Kubica: Powalczymy o punkty

- Presji nie ma i nie było. Po prostu mam wsiąść do bolidu i pojechać najlepiej jak potrafię, czerpiąc z tego przyjemność. Różnicy nie czuję - tor inny, pogoda inna, ale bolid i ja jesteśmy bez zmian - mówi Robert Kubica przed Grand Prix Turcji.
17. miejsce to nie dramat - komentarz eksperta

9 kółek Kubicy - korespondencja ze Stambułu

Formuła 1 - serwis

Trening na zdjęciach

Łukasz Cegliński: Nie czuje się Pan dziwnie - tylko dziewięć okrążeń w piątek?

Robert Kubica: Na Węgrzech było podobnie, więc się nie dziwię. Tak jest i tak miało być.

Czuje Pan różnicę w porównaniu z poprzednim Grand Prix? Presja większa czy mniejsza?

- Presji nie ma i nie było. Po prostu mam wsiąść do bolidu i pojechać najlepiej jak potrafię, czerpiąc z tego przyjemność. Różnicy nie czuję - tor inny, pogoda inna, ale bolid i ja jesteśmy bez zmian.

Jak Pan ocenia Istanbul Park?

- Bardzo ciekawy tor. Dużo podjazdów, zjazdów, dwa-trzy ślepe zakręty, gdzie podczas dojeżdżania nie widać tarki ani punktu dohamowania. Na czas pojechałem pięć okrążeń i choć nie jest to wiele, jednak pomogło mi to zapamiętać pewne linie, punkty, gdzie trzeba zwolnić. Na sobotnim treningu powinno być jeszcze lepiej.

Co Pan powie o zakręcie 8? Większość kierowców zwraca na niego szczególną uwagę?

- Jest inny niż pozostałe, bo tak naprawdę składa się z trzech zakrętów. Ale powiem szczerze, że nie zrobił na mnie specjalnego wrażenia - jest dosyć szybki, ale z silnikiem V8 łatwiej jest go pokonać niż rok temu z mocniejszym V10, bo teraz dojeżdża się z mniejszą prędkością. Ja na pięciu okrążeniach nie miałem na tym zakręcie żadnych problemów. Największy kłopot jest taki, że bolid dotyka ziemi, bo są tam trzy "uskoki". Przy 260 km/h koła się podnoszą, a to nie jest łatwa sytuacja. Trzeba uważać.

Na jakie wyniki Pan liczy?

- Cudów nie będzie, szczególnie po trzech tygodniach przerwy. W kwalifikacjach od paru GP zajmujemy miejsce między 10. a 14. Obyśmy byli bliżej tej niższej cyfry. W niedzielę powalczymy o punkty, ale będzie trudno.

Kubica o "gwieździe przyszłości"

O Kubicy coraz głośniej mówi się już nie jako o debiutancie, ale raczej wschodzącej gwieździe. Prestiżowy brytyjski magazyn "Autosport" umieścił Polaka na okładce najnowszego numeru - obok stoją inni młodzi: Nico Rosberg (Williams), Heikke Kovalainen (trzeci kierowca Renault) i Lewis Hamilton (lider GP2). Cała czwórka została uznana za kierowców przyszłości.

- To określenie zostało wymyślone przez media - twierdzi Kubica. - Jest różnica wieku między mną i Schumacherem czy Coulthardem, ale trudno powiedzieć, gdzie przebiega granica między tą nową a starą generacją - mówi Polak. - Komplementy są przyjemne, ale nie robią na mnie wrażenia.

Do komplementów przyłączył się także mistrz świata Fernando Alonso. - Kubica jest moim zdaniem dobrym kierowcą i prawdopodobnie zostanie gwiazdą - stwierdził Hiszpan. - To zdanie ma dla mnie tysiąc razy większe znaczenie niż to, co piszą gazety. Jeśli tak doświadczony i szybki kierowca mówi, że jestem dobry, to to może być prawda. Chociaż nie do końca - stwierdził Kubica.