Katastrofa zespołu Kubicy na Daytona 24h! "Do bani. Nie można tego inaczej ubrać w słowa"

Jakub Balcerski
Miały być 24 godziny jazdy, a były tylko dwie. Zespół High Class Racing, w którego barwach Robert Kubica miał rywalizować w prestiżowym wyścigu Daytona 24h, wycofał się z rywalizacji po awarii skrzyni biegów. Polak nawet nie wyjechał na tor.

Duńska ekipa startowała z dziewiątego pola ogółem, a drugiego w klasie LMP-2. Pierwsze okrążenia przebiegały dobrze - Dennis Andersen, który jechał jako pierwszy, utrzymywał drugie miejsce. Kłopoty zaczęły się przy drugim zjeździe do alei serwisowej.

Zobacz wideo Legia jest oszczędna na rynku transferowym. "Musi czekać na okazje"

Problemy już od drugiego zjazdu do boksów

To wtedy na torze miał się pojawić Robert Kubica, ale tak wczesny czas zjazdu przy neutralizacji - poza High Class Racing nie było wówczas w boksie innych przedstawicieli klasy LMP-2 - sprawił, że trzeba było zmienić strategię. Jedynie dotankowano samochód i po zjeździe zespół spadł na siódme miejsce. Andersen po chwili pojawił się w alei serwisowej jeszcze dwukrotnie, ale najprawdopodobniej już ze względu na problemy z autem. Przed czwartym zjazdem widać było, że pojawiła się poważniejsza awaria. Samochód zwolnił, a z tyłu wydobywała się mała chmura białego dymu. 

Skrzynia biegów zatrzymała samochód w garażu. Powrót na jedno okrążenie i wycofanie z wyścigu 

Jak podał dziennikarz "Przeglądu Sportowego", Cezary Gutowski, Dennis Andersen zatrzymał samochód, który został później wepchnięty do garażu High Class Racing i rozebrany na tyle, ile pozwalał regulamin. Zespół podał przyczynę problemów: problem z układem sterowania skrzynią biegów, który się przegrzewał. 

Robert Kubica pojedzie w wyścigu Daytona 24Kubica startuje w prestiżowym 24-godzinnym wyścigu. Daytona ma mu pomóc "zachować DNA"

To sugerowało dłuższy postój w garażu i niewielkie szanse nawet jedynie na powrót na tor. Nikt nie mówił już o rywalizacji o czołowe pozycje, które High Class Racing zakładało przed wyścigiem. Miała być walka o zwycięstwo, a pozostała walka o wyjazd na Daytona International Speedway. Wszystkiemu przyglądał się zmartwiony Kubica.

Minęło 3,5 godziny od startu, zespół miał 66 okrążeń straty do liderów i mechanikom akurat udało się doprowadzić samochód do stanu, który pozwalał na wyjazd z garażu. Do kokpitu wsiadł Anders Fjordbach, ale po jednym przejechanym okrążeniu wrócił do alei serwisowej. Okazało się, że usterki nie udało się naprawić. Kilka minut później było już po wszystkim. High Class Racing ogłosił wycofanie z Daytona 24h. 

Robert KubicaKubica najszybszy w swoim zespole! Świetny trening Polaka przed Daytona 24h

Katastrofa High Class Racing. Kubica nawet nie wyjechał na tor

Robert Kubica może być zatem bardzo niepocieszony. Wycofanie z długodystansowego wyścigu rangi Daytona 24h to spory zawód. Zwłaszcza jeśli zespół miał duże szanse na dobry wynik w LMP-2, co potwierdzały przygotowania i wyniki treningów, w których dobrze wypadał także polski kierowca. A jego pierwszy start w prestiżowym 24-godzinnym wyścigu zakończył się katastrofą. W 2017 roku, gdy startował w Dubai 24h, jego zespół także się wycofał. Wtedy jednak ekipa Olimp Racing przebywała na torze przez trzynaście godzin, w tym z Kubicą za kółkiem. Teraz przejechał 80 okrążeń, ale ani jednego w samym wyścigu.

Robert KubicaKubica najszybszy wśród kierowców swojego zespołu. Piąte miejsce w treningu

Jego zespołowy kolega, Ferdynand Habsburg wstawił zdjęcie, na którym siedzi na trawie pobocza jednego z zakrętów i podpisał "to jedyna zielona rzecz, którą zobaczyłem podczas tego weekendu". A pragnął, rzecz jasna, zielonych świateł. "Takie jest ściganie. Skrzynia biegów się poddała i jest po naszym wyścigu. To do bani, nie ma, jak tego inaczej ubrać w słowa" - dodał.

Zespół poinformował jedynie, że był zmuszony wycofać auto pomimo starań mechaników. Podziękował kibicom oraz kierowcom i tak zakończył się ten start na torze Daytona. W bardzo gorzki i trudny do zaakceptowania sposób. Można powtarzać, że to przecież "urok motorsportu", ale często trudno uwierzyć, że może być tak brutalny, jak w tym przypadku.