Zupełnie niepotrzebne wynalazki: Bagażnik-hulajnoga

Wynalazek Jareda Lovelessa reklamowany jest jako pogromca tandemów i przełom w przewożeniu pasażera na rowerze. Czy rzeczywiście rower potrzebuje hulajnogi? A może do wożenia pasażera wystarczy zwykły bagażnik?

Idea jest taka: Jedziesz zwyczajnym, a więc lżejszym i wygodniejszym niż tandem rowerem. Nagle okazuje się, że musisz kogoś podwieźć. Rozkładasz więc ScooteRack, pasażer wsiada na hulajnogę i razem ruszacie w trasę.

 

W teorii wszystko jest piękne. Droga po której jedzie para jest równa, więc maluteńkie kółko hulajnogi nie wpada w dziury i nie zatrzymuje się na krawężnikach. Właściciel roweru nie ma też potrzeby przewozić żadnego bagażu lub zakupów, więc brak normalnego bagażnika i możliwości zamontowania np sakw, zupełnie mu nie przeszkadza.

Niestety rzeczywistość nie jest tak piękna. Poza tym, czy naprawdę potrzebujemy hulajnogi, skoro pasażera można posadzić i przewieźć na normalnym bagażniku rowerowym?

Rafał Muszczynko

Więcej o: