Makabryczny wypadek Polaka. Rywale zmasakrowali jego bolid [WIDEO]

Do niezwykle groźnie wyglądającego wypadku doszło na starcie wyścigu Formula Winter Series w Alcaniz na torze MotorLand Aragon. Uczestniczył w nim Maciej Gładysz. Bolid Polaka nie ruszył po zgaśnięciu czerwonych świateł i został uderzony przed nadjeżdżającego z tyłu rywala. W wyniku kolizji auto 15-latka zostało obrócone i przecięło tor jazdy jeszcze jednego z przeciwników. O mały włos, a mogłoby dojść do olbrzymiej tragedii.

Maciej Gładysz to jedna z największych nadziei polskiego motosportu. Potencjał dostrzegł w nim również Orlen i już od 2017 roku wspiera jego rozwój. W minionym roku 15-latek zakończył przygodę z kartingiem. Obecnie ściga się w Formula Winter Series i to ze sporymi sukcesami. W Jerez był dwukrotnie drugi, z kolei w Walencji zajął odpowiednio czwartą i trzecią lokatę. Nadzieję na kolejne podium miał również w Aragonii, gdzie odbyła się trzecia runda. Tyle tylko, że nasz rodak miał wielkiego pecha. O mały włos, a weekend mógłby zakończyć się dla niego tragicznie.

Zobacz wideo Udane dla Polaków AMŚ w łyżwiarstwie szybkim w Hamar. Luiza Złotkowska: To było wyzwanie po zakończeniu kariery sportowej, żeby zostać w świecie sportu

Dramatyczny wypadek Macieja Gładysza. Rywale stratowali jego bolid. Polak miał sporo szczęścia

Gładysz dobrze zaprezentował się w kwalifikacjach. Zajął piątą lokatę i z tego też miejsca startował do sobotniego wyścigu. Ten nie zaczął się dla niego najlepiej. Kiedy zgasły czerwone światła cała stawka ruszyła do przodu, oprócz dwóch zawodników. Jednym z nich był Polak. I to właśnie on miał największego pecha. Najprawdopodobniej w jego bolidzie doszło do awarii bądź sam kierowca popełnił błąd.

Większość rywali startujących zza pleców Gładysza szybko zorientowała się w sytuacji i ominęła jego pojazd. Nie udało się to jednemu z przeciwników, startujących z końca stawki. Uderzył w bolid Polaka. Auto naszego rodaka szybko się obróciło i zostało uderzone przez jeszcze jednego zawodnika nadjeżdżającego z tyłu. Cała sytuacja wyglądała dość groźnie, a auto zostało mocno rozbite. 

Serca kibiców i komentatorów zamarły. Nie wiadomo było, w jakim stanie jest Gładysz. Na szczęście po chwili opuścił on bolid o własnych siłach. Jeśli wszystko będzie dobrze z zawodnikiem, a ekipie uda się odbudować pojazd, to najprawdopodobniej wystartuje w kolejnych dwóch wyścigach, które zaplanowano na niedzielę. 

I jak się okazuje, istnieje duża szansa, że tak się właśnie stanie, o czym poinformował sam zainteresowany. Gładysz opublikował post na X, w którym opowiedział, co dokładnie się stało. "Trochę za szybko puściłem sprzęgło. Moje auto zgasło, a następnie zostało uderzone przez dwa inne. Na szczęście nikomu nic się nie stało, ale tego samego nie można powiedzieć o moim bolidzie. Przepraszam mój zespół. Wiem, że moja ekipa zrobi wszystko, abym jutro mógł wrócić na tor na dwa kolejne wyścigi" - pisał. 

Gładysz ma jasno określony cel 

Przed nim jeszcze jeden weekend w Formula Winter Series - tym razem kierowcy będą rywalizować na torze w Barcelonie. Celem numer jeden dla Polaka na ten sezon jest Formuła 4, w której będzie się ścigał już od maja.

- To jeszcze bardzo długa droga. Jeśli uda się dobrze pojechać w F4, to na pewno chciałbym pójść wyżej, ale na to jest jeszcze czas. Jesteśmy gotowi na kolejne etapy mojej kariery, lecz na razie skupiamy się na tym, co tu i teraz. Oczywiście jak każdy ścigający się chłopak marzę o F1 - mówił w rozmowie z TheSport.pl

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.