Niezwykły rekord na 95. urodziny! Sobiesław Zasada oszałamia

Kacper Sosnowski
Legendarny polski kierowca Sobiesław Zasada znów stanął obok jednego z najważniejszych w swojej karierze samochodów. Auta, którym pół wieku temu wygrał Gran Premio de Argentina. Tym razem Porsche 911 wiernie odtworzono jednak z klocków. - Coś fantastycznego - mówił lekko wzruszony, snując motoryzacyjne plany na swoje 95. urodziny.
Sobiesław Zasada
Fot. materiały prasowe, KS

Konstruowanie tego modelu trwało pół roku. Pochłonęło około pół miliona klocków. Projektowana komputerowo konstrukcja waży kilkaset kilogramów i jest wiernym odwzorowaniem Porsche 911T, którym Sobiesław Zasada wygrał w 1967 roku Gran Premio de Argentina, rajd, który skalą trudności porównywalny jest do Dakaru. Osiągnięcie było tym większe, że Polak - w przeciwieństwie do czołówki rywali - nie miał na trasie serwisantów i całą mechaniką pojazdu zajmował się sam ze swym pilotem, Jerzym Dobrzańskim.

Zobacz wideo

Nie zatrzymali ruchu na rajdzie. "Policja nie spodziewała się, że będziemy tak szybko" 

- Firma Porsche nie chciała nawet słuchać, by jechać na Gran Premio de Argentina. To były wertepy, bardzo trudne trasy, a marka kojarzyła się z autem na autostrady – wspomina po latach Zasada. Po tym jak uprosił szafa koncernu, dostał dwa auta, trochę części i życzenia powodzenia w wyzwaniu, co do którego Niemcy nastawieni byli sceptycznie. Do tego stopnia, że kazali traktować argentyńskie ściganie jako prywatną wyprawę Zasady. Prosząc go nawet, by startował na polskich tablicach rejestracyjnych.

- To była trudna impreza. Fajnie, że w Argentynie było wtedy około pół miliona Polaków. Z naszych zwycięstw cieszyli się ogromnie. Wygraliśmy wiele etapów i zwyciężyliśmy cały rajd. To dlatego nasz pobyt w Argentynie przedłużył się o kilka dni. Po wjeździe na metę zaczęło się wielkie świętowanie. Tamtejsza polonia nie mogła uwierzyć, że Polak wygrał rajd tego kraju. To było wprowadzenie firmy Porsche do rajdów. Dlatego następnego roku pojechałem w rajdzie Londyn – Sydney już jako kierowca fabryczny Porsche - wyjaśnia. Skalę talentu naszego sportowca, choć też zapewne jakości samochodu, potwierdziły wyniki w Argentynie, gdzie Zasada potężnie zdystansował konkurencję.

- Na ostatnim etapie, który prowadził w partiach górskich, była duża mgła. W tej mgle pojechaliśmy koncertowo. Następny samochód był 20 minut po nas, a przecież startował z minutowym opóźnieniem. Jak zjechaliśmy w dół trasy już do miasta, to na drogach był pełny ruch, bo policja nie spodziewała się, że będziemy tak szybko - uśmiecha się Zasada.

Rajd w Kenii na 95. urodziny

Sobiesław Zasada, który w styczniu 2025 roku obchodził będzie 95. urodziny, prezent chce sobie zrobić sam. Tym prezentem ma być marcowy Rajd Safari Kenii.

- Chciałbym pojechać do Kenii. W 1969 roku odbyłem tam swój pierwszy rajd Safari. Uważam, że życie zaczyna się po 90-tce, więc mam nadzieję, że tam znów pojadę - uśmiecha się.

Gdyby do tego doszło, Zasada zostałby najstarszym zawodnikiem na tej imprezie i... pobiłby swój rekord z 2021 roku, gdy w blasku fleszy i dużym międzynarodowym zainteresowaniu jako 91-latek dojechał do mety.

Na razie Sobiesław Zasada gościł na Wystawie Budowli z Klocków, zorganizowanej na Stadionie Narodowym. Z dumą stał przy wiernej replice Porsche 911. - Patrzę i nie mogę uwierzyć, coś fantastycznego - komentował.

- Robimy to, by uhonorować działania sportowców i ich styl życia. Styl, który mówi, że by do czegoś dojść, to trzeba to okupić ciężką pracą - komentuje Rafał Szymański, organizator i twórca wystawy. To głównie on był inicjatorem nie tylko stworzenia repliki auta Zasady, ale w przeszłości sam konstruował figury z klocków innych polskich sportowców: Marcina Gortata, Agnieszki Radwańskiej, Łukasza Piszczka czy Roberta Lewandowskiego.

Kacper Sosnowski
Więcej o: