Chroń skroń. Tekturą

Rzadko na łamach serwisu polskanarowery.pl chwalimy kaski rowerowe. No - chyba, że są to kaski wykonane z kartonu.

Spróbujcie sobie wyobrazić idealny kask rowerowy. Powinien być lżejszy od tych, które można znaleźć w naszych sklepach, doskonale dopasowany do głowy, powinien lepiej niż istniejące kaski absorbować siłę uderzenia, a przy tym - nie rozpadać się po pierwszym zderzeniu z twardą powierzchnią. Nie zaszkodziłoby przy tym, gdyby nie kosztował zbyt dużo. Otóż taki właśnie kask wymyślił Anirudha Surabhi. Co ciekawe - kask nie jest wykonany z kosmicznych komponentów a z tektury falistej.

Kranium - bo tak nazywa się kask stworzony przez młodego Hindusa mieszkającego w Londynie - to konstrukcja wykonana z kilkunastu krzyżujących się ze sobą kartonowych żeber. Dzięki swojej konstrukcji a także właściwościom tektury, kask - zgodnie z testami przeprowadzonymi w Imperial College w Londynie - jest nawet czterokrotnie bardziej wytrzymały na uderzenia niż zwykłe kaski rowerowe. Co więcej, w przeciwieństwie do kasków wykonanych ze styropianu, nie pęka po pierwszym mocniejszym uderzeniu i - dzięki temu - może chronić głowę również podczas wielokrotnego urazu - jakże częstego podczas poważniejszych wypadków.

Kranium radzi sobie jeszcze z jednym problemem, którego dotychczasowi producenci kasków nie rozwiązali. To nie twoja głowa musi dopasować się do nowego kasku - to on dopasowuje się do kształtu twojej czaszki. Wygląda to tak: specjalny skaner mierzy twoją głowę i na podstawie pomiaru wylicza kształt kartonowych żeber. Następnie żebra drukowane są na tekturze, wycinane i składane. Na końcu możesz dobrać zewnętrzną powłokę kasku w pasującym do twoich butów kolorze.

Nawet biorąc pod uwagę powłokę kranium jest oczywiście lżejszy i tańszy od większości dostępnych na rynku kasków. Jego cena, łącznie z pomiarem czaszki to około 80 funtów. Wyniki pomiaru będą jednak przechowywane w systemie i każdy następny kask dzięki temu będzie znacznie tańszy.

I właściwie jedynym powodem, dla którego nigdy nie zdobędzie masy klientów jest fakt, że kaski kupujemy nie dla ich rzeczywistych (często wyimaginowanych) zalet a dla zapewnienia sobie poczucia bezpieczeństwa. A przecież kawałek kartonu takie poczucie zapewnia w znacznie mniejszym stopniu niż stalowoszary, opływowy, nafaszerowany karbonowymi wstawkami, ciężki jak diabli, kosztujący 600 złotych kask znanej firmy.

kom

Więcej o: