Rallycross. Zwycięstwo Gagackiego w strugach deszczu

Marcin Gagacki kompletnie zdominował zawody triumfując we wszystkich kwalifikacjach, jak i finale SuperCars, a podium klasy uzupełnili Dariusz Topolewski i Maciej Palczewski. Lider klasyfikacji generalnej, Tomasz Kuchar, zajął 5. lokatę.

Finał trzeciej rundy OPONEO Mistrzostw Polski Rallycross przejdzie do historii jako jeden z najbardziej szalonych. Intensywne opady deszczu, które rozpoczęły się w późnym popołudniem znacząco wpłynęły na wyniki finałów dwóch najmocniejszych klas – SuperNationals i SuperCars. Woda stojąca na torze wywróciła do góry nogami układ sił w najbardziej wyczekiwanym biegu weekendu.

Dla Marcina Gagackiego ten weekend nie mógł się lepiej skończyć. Kierowca OPONEO Motorsport najpierw wygrał wszystkie biegi kwalifikacyjne (również dzięki znakomitej współpracy z kolegą zespołowym, Darkiem Topolewskim), a w finale stanowił klasę sam dla siebie. Po zwycięstwach w dwóch pierwszych rundach OPONEO Mistrzostw Polski Rallycross, urzędujący mistrz Tomasz Kuchar miał ochotę przedłużyć serię zwycięstw, ale nic nie układało się po jego myśli. O ile przegrane kwalifikacje nie stanowiły wielkiego problemu – to wszak strata tylko jednego punktu – tak sam finał okazał się być bardzo wymagający i dosyć pechowy.

Deszcz, który zaczął padać kilka minut wcześniej podczas finału klasy SuperNationals zdecydowanie przybrał na sile i w momencie startu najwyższej kategorii mistrzostw z nieba spadały hektolitry deszczu, a po torze płynęła woda. Świetny start zaliczyli zarówno Gagacki jak i Topolewski, i jeden po drugim weszli w pierwszy zakręt. Bardzo szybko z bloków ruszył bodaj największy pechowiec weekendu, Mikołaj Otto, ale w pierwszym zakręcie zetknął się z Tomkiem Kucharem, wpadł w poślizg i wypadł na trawę tracąc kilka pozycji.

Oberwanie chmury trwało nadal, Kuchar zjechał na Jokera, ale wrócił obok Mikołaja Otto, co zakończyło się kolejnymi kontaktami Citroena z Mitsubishi. Na kolejnych okrążeniach Kuchar w pokiereszowanym samochodzie toczył pojedynki z Maciejem Palczewskim. Citroen Kuchara najpierw wyprzedził żółtą Imprezę Palczewskiego, ale ulewa sprawiła, że naddatek mocy C4 mistrza Polski był zniwelowany i chwilę później, to Subaru było na czele tej rywalizacji. Tymczasem na prowadzeniu pozostawał Gagacki, który dowiózł do mety zwycięstwo z kolosalną, ponad 12-sekundową przewagą nad Darkiem Topolewskim i ponad 15-sekundową nad Maćkiem Palczewskim. Poobijany z wszystkich stron Tomasz Kuchar przyjechał piąty, mniej niż 0,3 s za Gracjanem Dudą.

- Moje auto jest kompletnie ubłocone, ale jest całe! Nie przypominam sobie tak trudnych warunków podczas finału klasy SuperCars w przeciągu ostatnich dwóch lat. Jednak bardzo przypadły mi one do gustu. Trochę martwiłem się widząc jak rywale z SuperNationals fruwają bokami i zastanawiałem się jak zrobić, by nie przestrzelić zakrętu, ani żeby nikt inny mnie nie uderzył. Potem otrzymałem informację, że coś za mną się zaczęło dziać, więc chciałem wypracować sobie przewagę, by mieć wystarczającą przewagę przed Joker Lapem, na którym warunki były kompletną zagadką. Strategia się opłaciła i wjechaliśmy na metę z dużą przewagą - powiedział Gagacki.