Mistrzowski zespół i nadzieje na podium. Michał Kościuszko zaczyna nowy sezon w rajdach

Nowy tuner (RallyArt Italy), nowy samochód (Mitsubishi Lancer Evo X) i nowa kategoria (PWRC) - Rajdem Portugalii (24-27 marca) Michał Kościuszko i Maciek Szczepaniak (LOTOS Dynamic Rally Team) zaczynają starty w rajdowych mistrzostwach świata. Mają apetyty co najmniej na podium.

- Rozmowy z RallyArt Italy zaczęły się już w końcówce poprzedniego sezonu. Włosi szukali nowego pierwszego kierowcy, obserwowali postępy Michała i zdecydowali się postawić na niego - zdradził Maciek Szczepaniak, pilot Kościuszki.

Włoski zespół w ostatnich latach udowodnił, że jest w stanie zapewnić kierowcy maksymalnie dobry sprzęt. Czołowy tuner aut Mitsubishi w Europie wygrał klasyfikację PWRC, obsługując Portugalczyk Armindo Araujo. Odnosił też sukcesy w mistrzostwach Włoch i Grecji. Dla Kościuszki przygotował Mitsubishi Lancera Evo X w najnowszej specyfikacji.

Polak zastąpi w teamie RallyArt właśnie Araujo. W dwóch poprzednich sezonach Portugalczyk wśród załóg PWRC był bezkonkurencyjny. Wygrał także plebiscyt na Osobowość Roku oficjalnej strony mistrzostw świata WRC.com. Czy Kościuszko ma szansę pójść w jego ślady? Konkurencja w serii PWRC jest wyjątkowo liczna i mocna. Do walki zgłosiło się aż 19 załóg. Najgroźniejszymi rywalami polskiego zespołu będą wicemistrz świata z ubigłego sezonu Szwed Patrik Flodin (Subaru Impreza STI), Norweg Anders Grondal (Subaru Impreza STI) i Fin Jukka Ketomaki (Mitsubishi Lancer Evo X). - Ciężko mówić o oczekiwaniach. Do tej pory nie mieliśmy okazji zmierzyć się z tymi rywalami w bezpośredniej konfrontacji - mówi Kościuszko. - Liczę jednak na wysokie lokaty. Celem jest miejsce na podium - dodaje.

PWRC - czyli "seryjniakiem" po sukces

Występ w PWRC będzie dla polskiej załogi nowym doświadczeniem. Startujące w tej serii auta grupy N znacznie różnią się od aut w klasyfikacji SWRC, które do tej pory prowadził Kościuszko. Są budowane na bazie aut seryjnych, parametrami technicznymi nie odbiegają od modeli dostępnych na rynku. Auta PWRC mają zbliżone możliwości, o sukcesie w większym stopniu decydują umiejętności załogi.

Seria PWRC liczy siedem rajdów, z których załogi musiały wybrać sześć. - Z powodów logistycznych nie pojechaliśmy w lutym w Rajdzie Szwecji, dlatego weźmiemy udział we wszystkich pozostałych eliminacjach - mówi Maciek Szczepaniak. Załogę LOTOS Dynamic Rally Team zobaczymy na trasach w Portugalii, Argentynie, Finlandii, Australii, Hiszpanii oraz Rajd Wielkiej Brytanii.

Poważny test czeka polską załogę już podczas pierwszego startu w W Portugali (24-27 marca). Kamieniste trasy w rejonie Algarve są niezwykle wymagające, nie wybaczają najmniejszych błędów. W tych trudnych warunkach Kościuszko radził sobie do tej pory wybornie. W 2009 roku wygrał Rajd Portugalii w klasie JWRC, w rok póżniej dojechał na trzecim miejscu w klasie SWRC.

Michał Kościuszko dla Sport.pl: Potrzebowałem maratończyka, nie sprintera

Co sprawiło Panu największą trudność po przesiadce z auta SWRC na PWRC?

- W autach klasy SWRC czułem się bardzo komfortwo. Jako kierowca wychowałem się na samochodach grupy A, czyli autach zbudowanych od podstaw specjalnie do sportu. Auto klasy N to będzie dla mnie nowość. Muszę przestawić się na bardziej spokojny, płynny typ jazdy i zwrócić większą uwagę na szanowanie samochodu. Jestem już doświadczonym kierowcą i myślę, że sobie poradzę.

Po poprzednim sezonie podkreślał Pan, że poznanie Skody Fabii zajęło dużo czasu. Czy w nowym aucie już czuje się Pan pewnie?

- Jeszcze nie do końca, ale myślę że to nie będzie decydowało o wynikach. Na początku ubiegłego sezonu również wsiadłem nowego auta, Forda Fiesty S2000 i pierwszy rajd był dla mnie bardzo udany. Gdyby nie drobne kłopoty pewnie wygralibyśmy ten rajd i to ze znaczną przewagą. Nieznajomość samochodu nie do końca musi się przekładać na gorszy wynik. Mam nadzieję, że szybko poczuje się komfortowo w nowym aucie i liczę na to, że mój zespół umożliwi mi dobrą i szybką jazdę już od pierwszego rajdu.

Co zadecydowało, że wybrał Pan właśnie ten zespół?

- RaillyArt Italy dwukrotnie zdobył mistrzostwo świata, w 2009 i 2010 roku z Armindo Araujo w klasie PWRC. To mówi samo za siebie. Auto, patrząc na statystyki mistrzostw świata, ma lepszą dojeżdżalność. Jest bardziej wytrzymałe. Subaru jest na pewno równie szybkie, ale ja jednak szukałem auta, które jest bardziej maratończykiem niż sprinterem. Potrzebowałem auta, które jest w stanie znieść większe wyzwania i trudniejsze rajdy.

Sukces Armindo Araujo, który zwyciężył w klasie PWRC, a niebawem zadebiutuje w WRC podziałał na wyobraźnię?

- Starty w klasie WRC to także mój cel. Gdyby moja kariera potoczyła się tak, jak kariera Araujo, byłbym bardzo szczęśliwy. Na razie skupiam się na obecnym sezonie. To również jest wielkie wyzwanie dla całego zespołu.

Jak układa się Panu współpraca z Włochami?

- To bardzo profesjonalny zespół z ogromnym doświadczeniem w mistrzostwach świata. Nie mam obaw, że pojawią się jakiekolwiek problemy z komunikacją. W poprzednim sezonie również współpracowałem z włoskim zespołem, więc próbuję się komunikować nawet w tym języku. To są profesjonaliści, którzy wiedzą jak pracować z kierowcą i jak uzyskać dobry wynik.

Początek nowego sezonu w rajdach zbiegł się w czasie z wypadkiem Roberta Kubicy. Czy zrobił wrażenie na innych kierowcach, wywołał dyskusje?

- Takie wypadki na pewno są poruszające dla całego świata sportów motorowych. Skłaniają do refleksji. Jako zawodnik bardzo współczuję Robertowi i bardzo chciałbym żeby jak najszybciej wrócił do pełnej sprawności. Mogę sobie wyobrazić co on w tej chwili czuje. Wiem, że chciałby jak najszybciej wrócić za kierownicę. Jeżeli chodzi o aspekt dodatkowego lęku u innych kierowców, myślę że zawodowy kierowca nie może sobie pozwolić na tego typu przemyślenia i refleksje. Musi się skupić na swoich celach, a nie myśleć o tym co złego może się wydarzyć.

Niepełnosprawny brat Lewisa Hamiltona pójdzie w jego ślady nbsp?

Więcej o: