Sportowy weekend. Najlepszy debiut w historii motorsportu, wyjątkowy 42-latek i rzut Greena ze "świętej ziemi"

20-letni Marc Marquez jeszcze długo będzie okupował czołówki mediów piszących o sportach motorowych. Wysoką formę utrzymują też doświadczeni mistrzowie - 42-letni hokeista Jaromir Jagr, 39-letni dżokej Tony McCoy i 37-letni siatkarz/selekcjoner Stephane Antiga. Za to w kiepskiej formie są plecy Kimiego Raikkonena i wzrok sędziującego w Premier League Andre Marrinera. Zapraszamy na podsumowanie weekendu w sporcie.
O trochę innych sportach na Twitterze pisze @kgirgiel

"Sportowy weekend" to tytuł cyklu w Sport.pl. Co tydzień w niedzielę wieczorem podsumowujemy weekend w światowym sporcie, pisząc o tematach niekoniecznie lądujących na czołówkach portali. Nawiązujemy do nich, wybierając: wydarzenie, bohatera, antybohatera, liczbę, wideo, zdjęcie, cytat i tweet weekendu.

Wydarzenie weekendu

20-letni Hiszpan został mistrzem MotoGP w swoim debiutanckim sezonie, a tytuł zapewnił sobie dzięki trzeciemu miejscu w Valencii. "Dzięki swojej szybkości, agresywności, odważnym manewrom i widowiskowym kraksom, Marc Marquez zaliczył najbardziej spektakularny debiutancki sezon w historii MotoGP, a być może w całej historii sportów motorowych. Wygrał sześć razy, 16 z 18 wyścigów skończył na podium. Komentatorom i kibicom brakuje już słów, by właściwie opisać, jak wielkie wrażenie zrobił Hiszpan w tym roku" - napisało BBC.

Kilka lat temu Marquez robił sobie zdjęcia z gwiazdami sportów motorowych. Teraz to z nim każdy chce się fotografować.





Bohater weekendu

Stephane Antiga. Spotykają się dwie czołowe drużyny czołowej europejskiej ligi. Na boisku wielu reprezentantów kraju, m.in. Piotr Nowakowski, Grzegorz Kosok, Nicolas Uriarte czy Paul Lotman, a najlepszy okazuje się selekcjoner reprezentacji Polski Stephane Antiga. 37-letni Francuz zdobył nagrodę MVP meczu na szczycie PlusLigi, w którym Skra pokonała Resovię 3:2. Nasz selekcjoner jest w świetnej formie. Reprezentacyjną karierę zakończył w 2010 roku, ale byłoby bardzo zabawnie, gdyby trener Laurent Tillie spróbował namówić go do powrotu.

Antybohater weekendu

Andre Marriner. West Bromwich dzieliły sekundy od sensacyjnego zwycięstwa z Chelsea na wyjeździe. Wtedy sędzia Andre Marriner podyktował rzut karny za faul, który na całym świecie widziały tylko dwie osoby - on i Jose Mourinho. Z 11 metrów trafił Eden Hazard i mecz skończył się remisem 2:2. Piłkarz WBA Steven Reid był zszokowany decyzją arbitra. - Gdy usłyszałem gwizdek, myślałem, że sędzia zamierza pokazać żółtą kartkę za nurkowanie. Ramires padł naprawdę łatwo" - mówił po meczu. Bramkarz Ben Foster wyraził swoją opinię nieco bardziej dosadnie:



Liczba weekendu

4001 - tyle wygranych gonitw ma na koncie Tony McCoy najbardziej utytułowany dżokej przeszkodowy na świecie. Gdy w czwartek przekraczał granicę 4000 zwycięstw, jego start obserwowało mnóstwo dziennikarzy największych brytyjskich mediów i tysiące kibiców. Gdy dzień później znów wygrywał, niewiele osób to odnotowało. "McCoy to najskromniejszy geniusz w brytyjskim sporcie" - napisał o nim "Guardian".

Ale nie zawsze tak jest. W 2011 roku zwyciężył w prestiżowym plebiscycie BBC na sportowca roku. Pokonał m.in. Davida Haye'a (ówczesnego mistrza świata wagi ciężkiej) czy Marka Cavendisha (zwycięzcę wielu etapów w tegorocznych Tour de France i Vuelta a Espana).

Długą i udaną karierę okupił wieloma wyrzeczeniami. Jego dieta przypomina tę, którą muszą utrzymywać skoczkowie narciarscy. Przy 1,78 cm wzrostu McCoy ma zaledwie 63 kg. Cały sezon musi utrzymywać wysoką sprawność fizyczną. W czasie dnia wyścigowego traci tyle na wadze, ile piłkarze podczas meczu w tropikach (ponad 4 kg). W dodatku narażony jest na wielkie niebezpieczeństwo. W karierze miał ponad 700 upadków i wiele poważnych kontuzji. - Kilka lat temu w Irlandii złamałem nadgarstek w fatalny sposób. Ręka wisiała tylko na skórze. To nie był przyjemny widok - wspominał. - Najgorszy ból, jaki pamiętam, to gdy w Warwick złamałem krąg w kręgosłupie.

Cytat weekendu

- Powiem ci jedną rzecz: dopóki żyję, to nie jest mój ostatni sezon gry - powiedział jedną rzecz dziennikarzowi "Courier-Post" Jaromir Jagr, hokeista New jersey Devils. - Nie wiem, gdzie będę grał. Czy to będzie USA czy gdzieś indziej. Ale zamierzam grać. Będę grał, dopóki jestem w stanie chodzić. Za bardzo kocham tę grę, by to zostawić - dodał.

42-letni skrzydłowy rozegrał 1407 meczów w NHL, zdobył 685 bramek i 1699 punktów. Pewne rzeczy się nie zmieniają. Nawet w tym wieku jest najskuteczniejszym zawodnikiem Devils, w 16 meczach tego sezonu zdobył 11 punktów. Na szczęście inne rzeczy się zmieniają.



Tweet weekendu



W niedzielę agenci Raikkonena przekazali, że fiński kierowca opuści dwa ostatnie wyścigi (Grand Prix USA i Brazylii), by poddać się operacji pleców. "Iceman" tydzień wcześniej przyznał, że zespół Lotusa nie płaci mu pensji, ale plecy bolały go już podczas GP Singapuru. Informacje na Twitterze skomentował Pablo Elizalde z "Autosportu": Raikkonen powinien być wdzięczny Lotusowi. Gdyby jego portfel był pełny, plecy ucierpiałyby jeszcze bardziej".

Wideo weekendu

- Zaczęli zrzucać bomby i skończyli bombą - tak zwycięski rzut Jeffa Greena, oddany na 0.6 sek. przed końcem meczu skomentował Chris Bosh. Dzięki tej trójce Boston Celtics pokonali Miami Heat 111:110. "Może nikt nie ostrzegł Greena, że wkracza na świętą ziemię, gdy trafił za trzy punkty z rogu Raya Allena i dał zwycięstwo nad Miami" - opisał tę sytuację Michael Wallace z ESPN. Z rzutów z narożnika boiska słynął właśnie Allen. A wyglądało to tak:



Zdjęcie weekendu

Jedną z centralnych postaci piłkarskiego hitu weekendu MU - Arsenal był Robin Van Persie. Holender spędził w Londynie osiem lat, rok temu wymusił transfer do Manchesteru United. Już podczas piątkowej konferencji Arsene Wenger powiedział, że dla niego van Persie wciąż jest człowiekiem Arsenalu. Kibice byli mniej sentymentalni. Na mecz przygotowali transparent ze zdjęciem kilkunastoletniego Holendra w koszulce Arsenalu, któremu kibicował jeszcze jako junior Feyenoordu. Zdjęcie podpisano: "Ten mały chłopiec w środku mnie" mówi JESTEM KŁAMCĄ. To nawiązanie do wypowiedzi piłkarza przy okazji ogłaszania transferu do MU. - W takich sytuacjach zawsze słucham głosu tego małego chłopca we mnie. Ten chłopiec krzyczał: Manchester United - mówił wtedy van Persie.