka lat wcześniej? A może tym razem będzie niemal bez śniegu i łagodnie? Jest jednak kilka rzeczy, które tej zimy wydarzą się na pewno.

Jedną z kilku niezmiennych rzeczy są zimowe paraliże komunikacyjne. Paraliż komunikacyjny to taki moment, gdy wszyscy poza rowerzystami są tak zajęci zastanawianiem się nad tym "gdzie są pługi i solarki", że zatrzymują samochody i autobusy i wspólnie stoją w gigantycznych korkach. Tak jak wiosna musi zacząć się roztopami (nawet, gdy zimą nie padał śnieg), tak zima zaczyna się paraliżem. Jest zupełnie nieistotne, czy zima jest śnieżna, czy opady są niewielkie i występują tylko kilka razy w ciągu roku. Opadów może nie być, a miasta tak czy siak utkną w gigantycznym korku. Choćby tylko dla zasady, choćby raz, choćby tylko na kilka godzin. Tylko rowerzyści, będą jeździli jakby nigdy nic.

Nie mam też najmniejszych wątpliwości, że zima zaskoczy drogowców. Mogłaby być śnieżna, mogłoby jej nie być, mogłaby przyjść w lipcu. Nie ważne. Media i tak obwieszczą, że drogowcy są zaskoczeni. Biorąc pod uwagę jakimi rzeczami bywają zaskoczeni drogowcy w temacie rowerów (ojej, to rower nie wjedzie po schodach?), znowu będę skłonny w zapewnienia mediów uwierzyć.

Trzecią z niezmiennych rzeczy jest odśnieżanie dróg rowerowych. A właściwie to ich nieodśnieżanie. Jesień to tradycyjna pora roku, w której stowarzyszenia rowerowe jak Polska długa i szeroka, wnioskują (i słusznie) by trasy rowerowe odśnieżać. Tak się w końcu robi w cywilizowanych krajach, do których przecież chcemy dołączyć! Za to drogowcy, z pasją godną lepszej sprawy, wyszukują milion bzdurnych argumentów by tego nie robić. Od 2009 roku ich ulubionym argumentem jest kryzys i brak pieniędzy. I choć w Gdańsku kilka lat temu pojawiła się pierwsza jaskółka zwiastująca zmiany także i w tym aspekcie naszego życia, nie mam najmniejszych wątpliwości, że tej zimy rowerem jeździł będę jezdniami. Bo dróg rowerowych spod śniegu widać nie będzie.

Czwartym i bardzo cieszącym mnie pewnikiem tej zimy jest nowe prawo . W końcu jeżdżąc rowerem na oponach z kolcami, nikt nie będzie próbował mi wlepić mandatu tłumacząc, że niszczę jezdnię bardziej niż 40-tonowy TIR. A nawet jeżeli spróbuje, będę mógł odpowiedzieć wprost, że teraz już mi wolno.

Jak co roku pewnym jest też zaskoczenie kierowców i pieszych. Nie wiem czy też tak macie, ale odnoszę wrażenie, że od października do marca mózgi niektórych radośnie wypierają ze świadomości istnienie cyklistów. To bardzo niebezpieczne, bo zdarza się, że "nie zauważenie" cyklisty kończy się wejściem mu pod koła lub zajechaniem drogi. Choć z roku na rok zdarza się to coraz rzadziej (rowerzystów przybywa, coraz trudniej ich nie widzieć), to tej zimy, także się tego spodziewam.

Kolejną pewną rzeczą dotyczącą zimy jest mój rower. Będzie jeździł. Może padać, albo nie padać. Może wiać i mrozić. Benzyna może kosztować po 6 złotych za litr, albo po dwa. Zima może zaskoczyć drogowców, albo oni zaskoczą zimę. Kierowcy mogą nie widzieć, albo widzieć wszystko. Mój rower będzie jeździł i przetrwa to dzielnie. Nie stojąc w korkach i nie przejmując się wszystkim o czym pisałem powyżej. Jak co roku.

A jakie rzeczy są zimowym pewnikiem dla Was? Napiszcie w komentarzach.

Więcej o: