Parkowanie roweru coraz bezpieczniejsze

Jak wskazują Policyjne statystyki, w Polsce z roku na rok systematycznie spada liczba skradzionych rowerów.

Policja na swojej stronie informuje, że spada liczba kradzionych rowerów. Od 2005 roku liczba skradzionych jednośladów spadła z ponad 28 tysięcy do nieco poniżej 15 tysięcy w 2009 roku. Oznacza to spadek o niemal połowę! Jeszcze bardziej, bo aż o 70%, zmniejszyła się w tym czasie liczba kradzieży rozbójniczej, czyli takiej, w której rowerzystę fizycznie ściągnięto z roweru.

Dlaczego liczba kradzieży spada? Kiepskiemu stojakowi nawet sąsiedztwo komendy nie pomoże. Ursus, WarszawaKiepskiemu stojakowi nawet sąsiedztwo komendy nie pomoże. Ursus, Warszawa fot. Aleksander Buczyński, Zielone Mazowsze

Przyczyn spadku liczby kradzieży można się doszukiwać na różnych płaszczyznach. O ile trudno uwierzyć w nagłe, spektakularne sukcesy Policji na tym polu (co nie znaczy, że Policja nic nie robi), o tyle wyraźnie widać podnoszącą się świadomość rowerzystów w temacie zabezpieczania rowerów. Jeszcze nie tak dawno statystycznemu właścicielowi jednośladu wystarczało przypięcie roweru jedynie linką i to w dodatku do byle jakiego stojaka typu wyrwikółka. Teraz zarówno preferowany przez rowerzystów typ stojaków uległ zamianie (coraz częściej widujemy stojaki do których rower przypina się za ramę, a nie wyłącznie za przednie koło), jak i zabezpieczenia wybierane przez wielu rowerzystów są bardziej zróżnicowane i wymyślne. Wśród rowerzystów miejskich dobrą sławą cieszą się zwłaszcza tzw U-locki oraz solidne, kosztujące nawet kilkaset złotych łańcuchy.

ZOBACZ TAKŻE: W 40 stojaków dookoła świata

Widoczne jest także pewne nasycenie się rynku jednośladów. Kiedyś ludzie kupowali rowery górskie bez specjalnego zastanowienia nad tym skąd pochodzą. Dziś kupujący są bardziej wymagający - pytają o przeszłość roweru, żądają dokumentów poświadczających legalny zakup lub wręcz sprawdzają numer ramy pojazdu w komendach Policji. To znacząco utrudnia złodziejom sprzedaż skradzionego towaru, a więc zmniejsza także liczbę kradzionych jednośladów.

Nawet kosztująca 90 złotych linka nie stanowi żadnej przeszkody dla złodzieja.Nawet kosztująca 90 złotych linka nie stanowi żadnej przeszkody dla złodzieja. fot. Rafał Muszczynko

Wciąż nie jest dobrze

Jednocześnie Policja zauważa inny poważny problem. Znaczna część rowerzystów nie posiada zapisanego numeru ramy swojego pojazdu, przez co później nie ma możliwości jednoznacznego udowodnienia złapanemu złodziejowi, że rower został skradziony i nie stanowi jego własności:

Zdarzają się problemy z możliwością identyfikacji właściciela w przypadku kiedy policjanci odzyskują skradziony rower. Tylko w przypadku niespełna 6 tysięcy rowerów pokrzywdzeni podali ich numery identyfikacyjne, co pozwoliło policjantom zarejestrować je w bazie przedmiotów utraconych.

Problemy są także związane z tym, że pewna część rowerzystów w ogóle nie zgłasza kradzieży pojazdu. W takiej sytuacji sprawca pozostaje zupełnie bezkarny, a statystyka zdarzeń zostaje zafałszowana. Jak wielki jest to problem? Nie wiadomo.

Tani rower nie jest sposobem na kradzież

To co zaskakuje w statystykach to fakt znacznie większej ilości skradzionych rowerów o wartości do 250 złotych niż rowerów z wyższych półek. Takich rowerów było w 2009 roku aż 9083 sztuki (62 procent). Przeczy to stereotypowi, że kradzione są wyłącznie rowery drogie i markowe.

Tanie rowery zwykle nie są odpowiednio zabezpieczane przed kradzieżą.Tanie rowery zwykle nie są odpowiednio zabezpieczane przed kradzieżą. fot. Rafał Muszczynko

Być może zresztą to właśnie ten stereotyp jest przyczyną takiego stanu rzeczy. Właściciele drogich rowerów zwykle inwestują także w dobre zabezpieczenia i nie zostawiają roweru gdzie popadnie. Tymczasem właściciele tanich jednośladów do tematu bezpieczeństwa nie przywiązują tak dużej wagi, zwykle przypinając rowery jedynie tandetnymi, nie stanowiącymi żadnej przeszkody dla złodzieja linkami, albo wręcz pozostawiając je nie zabezpieczone.

Także kupując tani, używany rower zwykle nie zwracamy odpowiedniej uwagi na jego możliwą kryminalną przeszłość, co znacznie ułatwia pracę złodziejom i paserom. Taki rower po kradzieży po prostu łatwiej jest sprzedać.

Rafał Muszczynko

Więcej o: