Tragiczny wypadek polskiego motocyklisty. Grozi mu amputacja nogi

Krystian Paluch, znany polski motocyklista, uległ bardzo poważnemu wypadkowi. - W najgorszym stanie jest jego prawa ręka, żuchwa i lewa noga, której grozi amputacja - czytamy na portalu zrzutka.pl, gdzie prowadzona jest akcja charytatywna.

Krystian Paluch doznał wypadku podczas niedzielnego treningu. Stracił panowanie nad pojazdem i z impetem uderzył w betonowy przepust przy kanale wodnym. W efekcie czego ma wieloodłamowe złamanie żuchwy, wybite pięć zębów, złamane obie ręce, zwichnięty bark, zmiażdżoną lewą nogę oraz inne liczne obrażenia. W najgorszym stanie jest jego prawa ręka, żuchwa i lewa noga, której grozi amputacja. Kierowca przebywa obecnie w szpitalu w Sandomierzu, gdzie poddawany jest kolejnym operacjom ratującym jego kończyny - czytamy na portalu zrzutka.pl, gdzie prowadzona jest zbiórka pieniędzy. [POMÓC MOŻECIE TU]

- W najbliższym czasie czeka mnie kilka operacji. Mówiąc krótko, wiele w życiu nawywijałem, ale nigdy nie poniosłem tak dotkliwych konsekwencji. Obecny sezon mam już z głowy, ale żeby w ogóle myśleć o następnych, na pewno będzie potrzebna długa i bardzo kosztowna rehabilitacja. Dziękuję za wszystkie słowa otuchy. Tym razem będę walczył o jak najszybszy powrót do zdrowia - napisał na facebooku.

Krystian Paluch to pierwszy Polak w historii startującym w Manx Grand Prix na wyspie Man. Od 2011 roku startuje w wyścigach na torach zamkniętych. W 2015 roku zdobył trzecie miejsce w Pucharze Polski – klasa Rookie 600. Od 2017 roku startuje w wyścigach ulicznych w ramach Czech TT (Tourist Trophy) oraz międzynarodowych zawodach International Road Racing Championship.

- Już jako dziecko byłem niesfornym łobuzem, który rozrabiał na ulicy i rozbijał się rowerem! Potem pojawiły się motocykle i dalej byłem na bakier, tym razem z kodeksem drogowym, a miejscowym policjantom byłem dobrze znany. Teraz już "uspokoiłem się", ale ta ulica mi została, lubię łobuzować w dobrze sobie znanych ulicznych warunkach. Wyścigi uliczne są wyjątkowe również przez bezpośredni kontakt z kibicami, którzy mają nieograniczony dostęp do trasy i padoku, czego brakuje na zamkniętych obiektach, a to dodatkowo mnie podkręca i motywuje - mówił kilka miesięcy temu w rozmowie z portalem Sportowefakty WP.