Sport.pl

Rajd Francji, na który czekał Kubica

Do końca rajdowych mistrzostw świata zostały trzy eliminacje. Kubica na rozpoczynający się dziś Rajd Francji czekał z niecierpliwością. Do przejechania jest nieco ponad 300 km podzielonych na 16 odcinków specjalnych - wszystko po drogach Alzacji. W zeszłym roku Polak zajął dziewiąte miejsce w klasyfikacji generalnej i wygrał w klasie WRC2. Z dużą przewagą, drugi był Elfyn Evans - stracił ponad cztery minuty.
- Dla mnie będzie to drugi rajd WRC w tym miejscu, ale tylko trzy odcinki będą dokładnie takie same jak w poprzednim sezonie, cała reszta ma być kompletnie nowa. Znów więc czeka nas sporo kilometrów na nowych drogach - mówi polski kierowca. Dla niego Rajd Francji to impreza wymarzona, nawet jeśli się pamięta, że w tym sezonie punktował jedynie w zawodach rozgrywanych na szutrze (Argentyna, Sardynia i Australia).

Na twardych nawierzchniach Kubica czuje się najlepiej, bo po takich trasach poruszał się gokartami i bolidami przez kilkanaście lat. Od początku sezonu Polak przekonuje kibiców, że rajdy WRC i Formuły 1 to kompletnie różne światy, które łączy w zasadzie tylko poruszanie się na czterech kołach. I w niektórych przypadkach asfaltowa nawierzchnia. Jak we Francji.

Kubica na asfalcie jeździ pewnie. W styczniu w debiucie w Rajdzie Monte Carlo wygrał dwa pierwsze odcinki specjalne i dopóki nie wypadł z drogi, trzymał się w czołówce. W asfaltowym Rajdzie Niemiec też wygrał dwa odcinki specjalne i miał szansę na dobre miejsce, ale przeszkodziła mu awaria auta.

We Francji powinno być lepiej. Trasy powinny bardziej odpowiadać możliwościom i umiejętnościom Kubicy - drogi asfaltowe w Alzacji są szersze od tych w Niemczech, nawrotów jest mniej, co jest ważne dla Polaka, którego prawa ręka ciągle nie odzyskała dawnej sprawności i przy ciasnych zakrętach ogranicza manewrowanie pojazdem. Do tego kierowcy dostali od firmy Michelin nowe opony, które Polakowi pasują.

- Zobaczymy, jak nowe opony będą pracowały w prawdziwych warunkach rajdowych, jednak na testach się przekonałem, że wyczucie wyraźnie się różni. Sposób, w jaki pracują, i odczucia, jakie dają opony, są inne, ale podobają mi się - powiedział.

Jedyne, o co należy się martwić, to samochód. Ford Fiesta WRC jest najsłabszym autem w klasie i sprawia Polakowi sporo problemów. Ciągle są kłopoty ze skrzynią biegów, która zbyt wolno zmienia przełożenia, ostatnio nawalał też układ kierowniczy, udało się natomiast rozwiązać problem hamulca ręcznego. Kubica, zamiast walczyć na trasie, często musi też się zmagać z samochodem.

Polak na auto i współpracę z zespołem narzeka od miesięcy i wiele wskazuje, że jeśli pozostanie w WRC, to raczej będzie szukał nowej maszyny. O przyszłości Kubica dyskutować jednak nie chce i przed finiszem sezonu raczej się to nie zmieni. Gdyby wierzyć plotkom, Polak może wrócić za kierownicę Citroëna, bo firma zastanawia się nad wystawianiem dwóch zespołów. Nikt tego nie potwierdza, pewne jest tylko, że Kubica nie pojedzie VW Polo WRC - niemiecki zespół wystartuje w przyszłym roku w niezmienionym składzie.

Na razie pozostaje mu jazda fiestą WRC. We Francji cel jest niezmienny - zbieranie doświadczeń i dojechanie do mety, ale miejsce w pierwszej dziesiątce i kolejne punkty w sezonie są w zasięgu Polaka. Podczas czwartkowego odcinka testowego Kubica wykręcił ósmy czas, ale wykonał tylko dwa przejazdy. Wniosków z czasów wyciągać nie należy, bo dokładnie nie wiadomo, co testowane było w aucie Polaka ani co sprawdzali rywale.

Faworytem jest Sébastien Ogier. Francuski kierowca VW Polo WRC w domowym rajdzie może zapewnić sobie tytuł mistrza świata. Musi tylko zdobyć o sześć punktów więcej niż jego kolega z zespołu, Fin Jari-Matti Latvala. W następnym sezonie Kubica może wrócić za kierownicę Citroëna

Więcej o: