Były kierowca F1 docenia Kubicę. "Coraz bardziej rozwijał samochód. Ma potencjał na lepsze wyniki"

Były kierowca F1, a obecnie jeden z rywali Roberta Kubicy w serii DTM, Timo Glock ocenił wyniki Polaka w tym sezonie startów w serii. - Na Nuerburgringu coraz bardziej rozwijał samochód i myślę, że w nim i zespole jest jeszcze sporo potencjału na lepsze wyniki - wskazał dla Sport.pl niemiecki kierowca.

Jakub Balcerski: Jak się czujesz w trakcie tego dziwnego sezonu DTM?

Timo Glock: Dobrze. Faktycznie jest dziwnie i to trudny sezon ze względu na okoliczności epidemii koronawirusa, ale każdy musiał się do tego przyzwyczaić. Nie możemy tego zmienić. Chcielibyśmy jeszcze więcej ścigania, bo Audi jest w świetnej dyspozycji i przez to w poszczególnych rundach jest nam ciężko. Znajdujemy jednak możliwości walki z ich kierowcami - dzięki obiektom takim jak Lausitzring, czy deszczowym warunkom, w których świetnie się odnajdujemy. Zobaczymy, co będziemy w stanie zrobić w trakcie kolejnych wyścigów.

Zobacz wideo Team Kubicy dramatycznie traci na pit stopach. "To przecież można wytrenować!"

Startujesz w tej serii już przez siedem lat. Co sprawia, że jest dla ciebie tak ważna?

Ja się w niej po prostu dobrze bawię. Jest tu wysoki poziom, świetni kierowcy, z których każdy ma szansę wygrać wyścig. W zeszłych latach było nawet tak, że rok po roku zmieniał się mistrz serii, a także najlepszy zespół. Na podium co weekend pojawiali się inni kierowcy i to sprawiało, że rywalizacja była niezwykle interesująca. Wciąż czuje się to, że możesz wygrać w sobotę, a w niedziele być na piętnastym miejscu i dlatego DTM jest tak wyjątkowe.

Jesteś jednym z dwóch byłych kierowców Formuły 1 w stawce DTM. Co zawodnikowi z twoim doświadczeniem może dać ta seria?

Niektórzy szli inną drogą niż ja i przedostawali się do F1 po doświadczeniu w DTM. Seria może dać dużo pod kątem pracy z danymi, analizowania ich z inżynierami. Gdy jesteś młodym kierowcą, poznasz tak skomplikowane auto i będziesz w stanie je rozwijać z zespołem, to da ci dużo satysfakcji i pewności.

Drugim kierowcą z doświadczeniem w F1 jest Robert Kubica. Na razie zdobył w sezonie jeden punkt, myślisz, że ma szansę na więcej?

W ostatnich dwóch tygodniach Kubica miał dużo pecha. Był bardzo wolny w kwalifikacjach, ale choćby drugi weekend na Nuerburgringu pokazywał, że jest na dobrej drodze. Coraz bardziej rozwijał samochód i myślę, że w nim i zespole jest jeszcze sporo potencjału na lepsze wyniki.

Myśląc o twojej karierze, zawsze zastanawiałem się nad tą sytuacją z GP Brazylii 2008, gdy na ostatnim okrążeniu wyprzedził cię Lewis Hamilton, który dzięki temu manewrowi wywalczył mistrzowski tytuł. Wielu kibiców łączy to z komentarzem Martina Brundle’a ze Sky Sports “Is that Glock?”. Nadal ci się o tym przypomina, pojawiają się żarty z tej sytuacji?

To wraca, ale w pewnym momencie stajesz się już tym znudzony. Każdego roku ktoś mówi o tej samej historii sprzed dwunastu lat. Nie mam z tym jednak problemu, coraz mniej osób ma mi to w jakiś sposób za złe. Ludzie sobie z tego żartują, ale to na szczęście we mnie nie uderza.

W tym samym sezonie zdarzyło się coś o wiele przyjemniejszego dla ciebie - twoje pierwsze podium podczas Grand Prix Węgier na Hungaroringu. Jak je wspominasz?

Pamiętam bardzo dużo, to był świetny weekend dla mnie i całego zespołu Toyoty. W poprzednim wyścigu na Hockenheim miałem awarię tylnego zawieszenia i uderzyłem w ścianę na prostej startowej. To był mocny wypadek i potem powrót na podium pod Budapesztem smakował świetnie. Na torze po prostu cieszyłem się takim wynikiem, mam stamtąd wiele wspomnień.

A chyba tym bardziej wyjątkowe było kolejne podium podczas deszczowego przedłużającego się wyścigu w Malezji, prawda?

To był trudniejszy wyścig, bo padało, pogoda się zmieniała, a potem to przeszło w ogromną ulewę. Kolejne podium na pewno było wyjątkowe, ale czułem, że możemy nawet wygrać ten wyścig. Trzecie miejsce nie było całkowitym wykorzystaniem naszych szans. Cieszyliśmy się jednak, bo to był szalony dzień i mogło skończyć się różnie.

W Formule 1 ostatnio dużo się dzieje. Kierowca z twojego kraju, Mick Schumacher, syn Michaela w ten piątek miał zadebiutować w oficjalnym treningu. Co o nim sądzisz? Rozmawiałeś z nim i obserwowałeś jego rozwój?

To było kwestią czasu, gdy Mick dostanie szansę w Formule 1. Już w poprzednich latach mówiło się, że potrzebuje może pół roku więcej w niższych seriach, żeby któryś zespół dał mu miejsce w stawce. Jest mądry, nigdy nie widziałem, żeby reagował przesadnie na kiepski wynik, zawsze wydaje się szukać we wszystkim pozytywów. Miło widzieć go w piątkowym treningu na Nuerburgringu, ale chciałbym przede wszystkim zobaczyć, do czego będzie zdolny w przyszłości.

W ten weekend drugą szansę na wyrównanie rekordu zwycięstw Michaela Schumachera ma Lewis Hamilton. Nie będę pytał, kto jest lepszy, ale umiesz w ogóle porównać ich obu?

Samo to, że zbliżył się do tego osiągnięcia, a my szukamy takich porównań, wskazuje, jak świetnym kierowcą stał się Lewis. Gdy Schumacher ustanawiał rekord 91 zwycięstw w karierze, nikt nie myślał, że pojawi się kierowca, który będzie w stanie mu dorównać. Już to, co zrobił Schumacher, było niewiarygodne, więc wyczyn Hamiltona jest tym bardziej warty uwagi i szacunku. Michael zawsze podwyższał sobie poziom, który musiał pobić w następnym sezonie i Lewis teraz ma podobnie, ale według mnie trudno ich porównywać. To inne ery Formuły 1 - samochodów, ale także czasów, w jakich się ścigają. Łączy ich na pewno to, że są niesamowitymi osobistościami tego sportu w momencie, gdy się ścigają.

Wracając do twojej kariery, byłeś najbliżej czołówki DTM w 2018 roku. Zająłeś piąte miejsce w klasyfikacji generalnej, a czy w pewnym momencie nie poczułeś, że to może być moment, gdy będziesz walczył nawet o podium albo mistrzostwo?

Taki miałem plan. Wtedy jednak Audi również było bardzo mocne, jak w tym sezonie. Sytuacja była podobna i nie do końca miałem przestrzeń do poprawienia się na tyle, żeby faktycznie liczyć się w walce o tytuł. Tak jak i teraz próbowałem korzystać z szans i osiągać swoje najlepsze rezultaty, ale pewnych rzeczy nie da się zmienić.

Przyszłość DTM przyniesie sporo zmian na kolejny sezon. Wiesz już, czy będziesz umiał się do nich zaadaptować i pozostaniesz w stawce?

Musimy poczekać i zobaczyć. Jestem ciekawy tego, ile zespołów pozostanie przy DTM i gdzie będzie można walczyć o najwyższe pozycje. Nie chcę tego porzucać, ale to wszystko na razie jest niepewne. Gdy będę już wiedział, podejmę decyzję, choć na pewno chciałbym dalej ścigać się na takim poziomie rywalizacji, jak w tym sezonie.

Pozostało już tylko kilka wyścigów tego sezonu. Masz jakiś szczególny cel?

Po prostu stawać się lepszym z wyścigu na wyścig i być tak konkurencyjnym dla najlepszych kierowców, jak tylko się da.

Przeczytaj także: