ERC. Awaria samochodu Kajetanowicza

Na 16. oesie Rallye du Valais w fieście R5 Kajetana Kajetanowicza pojawił się ogień. Awaria wykluczyła Polaka z rajdu. W klasyfikacji generalnej zajmował dotąd trzecie miejsce.
Ogromny pech spotkał załogę Lotos Rally Team na ostatniej pętli Rallye du Valais, przedostatniej rundy rajdowych mistrzostw Europy. Kajetanowicz zaczynał ostatnią pętlę od trzeciego miejsca na 16. oesie. Na mecie Polak zauważył, że w przedniej części jego maszyny pojawił się ogień.

Wtedy mogło się jeszcze wydawać, że sytuację da się uratować. Okazało się jednak, że awaria jest poważniejsza, i załoga nie wystartowała do kolejnego oesu.

- 16. odcinek specjalny przebiegał po naszej myśli, ale niestety tylko do 10. kilometra. Wtedy zobaczyliśmy dym wydobywający się spod maski, więc wiedzieliśmy, że coś jest nie tak, ale nie mieliśmy pewności co do przyczyny. Za metą 16. oesu pojawiły się już płomienie. Dzięki szybkiej i sprawnej reakcji udało nam się ugasić ten pożar - relacjonował Kajetanowicz. - Okazało się, że jego przyczyną był wyciek oleju. Byliśmy zmuszeni wycofać się z dalszej rywalizacji. Cóż, tak bywa, czasami szczęście nas opuszcza. Szkoda, bo w tym rajdzie walczyliśmy o bardzo dobry rezultat.

- Jeszcze dziś, po pierwszej pętli byliśmy na drugim miejscu w klasyfikacji generalnej tego bardzo trudnego rajdu. W tej chwili nie liczę punktów, choć mogliśmy zdobyć ich sporo. Nasz team znakomicie przygotował samochód, ale podczas wyczynowej, ekstremalnej jazdy i przy takim tempie rywalizacji, awarie się zdarzają. Niestety nie mamy wpływu na rzeczy martwe, choć bardzo chciałbym mieć taką moc. Mimo wszystko cieszę się z doświadczenia, jakie zebraliśmy w tym rajdzie. Wyjeżdżamy bogatsi o cenną wiedzę, bo pokonaliśmy wszystkie odcinki specjalne, choć dzisiejsze nie wszystkie dwukrotnie. Takie sytuacje są niesamowicie rozczarowujące, ale chcemy otrzepać kombinezony i patrzymy w przyszłość. Już niebawem wystartujemy w ostatniej rundzie tegorocznych mistrzostw Europy. Przed nami fantastyczny, legendarny Rajd Korsyki, w którym z całym zespołem wrócimy do walki jeszcze mocniejsi - obiecał kierowca.

- Valais to ekstremalnie trudna impreza. Bardzo kręte i podstępne odcinki, zmienna pogoda i skomplikowany dobór opon. To jest czas zbierania doświadczeń, robienia dobrych notatek. W tegorocznych Mistrzostwach Europy jesteśmy jedynym zespołem, który skutecznie nawiązuje walkę z kierowcami zespołów fabrycznych, których doświadczenie w każdej z przejechanych imprez jest dzisiaj większe - dodał pilot Kajetanowicza, Jarosław Baran. Dzisiaj wiemy o tym wszystkim więcej i bez wątpienia wykorzystamy to w przyszłym roku. Dziękujemy za doping z kraju i miłe spotkania z miejscową Polonią - zakończył.

Początek sezonu w narciarstwie alpejskim, czyli w górach może być ładnie [NARCIARKI]




Czy sądzisz, że Kajetanowicz pozostałby w pierwszej trójce, gdyby nie ta awaria?