Południowe Morawy na rowerze i pieszo

Zwane są Ogrodami Europy. Infrastruktura turystyczna jest znakomita, a rowerem dojedziemy aż do Wiednia

- Wy z Chorwacji czy do Chorwacji? - pyta sprzedawczyni, kiedy na rynku w Mikulovie degustuję lokalne wino. Codziennie bowiem setki samochodów z Polski mija południowe Morawy, spiesząc nad adriatyckie plaże lub ku alpejskim nartostradom. Czesi chcieliby, żeby Polacy zostali tu nie tylko na noc w jednym z tranzytowych hoteli. Z myślą o nas przygotowano materiały informacyjne, czekają na nas winiarnie i pensjonaty.

Łatwo tu dojechać samochodem lub pociągiem (my zdecydowaliśmy się na podróż koleją i wypożyczenie na miejscu rowerów, 200-300 koron dziennie). W planowaniu wyjazdu bardzo pomocna jest strona internetowa miasta http://www.mikulov.cz. Znajdziemy tu opis zabytków, ciekawszych miejsc, szlaków pieszych i rowerowych, a także propozycje wycieczek.

***

Kilkunastotysięczny Mikulov leży na wzgórzach, zaledwie kilka kilometrów od czesko-austriackiego przejścia granicznego, przy drodze tranzytowej z Brna do Wiednia. Górują nad nim widoczne z daleka wieże kościołów i zamku.

Początki Mikulova sięgają 1218 r., kiedy Przemysł Otokar I (?-1230, od 1197 król Czech) kazał zbudować tu zamek. Miasto szybko stało się jednym z centrów gospodarczych Moraw. Dzieje okolic związane są z rodami Lichtensteinów i Ditrichsteinów - ci pierwsi władali Mikulovem do 1575 r., po nich nastali ci drudzy, aż do 1945 r.

Centrum miasta w 1952 r. zostało uznane w całości za obszar zabytkowy. Najlepiej zwiedzać je pieszo. Wyruszamy z programem "To, co najlepsze w Mikulovie" (ze strony internetowej) i mapami, które otrzymaliśmy w punkcie informacji turystycznej (w rynku).

Najbardziej charakterystyczną budowlą miasta jest zamek na szczycie wzgórza ukończony w 1249 r. (z tego czasu pochodzi brama wykuta w skale). W XVI w. nabrał cech obronnych w obliczu zagrożenia tureckiego, z tego też okresu pochodzą baszty. Na początku XVII w. Franciszek Ditrichstein, biskup ołomuniecki, a zarazem gubernator Moraw, przebudował go na renesansowy pałac. Sto lat później nabrał cech barokowych. Doszczętnie spalony przez wojska niemieckie w 1945 r., został odbudowany po trosze jako zamek, po trosze jako pałac (dziś używa się więc obydwu określeń). Najciekawsza jest wystawa poświęcona winiarstwu na Morawach (wstęp 20 koron). Wśród eksponatów m.in. ogromna beczka z 1643 r. o pojemności 101 tys. litrów, przechowywano w niej mniej szlachetne trunki przeznaczone dla niższych warstw społecznych (były to prawdopodobnie początki masowej produkcji dla mniej zamożnych klientów). Oglądamy również prasy do winogron i inne narzędzia pochodzące z różnych epok.

Z otaczającego zamek parku schodzimy po schodkach do dawnej dzielnicy żydowskiej. Żydzi zaczęli się tu osiedlać po 1421 r., gdy wypędzono ich z Wiednia, a później także z Brna i Znojma. Z czasem gmina mikulowska stała się jednym z ważniejszych centrów kulturalnych, gospodarczych i religijnych Żydów na ziemiach czeskich. Stąd pochodził m.in. Jehuda Loew (1525-1609), rabin, mistyk i filozof, to on według legendy stworzył w 1580 r. praskiego Golema (ulepiony z błota olbrzym ożywał dzięki zaklęciom wypowiadanym przez biegłego w kabale rabina). W połowie XIX w. Żydzi stanowili ok. 42 proc. mieszkańców.

Z dwóch świątyń zachowała się tzw. Synagoga Górna, wybudowana w stylu renesansowym w połowie XVI w., po pożarze w 1719 r. zyskała formę barokową. Przekazana gminie żydowskiej z Brna mieści obecnie ekspozycje muzeum regionalnego (bilet 20 koron). W zbudowanym na planie kwadratu domu modlitw z łukowatymi sklepieniami wspartymi na kolumnach i galerią dla kobiet oglądamy m.in. dawne przedmioty liturgiczne i zdjęcia dzielnicy żydowskiej.

Ulicą Husovą dochodzimy do cmentarza żydowskiego, jednego z największych w Europie Środkowej (wstęp 20 koron). W dawnej sali obrzędowej z końca XIX w. oglądamy akwarele nieznanego autora przedstawiające ceremoniał pogrzebowy. Najstarsze spośród 4 tys. nagrobków pochodzą z początku XVII w. Te XIX- i XX-wieczne mają napisy także w języku niemieckim, co świadczy o silnej asymilacji Żydów. Jest też memoriał poświęcony żydowskim żołnierzom, którzy polegli w czasie I wojny - jak głosi napis za "Heimat". Na tzw. wzgórzu rabinów od połowy XVI w. chowano duchowych przywódców gminy. Nagrobek słynącego z cudów rabina Mordechaja Beneta (zmarł w 1829 r.) pokrywają karteczki z prośbami, które przynoszą pielgrzymujący Żydzi.

***

Z cmentarza wchodzimy na pobliskie niewielkie wzniesienie, tzw. Kozią Górę, z ruinami baszty strzelniczej z XV w. (była częścią miejskich fortyfikacji). Z góry świetnie widać panoramę miasta: nad czerwonymi dachami kamienic góruje zamek i wieża kościoła św. Wawrzyńca, dalej Święta Góra z kościołem św. Sebastiana na szczycie. Święta Góra to część tzw. Szczytów Palawskich, rezerwatu przyrody pod ochroną UNESCO (niespotykana w innych regionach Czech obfitość gatunków roślin i owadów, 83 km kw. zajmują wapienne wzgórza porośnięte dębowymi lasami, ciekawe jaskinie).

Po dziesięciu minutach jesteśmy na rynku (w Mikulovie wszędzie jest blisko) otoczonym przez renesansowe kamienice. Uwagę przykuwa dom U Rycerzy z połowy XVI w. z piękną dekoracją w technice sgraffito - na czarnym tle widnieją białe postaci związane z historia miasta i regionu. Inna kamienica z XVI w. słynie z pięknej stiukowej sali, w której odbywają się koncerty. Podczas pożaru w 1784 r. dom na zawsze utracił jedno piętro.

Z daleka kusi nas renesansowa wieża kościoła św. Wawrzyńca, najcenniejszej budowli sakralnej Mikulova. Powstał w XV w. na fundamentach kościoła romańskiego, przebudowany pod koniec XVII w. Zachowało się późnogotyckie pięcioboczne prezbiterium oraz potrójna nawa. Reszta budowli prezentuje styl renesansowy. Organy z 1771 r. wykonano specjalnie dla tego kościoła.

Wracamy na rynek. Jego wschodnią stronę zamyka grobowiec Ditrichsteinów. Z zewnątrz to okazała późnobarokowa świątynia z dwiema wieżami i ogromnymi posągami Chrystusa i dwóch aniołów (spoglądają z góry na rynek). W 1623 r. biskup Franciszek Ditrichstein wzniósł w tym miejscu tzw. Domek Loretański, kopię Świętej Stajenki z Loretto. Trzydzieści lat później wybudowano nad nim barokowy kościół św. Anny, kopię wiedeńskiego św. Boromeusza. Od połowy XVII w. do pożaru w 1784 r. w jego kryptach chowano członków rodu Ditrichsteinów. Z pożogi ocalały tylko prezbiterium i kaplica, ocalałe trumny i figurę Czarnej Madonny przewieziono do kościoła św. Wacława. W latach 1845-52 odbudowany został niemal od podstaw z przeznaczeniem na grobowiec Ditrichsteinów (12 lat temu gruntownie odrestaurowany). Zwiedzamy go z przewodnikiem (wstęp 60 koron). Kaplica grobowa posiada empirową fasadę, a arkady naw bocznych kościoła przebudowano tak, aby zrobić miejsce dla trumien.

W rynku stoi Słup Morowy z 1724 r. przedstawiający Trójcę Świętą. Ignacy Lengelacher umieścił też na nim figury trzech aniołów symbolizujących wiarę, nadzieję i miłość oraz świętych: Jana Nepomucena, Franciszka Ksawerego i Karola Boromeusza, których zadaniem była ochrona mieszkańców przed dżumą. Obok mamy fontannę z 1680 r. z rzeźbą Pomony, rzymskiej opiekunki owoców i kwiatów. W dłoniach trzyma tarczę, na której znajdują się dwa winiarskie noże i róg obfitości.

Wspinaczka na Świętą Górę (362 m n.p.m.) wymaga pewnego wysiłku, ale tego miejsca nie można pominąć. Wzdłuż drogi na szczyt około 1700 r. wybudowano kaplice pasyjne składające się na Drogę Krzyżową. Niezwykłe wrażenie robią znajdujące się w nich ekspresyjne, wczesnobarokowe rzeźby. Raz w roku, w pierwszą niedzielę września, na Świętą Górę wyruszają pielgrzymi, niosąc figurę Czarnej Madonny Loretańskiej z dawnego kościoła św. Anny.

Wieczorem zapełniają się ogródki kawiarń i restauracji oraz piwnice winiarni, w niektórych lokalach grają klezmerzy. Przyjemnie posiedzieć na rynku, przy kieliszku, słuchając bicia zegara z kościoła św. Wawrzyńca. Nie znajdziemy tu hałaśliwych piwnych lokali tak popularnych w innych regionach Czech - południowe Morawy należą do wina. Wszystko tu jest bardziej subtelne, cichsze i stonowane, nawet oświetlenie, delikatnie podkreślające urodę najpiękniejszych budowli. Prawdę mówi tutejsze powiedzenie: "Każdy, kto pije dobre wino, żyje w harmonii z Bogiem i ludźmi".

Tradycje winiarskie mikulowskiego regionu sięgają tysiąca lat. Najlepszą jakość osiągają winogrona odmian białych, z których wyrabia się słynny Ryzlink Vlassky', Vetlinske' Zelene', Rulandske' Bile'...

***

Okolice zwiedzamy na rowerze. Wyruszamy do Valtic Morawską ścieżką rowerową. Licząca 16 km trasa jest dość trudna, ale bardzo ciekawa. Prowadzi ścieżkami wzdłuż winnic, jezior, stawów i pól (przed wyruszeniem w drogę warto dokładnie wypytać się o początek szlaku, oznaczono go kolorem czerwonym). Po godzinie mijamy niewielką osadę Sedlec, ważny ośrodek winiarski. Zatrzymujemy się w winnicy, gdzie można oddać się degustacji (przygotowano stoliki i altanki). Najbardziej smakuje mi Rulandske' Bile'. Z przyjemnością posiedziałoby się jeszcze, ale czas w drogę.

Dojeżdżamy do Granicznego Zameczku, skąd kierujemy się na Lednice. Tu zwiedzamy wspaniałą letnią rezydencję Lichtensteinów (50 koron). Ukończony pod koniec XVII w. pałac jest znakomitym przykładem neogotyku. Pół wieku później Lichtensteinowie założyli wokół niego park, w połowie XIX w. został on znacznie rozbudowany w stylu angielskim. Wraz z parkiem wokół pałacu w Valticach (także należącym do Lichtensteinów) stanowi Lednicko-Valticki kompleks przyrodniczy i krajobrazowy o powierzchni 200 km kw. zwany Ogrodami Europy. To unikatowy tak duży obszar krajobrazowy stworzony przez człowieka, w 1996 r. został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Przecinają go sztuczne kanały, są tu stawy i łąki, no i rośliny z różnych zakątków świata. W krajobraz wkomponowano rzeźby, altanki, kolumnady, sztuczne ruiny oraz minaret. Docieramy do niego łodzią motorową spod zamku (2,5 km w 25 min, 40 koron). Tę dość osobliwą budowlę postawiono w połowie XVIII w. Z galerii na wysokości 60 m (najwyższy minaret na świecie poza krajami muzułmańskimi) rozciąga się wspaniały widok na park i zamek.

Wracamy późnym popołudniem. Droga powrotna jest trudniejsza, ale myśl, że znów staniemy w Sedlcu, dodaje sił.

Południowe Morawy to wymarzone miejsce dla rowerzystów. Warto wybrać się także do Valtic, niewielkiego miasteczka kilkanaście kilometrów od Mikulova, by zobaczyć barokowy pałac Lichtensteinów. W kościele pod wezwaniem NMP w rynku znajduje się obraz Trójcy Świętej pędzla Rubensa. Ciekawe ścieżki rowerowe prowadzą przez tereny nadgraniczne po stronie czeskiej i austriackiej. Interesująca jest niemal 20-kilometrowa dydaktyczna ścieżka winiarska, ale połączenie jazdy rowerem z degustacją wina wydaje się nieco ryzykowne...

***

Pora na odpoczynek w ogrodzie naszego pensjonatu. Próbujemy różnych gatunków winogron prosto z krzaka, mając przed sobą wspaniały widok na Mikulov i wzgórza Palavy. Gospodarz pan Jaromir Crhan pomyślał o wszystkich gościach: jest mały basen, plac zabaw, a dla starszych wino i grill.

Wspólnie z nim układamy przykładowy plan pobytu w Mikulowie i okolicach. - Trzeba koniecznie dopisać jeszcze Wzgórza Palawskie, rezerwat biosfery, zwane małymi Karpatami. Dla najmłodszych atrakcją będzie na pewno duże kąpielisko Pasohlavky, aquapark w Mikulovie czy lunapark na Praterze w Wiedniu (to tylko 65 km, najlepiej jechać autobusem o 8, powrót o 20). Od Bratysławy dzieli nas ok. 100 km autostradą.

Plan kolejnej wizyty jest gotowy. By go zrealizować, trzeba przyjechać na dwa tygodnie.

Gospodarz odwozi nas na dworzec kolejowy. Spotykamy samochody z polskimi rejestracjami pospiesznie mijające Mikulov. Nie wiedzą, co tracą!

Co, gdzie i jak

Dojazd. Samochodem przez Brno, trasą do Wiednia. Od Cieszyna jest około 250 km. Pociągiem dojedziemy m.in. z Warszawy (połączenie do Wiednia) i Katowic do Breclavia. Dalej 25 km autobusem (w dni powszednie) lub pociągiem (codziennie). Bilet kolejowy Warszawa - Breclav - 220 zł w obie strony plus miejscówka 12 zł lub kuszetka 50 zł http://www.intercity.pl

Noclegi. Przy trasie do Wiednia znajdują się trzy hotele trzygwiazdkowe. W centrum warto polecić hotele: Rohaty Krokodyl, Reva i Eliszka. Dobrym rozwiązaniem, zwłaszcza jeśli podróżujemy z dziećmi, są pensjonaty. Nocleg w hotelu ok. 500-700 koron ze śniadaniem, pensjonaty 300-500, dla dzieci zniżki.

Wyżywienie. Obiad w restauracji z winem ok. 200-300 koron, śniadanie (kanapki, sałatka, kawa) - ok. 30-50, wino stołowe (200 ml) - 15-30, piwo w lokalu - 20-30

W sieci

http://www.mikulov.cz

Piotr Janczarek

Więcej o: