Były kierowca rajdowy został złapany przez policjantów na terenie gminy Nowa Ruda (Dolny Śląsk). Hołowczyc jechał w terenie zabudowanym z prędkością 113 kilometrów na godzinę. A to oznacza, że przekroczył dozwoloną prędkość aż o 63 km/h!
Trzykrotny rajdowy mistrz Polski (w latach: 1996, 1996 i 1999) nie otrzymał żadnej taryfy ulgowej od policjantów. Stracił prawo jazdy na trzy miesiące.
Powód tak szybkiej jazdy? Hołowczyc tłumaczył, że spieszy się na konferencję dotyczącą... bezpieczeństwa na drogach - poinformowało radio RMF FM.
Według kodeksu drogowego za przekroczenie dozwolonej prędkości powyżej 50 km/h kierowcy od razu odbiera się prawo jazdy na okres trzech miesięcy.
Swoją relację z tego zdarzenia przedstawił również sam Hołowczyc. Twierdzi, że ze względu na zbyt niskie ciśnienie kół w radiowozie pomiar prędkości był niedokładny, bo jechał poniżej 100 km/h.
- To kolejny przykład, jak ta nieprecyzyjna, obarczona wieloma wadami metoda policyjnego pomiaru prędkości, którą łatwo zafałszować choćby naciskając w trakcie pomiaru nawet na kilka sekund pedał gazu w radiowozie, może wywołać dotkliwe sankcje, szczególnie dla kogoś takiego jak ja, kto bez samochodu nie istnieje… - napisał.
To nie pierwsza taka historia z udziałem Hołowczyca. W 2015 roku został ukarany grzywną w wysokości 4000 zł za to, że przekroczył prędkość na krajowej siódemce o 71 km/h.