Horror. Rajdowiec wjechał w tłum. "Nie udało się ich uratować" [WIDEO]

Do tragicznego wypadku doszło podczas niedzielnego rajdu samochodowego Esztergom-Nyerges Rally na Węgrzech. Jak informują tamtejsze media, prowadzona przez duet Janos Toth / Viktor Ban Skoda Fabia Rally2 evo wypadła z trasy i wjechała w publiczność. Organizator komunikacji Krajowego Pogotowania Ratunkowego zdradziła, że na miejsce zostało wysłanych aż osiem karetek i cztery helikoptery ratunkowe. Niestety, dla niektórych było już za późno.

Rajd Esztergom-Nyerges toczy się na węgierskich trasach, a biorące w nim udział pojazdy poruszają się po asfalcie. Podczas zmagań wzdłuż trasy stoją kibice, którzy z bliska przyglądają się wydarzeniu. Niestety na odcinku pomiędzy miastami Labatlan i Bajot wydarzyły się katastrofalne sceny.

Zobacz wideo Ekspert przestrzega przed meczem z Walią. "Rzucą się na nas"

Tragiczne sceny podczas wyścigu na Węgrzech. Ponad 30 poszkodowanych osób

Do tragicznego zdarzenia doszło w niedzielę. Jak informują węgierskie media m.in. RallyCafe.hu, prowadzona przez duet Janos Toth / Viktor Ban Skoda Fabia Rally2 evo wpadła w poślizg, po czym kierowca stracił panowanie nad autem i uderzył w tłum ludzi stojących na poboczu. Portal Hirado.hu dodał, że publiczność w momencie wypadku znajdowała się w niedozwolonym miejscu.

Organizator komunikacji Krajowego Pogotowia Ratunkowego Katalin Sebo zdradziła, że na miejsce błyskawicznie zostało wysłanych osiem karetek oraz cztery helikoptery ratunkowe. "Niestety, czterem osobom nie udało się uratować życia. Łącznie aż sześć osób, w tym jedno dziecko, odniosło poważne obrażenia, które mogą zagrażać życiu. Po udzieleniu pierwszej pomocy wszyscy ranni zostali przewiezieni do szpitala" - przekazała dla Nemzeti Sport Online.

Węgierskie Narodowe Stowarzyszenie Sportów Motorowych (MNASZ) opublikowało specjalne oświadczenie w tej sprawie. "MNASZ składa najszczersze kondolencje rodzinie i znajomym zmarłych. We współpracy z władzami niezwłocznie zbadamy okoliczności tego wypadku. Do czasu zakończenia śledztwa nie chcemy udzielać żadnych informacji" - czytamy.

Tym samym pozostaje nam oczekiwać na efekty śledztwa. Rzekomo poszkodowanych zostało nawet 30 osób, a wskutek tych tragicznych zdarzeń organizatorzy wyścigu podjęli decyzję o wstrzymaniu rywalizacji.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.