Formuła E zyskuje popularność wśród kibiców. Czy przebije sławę Formuły 1?

Formuła E zyskuje coraz większą liczbę fanów na całym świecie. Jej prostota, a zarazem otwartość na głos kibiców i ich realny wpływ na realizację sprawiają, że coraz więcej osób interesuje się serią samochodów elektrycznych.
Zobacz wideo

Władze Formuły E doskonale zdają sobie sprawę, że bez szerokiego grona odbiorców nawet najlepsze wyścigi nie będą liczyć się w świecie. Wynikiem tego są znakomicie prowadzone media społecznościowe, gdzie znaleźć można wiele materiałów zza kulis, przygotowane grafiki ułatwiające śledzenie rywalizacji na torze, czy rozmowy z zawodnikami dotyczące wydarzeń podczas wyścigów. To wszystko daje obraz serii otwartej wobec kibica, co musi być doceniane przez każdego fana sportów motorowych. Co jednak sprawia, że wyścigi aut elektrycznych zyskują tak szybko coraz większą popularność?

Fani mają wpływ na rywalizację

Kibice podczas wyścigu mogą głosować na swojego ulubionego kierowcę. Dlaczego jest to tak istotne? Pięciu zawodników z największą liczbą głosów otrzyma bonus - 100 kJ dodatkowej mocy do wykorzystania w trakcie rywalizacji. Dodatkowo, każdy kierowca może od sezonu 2018/2019 skorzystać z "Attack Mode" - dodatkowej mocy, mając ułatwić wyprzedzenie. Wystarczy, że przejedzie przez wyznaczoną strefę, znajdującą się zazwyczaj poza wyścigową linią jazdy. Podczas wyścigu można dwukrotnie z tej opcji skorzystać.

Kibice mogą poczuć rywalizację z własnego domu

Formuła E pozwala kibicom widzieć i czuć rywalizację bez wychodzenia z domu, ponieważ większość torów obecnych w kalendarzu znajduje się na ulicach dużych miast. Paryż, Rzym, Pekin – to tylko przykłady stolic, gdzie już byliśmy świadkami rywalizacji samochodów elektrycznych. Niedługo do tego grona powróci także Londyn, gdzie odbędzie się pierwszy wyścig pod dachem. Nie bez powodu mówimy tu o rywalizacji, bowiem w przeciwieństwie do F1, FE udowadnia, że na torach ulicznych można skutecznie wyprzedzać, dając tym samym kibicom mnóstwo frajdy z oglądania wyścigów.

Rywalizacja w Formule E z domu?

Działacze Formuły E nie byliby sobą, gdyby nie znaleźli kolejnego sposobu na zbliżenie kibiców do rywalizacji. W związku z tym powstała gra, w której każdy może wziąć udział w wyścigu, odbywającym się na realnym torze. Wystarczyć połączyć się z poziomu gry z serwerem i walczyć o jak najlepszy czas na pełnym dystansie rywalizacji, podczas gdy na tym samym torze o punkty do klasyfikacji walczą zespoły i ich kierowcy.

Formuła E przyciąga byłe gwiazdy F1

W rywalizacji Formuły E nie brakuje kierowców, którzy dawniej znaczyli wiele w wyścigach m.in. Formuły 1. Kto nie zna takich nazwisk jak Felipe Massa, Nelson Piquet, czy Stoffel Vandoorne, który jeszcze w zeszłym roku ścigał się w barwach McLarena? Oprócz nich jest wielu innych, którzy w F1 pojawili się tylko na krótki okres, a teraz szukają swojego miejsca na odbudowę swoich karier, jak choćby Sebastien Buemi, Jean-Eric Vergne, Pascal Wehrlein. Są także kierowcy młodzi, którzy w serii wyścigów aut elektrycznych znaleźli swoje miejsce na rozwój, po udanych startach w juniorskich seriach, jak na przykład Daniel Abt czy Mitch Evans.

To wszystko sprawia, że kibice są coraz bliżej wyścigów i na własnej skórze mogą poczuć rywalizację w Formule E. Niektórzy zwracają uwagę na dźwięk silników, a właściwie jego brak, jednak władze serii już zastanawiają się, w jaki sposób poprawić i tę kwestię, aby wszystkich zadowolić. Jedno pozostaje pewne - nie ma obecnie na świecie serii wyścigowej, która do tego stopnia próbuje zjednoczyć wszystkich fanów, pragnących śledzić zmagania aut elektrycznych.

Więcej o: