Dramat Sobiesława Zasady. Wciąż nie może się z tym pogodzić

Sobiesław Zasada to legenda rajdów samochodowych. Trzykrotnie w swojej karierze zdobywał mistrzostwo i również trzykrotnie wicemistrzostwo Europy. W sierpniu 2021 roku doświadczył jednego z najtrudniejszych momentów w swoim życiu. Wówczas sport zszedł na dalszy plan, ponieważ stracił miłość swojego życia - Ewę. Ostatnio 94-latek zdecydował się opowiedzieć publicznie o swojej tragedii. Nie ukrywał, że odejście ukochanej odbiło piętno na jego zdrowiu psychicznym.

Sobiesław Zasada to jeden z najbardziej utytułowanych polskich rajdowców. Bogata kariera kierowcy przyniosła mu liczne tytuły mistrzowskie, wywalczone nie tylko w krajowych zawodach, ale także na arenie międzynarodowej. Zasada zwyciężył w 150 rajdach na całym świecie, a osiem razy zdobywał tytuł mistrza Polski. Ponadto, był trzykrotnym mistrzem Europy oraz trzykrotnym wicemistrzem Europy. Niewielu jest kierowców, którzy mogą poszczycić się takimi osiągnięciami.

Zobacz wideo Probierz odpowiada dziennikarzowi! "Dobrze, że się prześlizgnęliśmy"

Zasada urodził się 27 stycznia 1930 roku, ma więc już 94 lata. W 1946 poznał miłość swojego życia - Ewę - w gimnazjum. " W tamtych czasach panowała żelazna dyscyplina. Nie było mowy, żebyśmy wspólnie gdzieś wyjechali, nawet już jako narzeczeni. A jak para zamieszkała ze sobą przed ślubem, to była w swoim środowisku dosłownie wyklęta..." - mówił swego czasu w rozmowie z weekend.gazeta.pl. W ten sposób opowiadał o początkach swojej znajomości. Sześć lat później zakochani wzięła ślub. Od tamtej pory byli nierozłączni i tworzyli świetnie zgrany duet zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym.

- Muszę panu powiedzieć, że jestem bardzo dobry, jeśli chodzi o kondycję, natomiast bardzo słabo się czuję psychicznie. Tak jest od śmierci żony. Nie mogę się z tym pogodzić. Mam nawet takie głupie odruchy, wie pan? Kilka dni temu byłem w Mielnie w naszym Instytucie Zdrowia Sofra, na jednej ze ścian zobaczyłem zdjęcie żony i nagle mi się zdawało, że ona ciągle żyje. Miesza się tu, w głowie! - mówił w grudniowej rozmowie z Łukaszem Jachimiakiem ze Sport.pl.

- Ewa przyjechała z rodziną z Wołynia, z Łucka, była wyjątkowa. Szybko przyszła miłość między nami, młodymi ludźmi. Ale była też duża dyscyplina. Wtedy nie można było sobie sam na sam przebywać z dziewczyną, a jak ktoś w tamtych czasach zamieszkał z kimś bez związku małżeńskiego, to był wręcz wyrzutkiem społeczeństwa! Wtedy prawie się nie zdarzało, że ktoś najpierw zamieszkał ze swoją przyszłą żoną, a dopiero później brał ślub, a dzisiaj przeważnie wszyscy tak robią, wie pan? Kiedyś było zupełnie inaczej. Poznaliśmy się, gdy mieliśmy po 16 lat, skończyliśmy liceum. Po maturze poszedłem studiować na Akademię Handlową w Krakowie, a ona poszła na Uniwersytet Jagielloński. W 1952 roku się pobraliśmy, w grudniu. Małżeństwem byliśmy do sierpnia 2021 roku, gdy żona zmarła. Nasza znajomość i miłość trwały 75 lat. I wie pan, co jest najważniejsze? Że przez te wszystkie lata nie mieliśmy pomiędzy sobą ani jednej poważnej kłótni. To jest nieprawdopodobne, bo wiem, że różnie w małżeństwach bywa, że ktoś coś różnie powie, że bywają nawet rozejścia się na jakiś czas. A myśmy nigdy się nie pokłócili, u nas nawet nigdy ja na żonę nie krzyknąłem, ani ona na mnie - dodawał.

Sobiesław Zasada nie może pogodzić się ze śmiercią żony. "Psychicznie czuję się nie za dobrze"

W sierpniu 2021 roku 94-latek przeżył ogromną tragedię. Wówczas w wieku 91 lat zmarła jego ukochana. Od tamtej pory Zasada jest zdruzgotany i nie może pogodzić się ze stratą swojej żony, o czym ostatnio opowiadał w podcaście "WojewódzkiKędzierski" na portalu onet.pl.

"Fizycznie czuję się bardzo dobrze. Dużo chodzę, biegać nie mogę, bo mam kontuzję prawego kolana. Psychicznie czuję się nie za dobrze, dlatego że w tym roku w sierpniu będą trzy lata, jak zmarła moja żona" - ujawnił. "Nie mogę się z tym pogodzić. Chodzę na cmentarz... Ona była z mojego roku, była sześć miesięcy młodsza ode mnie" - dodał Zasada.

Zasada zdradził też, że ani razu w trakcie ich małżeństwa nie doszło między nimi do kłótni. "Proszę uwierzyć, a jest to niezrozumiałe, że nie mieliśmy żadnej kłótni przez 75 lat" - zakończył.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.