Krzysztof Hołowczyc miał wypadek. Samochód wypadł z drogi. "Pech"

Krzysztof Hołowczyc z Łukaszem Kurzeją mieli wypadek w trakcie rajdu Italian Baja. Samochód Polaków dachował, ale na szczęście kierowcy i jego pilotowi nic się nie stało.

O szczegółach całego zdarzenia poinformował Krzysztof Hołowczyc za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Zobacz wideo Największe wyzwanie w karierze Roberta Kubicy? "Budzi duży szacunek"

Hamilton wściekły na Verstappena: Hamilton wściekły na Verstappena: "Wiedział, że nie zdąży!". Sędziowie już ukarali winowajcę

Hołowczyc dachował na początku rajdu Italian Baja. "Wypadek wynikał bardziej z przypadku niż z błędu"

- Początek Rajdu Italian Baja nie był dla nas łatwy. Dachowaliśmy i uszkodziliśmy nasze MINI. Tym samym straciliśmy nadzieję na pozycję pozwalającą zbliżyć się do podium. Ta sytuacja bardzo nas zdołowała tym bardziej, że sam wypadek wynikał bardziej z przypadku niż z błędu. Zwykły pech... ale cóż, takie sytuacje w rajdach również czasami się zdarzają - napisał na Instagramie polski kierowca.

Wypadek polskiej załogi miał miejsce podczas piątkowego odcinka kwalifikacyjnego i uniemożliwił Hołowczycowi zajęcie dobrego miejsca w całej imprezie. W sobotę polski kierowca spisał się znakomicie, wygrywając wszystkie odcinki specjalne, co dało mu awans z jednego z ostatnich miejsc do drugiej dziesiątki.

I dodał: - Dziś stanęliśmy na starcie i postanowiliśmy kontynuować jazdę najlepiej jak się da, ale już nie tyle dla samego wyniku, co dla naszych kibiców. Od początku narzuciliśmy szybkie, równe tempo dzięki czemu zwyciężyliśmy na wszystkich zaplanowanych dziś odcinkach specjalnych, a tym samym wygraliśmy dzień nie dając szans rywalom.

 

Robert Kubica przepuszcza Antonio Giovinazziego w Grand Prix WłochNiezrozumiała decyzja zespołu Alfa Romeo. Dlaczego kazali Kubicy oddać pozycję [WIDEO]

Hołowczyc ostatecznie zajął 14. miejsce w rajdzie Italian Baja, który był przedostatnią rundą Pucharu Świata i Pucharu Europy FIA w Rajdach Terenowych Baja. - Biorąc pod uwagę naszą "przygodę" uznajemy za dobry wynik - zakończył kierowca.

Więcej o: