Zawody WEC (World Endurance Championship) po 10 latach przerwy wróciły na tor Interlagos w Sao Paulo. W zespole AF Corse do rywalizacji przystąpił Robert Kubica, który miał jednak niełatwy weekend. Podczas treningów Polak uzyskał kiepski czas 1:27.834, a w kwalifikacjach pojechał jego zespołowy kolega Robert Shwartzman. Ten uzyskał czas 1:24.066, który dał ekipie 15. miejsce.
Podczas sześciogodzinnego wyścigu AF Corse z Kubicą za kierownicą wcale nie poszło lepiej. Niestety ogromny wpływ miał na to wypadek, a właściwie kolizja Polaka z rywalem. Wcześniej 39-latek nadrabiał pozycję, po kilkunastu minutach był dziesiąty, a później nawet siódmy.
Kubica, jadąc na miękkich oponach, trzymał za sobą Juliena Andlauera, który pewnym momencie stracił cierpliwość i za wszelką cenę chciał wyprzedzić Polaka. W siódmym zakręcie Francuz po prostu staranował maszynę Polaka i wypchnął go poza tor. Przez to Kubica spadł aż na 15. miejsce.
Andlauner został uznany przez sędziów za winnego tej sytuacji, ale jego kara przejazdu przez aleję serwisową niewiele dała samemu Kubicy. Później AF Corse próbowało ratować sytuację strategią, bo samochód nie odniósł wielkich uszkodzeń i był w stanie jechać dalej. Niestety wszystko okazało się daremne.
Ostatecznie Kubica i jego zespół ściganie na Interlagos zakończyli dopiero na 11. miejscu - drugi raz z rzędu nie zdobyli punktów. Wygrali kierowcy Toyoty, a kolejne dwa miejsca przypadły zespołom Porsche Penske MotorSport. Polak i jego koledzy do mety przyjechali dwa okrążenia za zwycięzcami.
Kolejna runda World Endurance Championship odbędzie się w USA, na torze Circuit of The Americas w Austin w Teksasie. Zmagania zaplanowano na 1 sierpnia.