Para Polmosu Zielona Góra wygrała Winterthur Cup w Bydgoszczy

Andrzej Huszcza nie zwalnia tempa. Po wspaniałym występie w półfinale mistrzostw Polski par razem z Billy Hamillem wygrał silnie obsadzony Winterthur Cup w Bydgoszczy.
44-letni Huszcza oraz Amerykanin Hamill byli najszybsi w 3. międzynarodowym turniej par. W imprezie startowały duety z polskich klubów ekstraligi i I ligi. Zmieniona była punktacja poszczególnych wyścigów. Zwycięzca otrzymywał 4 pkt., drugi 3 pkt., trzeci 2, a ostatni 0. Aby kwalifikować się do kolejnych rund imprezy dobrze musieli jechać obaj zawodnicy z pary, a nie tylko jeden. Boleśnie przekonali się o tym np. bydgoszczanie. - Ole Olsen szuka dzikich kart na turniej Grand Prix. Proponuję Huszczę. Chciałbym w tym wieku tak jeździć - mówił po zwycięstwie partner kapitana ZKŻ Zielona Góra, Hamill (sam tydzień temu skończył 31).

Para beniaminka jechała od eliminacji aż siedem razy i tylko raz przegrała - z torunianami. Wyeliminowała m.in. gospodarzy. Tomasz Gollob wprawdzie wygrał pierwszy bieg, ale Henka Gustafsson dojechał ostatni (na silniku przygotowanym przez T. Golloba), przez co poloniści ulegli duetowi Stali Rzeszów i wpadli właśnie na zielonogórzan. Niespodziewanie Huszcza i Hamill uciekli bydgoszczanom na starcie, T. Gollob przez okrążenie był ostatni, rzucił się w pogoń, ale nic nie wskórał. - Jako para nie spisaliśmy się. Ze swej postawy jestem jednak zadowolony - przyznał "Gazecie" lider Bractwa Polonii. Szwed nie umiał znaleźć przyczyn słabej jazdy. - Gdybym je znał, na pewno bym je wyeliminował. Nie wiem, co się dzieje: do silnika Tomasza nie byłem przyzwyczajony; mój w drugim biegu był wolny - tłumaczył.

W tym czasie para ZKŻ była podrzucana przez wielu rywali i działaczy (m.in. trenera Apatora Adriany Jana Ząbika) wśród gromkich braw i okrzyków kibiców. Objechała bowiem w finale gorzowianina Piotra Śwista i 41-letniego Sama Ermolenko, który zastąpił w ostatniej chwili nieprzygotowanego do turnieju (o czym informowaliśmy w piątkowym numerze) Stefana Dannoe. Para Pergo od początku imprezy jeździła bardzo dobrze, zasłużenie kwalifikując się aż do decydującej rozgrywki.

Honoru Pomorza i Kujaw bronili torunianie. W pierwszych dwóch biegach Rickardsson wyprzedzał rywali na dystansie i pewnie zwyciężał, a Bajerski dowoził trzecią lokatę na miarę zwycięstw parowych 6:3 nad późniejszymi triumfatorami z Zielonej Góry i rzeszowianami. Aniołom marzenia o finale wybiła z głowy para Pergo. Zawodnicy Apaatora pogubili się w pierwszym wirażu. Po starcie Świst z Ermolenko uzyskali kilkanaście metrów przewagi. Rickardsson po trzecim okrążeniu zrezygnował nawet z pogoni i w żółwim tempie zamknął stawkę. - Zrobiłem błąd z mechanikami, jadąc, jak we wcześniejszych biegach, na tym samym przełożeniu. Zmieniłem je na finał pocieszenia i efekty były widoczne. Nie załamujemy jednak rąk, ciesząc się z trzeciej pozycji - wyjaśnił Szwed. Najniższe miejsce na podium para Apatora Adriany wywalczyła, objeżdżając pilan - Chrisa Louisa i Jacka Golloba.

Wyniki: 1. ZKŻ Polmos Zielona Góra - Andrzej Huszcza 20 (4,2,0,4,3,3,4), Billy Hamill 24 (3,4,3,3,4,4,3); 2. Pergo Gorzów- Piotr Świst 13 (3,0,4,4,2), Sam Ermolenko 11 (2,4,2,3,0); 3. Apatora Adriana Toruń - Tomasz Bajerski 9 (2,2,2,3), Tony Rickardsson 12 (4,4,0,4); 4. BGŻ Polonia Piła- Jacek Gollob 9 (4,3,2,0), Chris Louis 6 (2,2,0,2); 5-6. RKM Rybnik - Mariusz Węgrzyk 9 (3,4,0,2,t), Mikael Karlsson 18 (4,3,4,4,3); Stal Rzeszów -Grzegorz Rempała 13 (2,0,4,2,3,2), Bohumil Brhel 12 (4,2,3,3,0,0); 7-8. Bractwo Polonia Bydgoszcz - Tomasz Gollob 6 (4,2), Henrik Gustafsson 0 (0,0); Wybrzeże Gdańsk- Krzysztof Cegielski 12 (0,3,3,3,3), Scott Nicholls 9 (2,4,3,d,0); 9-10. Unia Leszno- Roman Jankowski 7 (2,3,2), Dariusz Śledź 0 (0,0), Michał Robacki 2 (2); Atlas Wrocław- Sebastian Ułamek 11 (4,3,4), Greg Hancock 3 (3,0,0); 11-12. GKM Grudziądz - Andrzej Korolew 4 (2,2), Sergiej Darkin 0 (0,0); R adson Malma Włókniarz Częstochowa -

Grzegorz Walasek 7 (3,4), Matej Ferjan 0 (0,0).