Robert Kubica błyszczał na torze w Mugello, zawiódł Mercedes

Awaria skrzyni biegów sprawiła, że załoga Robert Kubica - Martin Prokop zajęła w 12-godzinnym wyścigu w Mugello ostatecznie 44. miejsce. Dla obu był to debiut w takich zawodach.
W piątek nawaliło zawieszenie w Mercedesie SLS AMG GT3, w sobotę trudów 12-godzinnego wyścigu w Mugello nie wytrzymała skrzynia biegów. Podczas ostatniej zmiany, gdy za sterami był Robert Kubica, auto dwukrotnie odmówiło posłuszeństwa. Po pierwszym zjeździe do garażu wydawało się, że usterkę udało się naprawić. Polak wrócił na tor, ale zbyt długo na nim nie pozostał. Powoli zjechał do garażu. Mechanicy nawet nie zabrali się do pracy. Wtedy do końca wyścigu była godzina, sensu błyskawicznej naprawy nie było.

-Problemy ze skrzynią biegów oznaczają dla nas koniec wyścigu w Mugello - ogłosił Martin Prokop, ucinając tym samym wszelkie spekulacje, czy polsko-czeska załoga będzie próbowała wrócić na tor.

Mimo dwóch poważnych awarii wyścigowy weekend Kubicy i Prokopa można uznać za udany. Dla Czecha był to pierwszy w karierze start w wyścigu, dla jego zespołu to też było pierwsze takie doświadczenie. Do tej pory ich priorytetem były rajdy, teraz wiedzą, jak wygląda praca na torze.

Dla Kubicy była to pierwsza od ponad pięciu lat okazja do sprawdzenia się w rywalizacji na torze. Oczywiście, po raz pierwszy jechał autem klasy GT3 i pierwszy raz w karierze pojechał w wyścigu długodystansowym. Ale 20 lat doświadczeń na torach wyścigowych robi swoje. Polak imponował za kierownicą.



Choć wcześniej nie przejechał zbyt wielu kilometrów za kierownicą Mercedesa SLS AMG GT3, choć auto nie było ustawione pod niego, choć nawet nie miał specjalnie pod siebie odlanego fotela, to nie przeszkodziło mu wykręcać rewelacyjnych czasów. Miał najlepszy wynik w piątkowej sesji treningowej, trzeci wynik w kwalifikacjach, w piątek wykręcał czasy na poziomie liderów, w sobotę zdarzało mu się od nich jechać szybciej - miał drugi najlepszy wynik okrążenia tego dnia. A to często kierowcy z dużo większym bagażem doświadczeń długodystansowym i zapleczem nastawionym na sukces. Kubica okrążenie za okrążeniem potrafił pojechać niemal identycznie, o ile nie było tłoku na torze. Wyprzedzić Kubicę? Ta sztuka udała się niewielu.

Kubica miał powody do uśmiechu i często z tego na torze korzystał. Wyluzowany, pogodny - takiego dawno go nie widzieliśmy. Widać, że środowisko wyścigowe to jego naturalne otoczenie. Zainteresowanie jego startem było ogromne i przyciągnęło uwagę do drugorzędnej serii wyścigów długodystansowych mediów, a kibice z Polski nie tylko zawiesili serwery oficjalnej strony serii, ale i wręcz dopominali się o to, by w trakcie transmisji przejazdy Kubicy pokazywać częściej. Organizatorzy zareagowali na te prośby z klasą.



Wyścig w Mugello wygrał holenderski zespół V8 RAcing, który przejechał Renault RSo1 FGT3 346 okrążeń toru podczas 12 godzin ścigania. Drugie miejsce dla Szwajcarów z Hofor Racing, którzy jechali Mercedesem SLS AMG GT3, a trzecie dla Austriaków z GRT Grasser Racing Team (Lamborghini Huracan GT3).

Całkiem nieźle dwa dni ścigania zakończyły się dla innych polskich załóg. Zespół Forch Racing by Lukas Motorsport wystawił dwa Porsche 911 Cup. Pierwszy samochód ukończył rywalizację na 17. miejscu w klasyfikacji generalnej i piątym w swojej klasy, drugi był odpowiednio 22. i 6. Zespół GT3 Poland, który także rywalizował Porsche 911 Cup był 26. w "generalce" i siódmy w klasie. Maciej Dreszer rywalizował w barwach czeskiej ekipy RTR Projects KTM-em X-Bow GT4, ale w sobotę auto nawaliło i udało się nim w sumie przejechać tylko 184. okrążenia (58. miejsce).



Nowe kwalifikacje, opony, ''kierowca dnia'' i powrót legendy. Co się zmieniło w sezonie 2016?