Koła nad falami - ze Świnoujścia na Hel część 3

Dzień 5. Naguski, zające i statek-widmo - 58 km

Z Rowów najlepiej wyruszyć rano - do zobaczenia mnóstwo miejsc, a teren trudny. Wjeżdżamy do Słowińskiego Parku Narodowego (rower górski 50 gr, tandem 1 zł, bilet 4 zł, ulgowy 2 zł), na jeden z najładniejszych, najciekawszych odcinków naszej wyprawy, w dodatku doskonale oznakowany. Jedziemy wzdłuż jeziora Gardno. Po 3 km skrzyżowanie - w prawo do punktu widokowego, w lewo do morza (ze słynną plażą dla naturystów). Uwaga! bardzo grząski piach - lepiej zejść z roweru. Wróciwszy do szlaku, skręcamy w lewo i jedziemy jeszcze ok. 3,5 km do rozwidlenia: w lewo prowadzi szlak do Czołpina, prosto - w stronę Smołdzina (tu mapa trochę "kłamie": szlak na drzewach prowadzi właśnie w tym kierunku, a na mapie go nie ma). Jedziemy po płytach betonowych, najpierw przez pola, potem wysokim lasem. Nie wystraszcie się, gdy wypadną na was pędzące na oślep zające (mnie się to zdarzyło). Po opuszczeniu lasu porzucamy szlak (prowadzi w lewo) i jedziemy prosto do Rowokołu, stąd asfaltówką do Kluk. Odwiedzamy skansen i punkt widokowy, a zarazem przystań dla spacerowych stateczków na trasie Kluki - Rąbka k/Łeby (pływają, kiedy są chętni). Cofamy się do skraju wsi i dalej szlakiem wokół południowego brzegu jeziora Łebsko. Trasa prowadzi mokradłami, najpierw pełną dołów drogą, potem płytami betonowymi. Przez Izbicę (gospodarstwo agroturystyczne), Gać i Żarnowską dojeżdżamy do Łeby. Jest tu kilka dobrych kempingów (spodobał mi się Rafael - estetyczna zabudowa i umiarkowane ceny), w porcie polecam bar z ogródkiem, ostatni po prawej, idąc od głównej drogi (zupa rybna 6 zł, talarki ziemniaczane 3 zł).

Dzień 6. Wielbłąd pod latarnią, morskie opowieści, nie-Latające Talerze - 63 km

Z Łeby zielonym szlakiem (obok stacji PKP) do Nowęcina, a stąd polną drogą wzdłuż jeziora Sarbsko. W miejscowości o tej samej nazwie kierujemy się na Choczewo, do którego nie dojeżdżamy, a po zdobyciu wysokiej góry (za Ulinią), na którą wiedzie asfaltowa droga, po kilometrze natrafiamy na jezdnię w lewo, i choć nie ma tu żadnego znaku, skręcamy w nią. Wkrótce zobaczymy latarnię Stilo z 1904 r. zbudowaną przez Niemców na fundamencie z betonu i... białego marmuru (!) z gotowych elementów ze staliwa skręcanego śrubami (jedna z trzech takich konstrukcji na świecie). Obsługuje ją od 1948 r. słynna na Wybrzeżu rodzina Łozickich (obecnie Weronika i Romuald Łoziccy). Gdy wepchnąłem na szczyt swój rower przypominający wielbłąda, wysłuchałem morskich opowieści (m.in. o udziale załogi latarni w ratowaniu duńskiego statku, który wszedł na mieliznę w 1972 r. przy sztormie 12 stopni w skali Beauforta) i marynarskich dowcipów. W Stilo warto wpaść do małego baru udekorowanego papierowymi nie-Latającymi Talerzami, na których podpisują się znakomici goście ze świata teatru i filmu.

Teraz wzdłuż pól szlakiem czerwonym do Lubiatowa i dalej do Białogóry. Za Białogórą ciężki odcinek płyt betonowych i sypkiego piachu. Wjeżdżamy leśną drogą do Dębków, potem mostek i po 600 m docieramy do przytulnego kempingu Kaszub. Warto się tu zatrzymać - rozsądne ceny, rodzinna atmosfera.

Dzień 7. Półmisek Wędkarza, czyli uczta na Helu - 67 km

Żegnamy się z maleńkimi Dębkami i leśną drogą jedziemy do Karwi (nie polecam tu noclegu - pola namiotowe to "patelnie"). Wspinamy się do Jastrzębiej Góry, mijamy słynny kemping 60 w Lisim Jarze (w tym roku znowu nowy ajent) i zatrzymujemy się 50 m dalej. Jak głosi tablica: "Tu w Lisim Jarze w roku 1594 wylądował Król Polski Zygmunt III Waza, wracając ze Szwecji". Zostawmy rowery i zejdźmy do morza niezwykłą drogą dnem stromego wąwozu.

Teraz mkniemy obok latarni na przylądku Rozewie i dalej, do Władysławowa. Wpadamy do portu ze smażalnią na wodzie i jedziemy na Hel. Tuż za Władysławowem wspaniała niespodzianka - ścieżka rowerowa aż do ślicznej Juraty (z krótkimi przerwami) nad Zatoką Pucką! Potem Hel. Odwiedzamy muzeum, port i latarnię, obok jest kemping.

I na koniec uczta w pubie Stella Maris (w budynku szachulcowym). Zamawiamy Półmisek Wędkarza: trzy rodzaje ryb, bukiet soczystych surówek, pieczone ziemniaki ozdobione pomarańczą, ogórkiem, porem i pomidorem ułożonymi na sałacie - wielka porcja 25 zł.

Witold Borkowski

Więcej o: