Rowerem w miasta: Marzenia na 2015 rok

Słowo w okresie świąteczno-noworocznym ma niezwykłą moc. Magia świąt - nastrój osiągany przy wspólnym biesiadowaniu i śpiewie kolęd pozwala na zapomnienie o trudach przedświątecznych porządków i przygotowań czy o pokonywaniu uciążliwości poruszania się po mieście sparaliżowanym nadmiarem samochodów i pozornym, wynikającym stąd niedoborem miejsc do parkowania.

Ten szczególny okres pozwala również na snucie różnych marzeń, dotyczących nadchodzącego roku. Realizacja wielu z nich nie wymaga poniesienia jakichkolwiek nakładów - poza wysiłkiem odblokowania wyobraźni, empatii i zasobów lateralnego myślenia - wyjścia poza utarte schematy.

W 2015 roku marzy mi się, że internauci na polskich portalach internetowych przestaną uważać, że jazda rowerem to głównie lub wyłącznie sprawa "rowerzystów", czyli (jak niektórzy sądzą) nie w pełni przewidywalnych dewiantów społecznych, ale sprawa przyszłego wyglądu i funkcjonowania naszych miast.

Marzy mi się również,

- że na argumenty twierdzących, że rowerem jeżdżą tylko ci, których nie stać na kupno samochodu, nie będą się pojawiały głównie posty, że rower, na którym autor jeździ jest więcej wart niż samochody, na których jeżdżą ich autorzy.

- że drogi rowerowe nie będą powstawały po to, by decydenci miejscy mogli uznać, że stworzyli kolejny pretekst do usuwania kolarzy i doświadczonych rowerzystów z jezdni.

- że aktywiści rowerowi różnych miast stworzą wspólną platformę obywatelskiej współpracy z decydentami miejskimi i nie będą uważali, że środki na promocję poprawy warunków ruchu pieszych i rowerzystów lepiej byłoby wydać na budowę kolejnych kilkuset metrów wydzielonych dróg dla rowerów.

- że eksperci bezpieczeństwa ruchu drogowego i twórcy lokalnych strategii transportowych przestaną uważać, że jazda rowerem (po jezdni) jest z natury bardziej ryzykowna niż jazda samochodem a jedyną wiarygodną metodą zapewnienia im bezpieczeństwa jest budowa dróg dla rowerów tworzonych kosztem trawników lub chodników.

- że prezenterzy problematyki rowerowej w środkach masowego przekazu przestaną bać się kwestionowania wielu sformułowań polskiego prawa o ruchu drogowym, które wymaga wielu zmian: nie tylko poprawiających sytuację prawną pieszych, ale również sprzyjających poprawie komfortu korzystania z niej wszystkich niezmotoryzowanych.

-że w polskich miastach pojawią się trwałe, zinstytucjonalizowane formy dialogu między mieszkańcami a decydentami, którzy uznają, że różnice zdań są czymś normalnym, ale wszyscy się zgodzą co do tego, że samo posiadanie samochodu nie stwarza automatycznie prawa do parkowania go w dowolnym miejscu za darmo.

- że pracownicy sztabowych komórek planowania rozwoju miast przestaną uważać przejazdy komunikacją publiczną za jedyną poważną, wartą uwagi alternatywę przejazdów samochodem.

- że kolarze i doświadczeni w ruchu miejskim rowerzyści przestaną traktować osoby jeżdżące rowerem po chodniku nawet w strefach tempo 30 jako niegodnych miana praworządnych obywateli, a promotorów korzystania z rowerów wspomaganych elektrycznie jako zdrajców szlachetnej sprawy podnoszenia ogólnej sprawności fizycznej społeczeństwa.

- że kierowcy tracący coraz więcej czasu i pieniędzy na dojazdy do pracy przestaną uważać, że jedynym skutecznym sposobem na rozładowanie korków jest poszerzanie ulic oraz budowa "bezkolizyjnych" rozwiązań drogowych typu tunele, estakady i inne wielopoziomowe węzły tras "szybkiego" ruchu.

- że eksperci zarządzania ruchem uznają, że utrzymywanie limitów dopuszczalnej prędkości w miastach na poziomie 50 km/h lub więcej nie sprzyja poprawie przepustowości głównych arterii ruchu drogowego w mieście i uznają także, że limit 30 km/h nawet na odcinkach głównych arterii ruchu tranzytowego może być sposobem na poprawę przepustowości, bezpieczeństwa i komfortu życia osób zamieszkujących okoliczne domy.

- że projektanci bulwarów nadrzecznych uwzględnią potrzeby rowerzystów i niepełnosprawnych przy tworzeniu zjazdów łączących szlaki ruchu pieszego na mostach ze szlakami spacerowymi powstającymi wzdłuż rzek, kanałów i zbiorników wodnych, dbając o niepodważanie ich walorów przez budowę jezdni lub parkingów nadwodnych.

- że policjanci nie będą w audycjach radiowych i telewizyjnych opowiadać, że prowadzący rower mają poruszać się maksymalnie blisko prawej krawędzi jezdni, implikując, że rowerzyści jadący środkiem pasa jezdni lub obok siebie stwarzają istotne zagrożenie dla bezpieczeństwa lub płynności ruchu i powinni być karani mandatami za jego tamowanie.

- że policjantki nie będą radziły rowerzystom, którzy uczestniczyli w kolizji z samochodem nie ustępującym im pierwszeństwa przejazdu na skrzyżowaniu, by kolejnym razem skorzystali z komunikacji miejskiej.

- że rowerzyści, korzystający z chodników biegnących wzdłuż przewymiarowanych, wielopasmowych jezdni nie będą karani za kontynuację jazdy w poprzek tych jezdni wzdłuż przejść dla pieszych sterowanych sygnalizacją świetlną pod pretekstem, że stwarzają zagrożenie dla pieszych, a we wszystkich takich miejscach powstaną odpowiednio oznakowane poziomo i pionowo przejazdy dla rowerów.

- że zespół zadaniowy Naczelnej Izby Kontroli opracowujący raport o stanie bezpieczeństwa niechronionych uczestników ruchu zaprosi do współpracy przedstawicieli środowisk rowerowych dysponujących odpowiednią wiedzą i doświadczeniem występowania w roli kierowcy, pieszego i rowerzysty.

- że w miastach, których przedstawiciele podpisali Kartę Brukselską lub Gdańską Kartę Mobilności Aktywnej, stworzone zostaną odpowiednie zespoły, sporządzające co roku raport o postępie w realizacji planów wzrostu skali ruchu rowerowego oraz pomysłach na przezwyciężenie zidentyfikowanych barier jego rozwoju.

- że wreszcie najbardziej przyjazne dla rowerów miasta w Polsce porozumieją się na temat sposobu przygotowania się do złożenia przekonującej deklaracji o zamiarze ubiegania się jednego z nich o prawo organizowania międzynarodowej konferencji Velo- City 2019.

Znając jakość dokumentów tworzonych przez miasta ubiegające się o to w ostatnich latach, sukcesem będzie umieszczenie jednego z polskich miast na tzw. krótkiej liście. Stąd ostatnie już marzenie: chcecie mieć konferencję Velo-City 2019 w Polsce: jedźcie w czerwcu 2015 roku do Nantes.

dr Piotr Kuropatwińskidr Piotr Kuropatwiński Roman Jocher

Dr Piotr Kuropatwiński, od wiosny 2010 roku wiceprezydent Europejskiej Federacji Cyklistów, pracuje w charakterze starszego wykładowcy w Katedrze Polityki Gospodarczej Uniwersytetu Gdańskiego. Od 1999 roku uczestniczy lub inicjuje i współorganizuje szereg inicjatyw mających na celu poprawę jakości życia w wybranych miastach i gminach Pomorza (w tym oczywiście w Gdańsku), traktując rozwój komunikacji rowerowej nie jako cel sam w sobie, ale jako narzędzie rozwoju regionu. Najpełniej dał temu wyraz w "Zielonej Księdze": "Koncepcji rozwoju systemu komunikacji rowerowej województwa pomorskiego" dostępnej m.in. na stronie internetowej Pomorskiego Stowarzyszenia 'Wspólna Europa' . W 2010 roku wraz z zespołem PSWE opracował założenia Gdańskiej Karty Mobilności Aktywnej, podpisanej przez przedstawicieli kilkunastu gmin i miast Pomorza i innych regionów kraju - stanowi ona fundament powstałej w kolejnym roku Polskiej Unii Mobilności Aktywnej (PUMA) - organizacji zrzeszających innowacyjnie myślące o sprawach rozwoju lokalnego samorządy lokalne. W odróżnieniu od wielu promotorów roweru główną uwagę kieruje na pokazywanie zalet rozwoju ruchu rowerowego, który odbywa się, a także może i ma prawo odbywać się bezpiecznie i komfortowo na zwykłej sieci ulicznej, a nie tylko i nie głównie na specjalnie wyznaczonych udogodnieniach (drogach dla rowerów), tworzonych niestety w Polsce nadal głównie kosztem przestrzeni chodników lub terenów zielonych

Więcej o: