Lawina krytyki spadła na Roberta Kubicę! "Nie wyszedł z roli statysty"

Niemieccy dziennikarze w ostrych słowach skrytykowali Roberta Kubicę za jego starty w pierwszych dwóch weekendach tego sezonu DTM. Polski kierowca był dwukrotnie 14. na Spa i dwukrotnie 13. na Lausitzringu, jednak jego tempo pozostawiało wiele do życzenia.

Debiut Roberta Kubica w DTM nie był udany. Polak na początku sierpnia zajmował dwa razy 14. pozycję podczas wyścigów na belgijskim torze SPA. Liczył, że w miniony weekend na torze Lausitzring będzie o wiele lepiej. Niestety nie było. Dwukrotnie kończył wyścig na 13. miejscu i jako jeden z dwóch kierowców w stawce nie zdobył jeszcze ani jednego punktu. 

Zobacz wideo Kubica znowu trafił fatalnie. "Podjął się szalenie trudnego wyzwania"

I choć Kubica winę zwala na przygotowanie swojego samochodu do wyścigu, niemieccy dziennikarze rozpoczęli krytykować Polaka za jego starty. - Robert Kubica nie wyszedł z roli statysty. Po raz kolejny mieści się w kategorii "obecny na starcie". Ostra, a zarazem niezłośliwa krytyka Timo Scheidera nie wzięła się znikąd - napisał Claus Muehlberger w "Auto Motor und Sport", odnosząc się do słów Scheidera, który stwierdził, że "Kubica nie prezentuje poziomu godnego serii DTM".

Niemiecki dziennikarz zwrócił także uwagę, że serii DTM uczy się także zespół Kubicy, a Polak nie jest pierwszym kierowcą z Formuły 1, który nie poradził sobie w niemieckiej serii. - Orlen Team ART też się wszystkiego uczy. Widać to po błędach w strategii i zepsutych pit-stopach. Kubica z kolei może się pocieszać faktem, że Alesi, Hakkinen, Coulthard, czy Ralf Schumacher też potrzebowali czasu, aby odnaleźć się w DTM - dodał Muehlberger.

Kubica zostaje w Niemczech, bo za tydzień na torze Lausitzring odbędą się kolejne wyścigi z serii DTM. Nasz kierowca przed pierwszym weekendem na Lusitzringu był mocno krytykowany za swój debiutancki występ w DTM. - Gdyby to była łatwizna, to każdy wygrywałby wyścigi z ogromną przewagą. Przed nami wciąż długa droga - stwierdził, odpowiadając na słowa m.in. Timo Schreidera, byłego mistrza serii.

Przeczytaj także: