Sport.pl

Coma stracił Dakar, Dakar stracił gwiazdę

Za tydzień rusza 35. Rajd Dakar. Wśród kierowców samochodów tak ciekawie nie było od dawna. Wśród motocyklistów kandydat na zwycięzcę jest jeden - Cyril Despres.
Jeszcze kilka tygodni temu Marc Coma był pewny startu, choć dwa miesiące wcześniej podczas Rajdu Maroka miał poważny wypadek. Motocykliści to zwykle medyczne fenomeny - złamania i kontuzje leczą w błyskawicznym tempie - ale Katalończykowi się nie udało. Nadal odczuwa skutki wypadku. - Nie jestem w pełni sprawny. Muszę się wycofać - mówił kilka dni przed świętami.

Dla rajdu oznacza to podobną sytuację, jakby z rozgrywek Primera Division wycofała się Barcelona. Coma jest dakarową legendą. Wygrywał trzykrotnie (w 2006, 2009 i 2011 r.), ale największą ozdobą co roku jest nie tyle zwycięstwo, ile rywalizacja z Cyrilem Despresem. Od 2005 r. jeśli nie Coma, to wygrywał właśnie Despres (w 2008 r. rajd odwołano). Dla pozostałych uczestników ich tempo jest nie do wytrzymania, a na mecie trzeci motocyklista traci do zwycięzcy zwykle ponad godzinę. Od czterech lat połowę etapów wygrywa jeden lub drugi. Wyjątkiem był Dakar 2011, gdy etapów było 13, a Hiszpan lub Francuz wygrali osiem.

Ciekawsza będzie więc rywalizacja wśród kierowców samochodów. Obok zeszłorocznego zwycięzcy Francuza Stephane'a Peterhansela i drugiego przed rokiem Hiszpana Naniego Romy w teamie X-raid pojedzie m.in. Krzysztof Hołowczyc. Ale coraz głośniej mówi się, że głównymi faworytami będą dwaj byli zwycięzcy rajdu - Carlos Sainz (wygrał w 2010 r.) i Nasser al-Attiyah (zwyciężył rok później). Jeszcze trzy lata temu obaj - wtedy kierowcy Volkswagena - potrafili się posprzeczać po jednym z ostatnich etapów rajdu. Teraz Katarczyk zaprosił Hiszpana do zespołu, pilotem Sainza będzie były partner Al-Attiyaha Timo Gottschalk, za to jemu trasę będzie objaśniał były pilot Sainza Lucas Cruz.

Obaj kierowcy pojadą w niefabrycznym teamie Qatar Red Bull Rally Team samochodami Buggy budowanymi przez ostatnie miesiące w Kalifornii. Po raz pierwszy testowali samochody w listopadzie, więc nie poznali ich najlepiej, ale przewagę dają im przepisy techniczne, które tego rodzaju pojazdy traktują łagodniej niż mini z silnikami Diesla.

Wśród Polaków o miejsce w pierwszej dziesiątce powalczą Hołowczyc i motocyklista Jakub Przygoński. Adam Małysz, który tym razem pojedzie toyotą hilux, zapowiada walkę o pierwszą dwudziestkę. W holenderskim teamie De Rooy pojedzie ciężarówką mechanik Dariusz Rodewald, który w tym samym składzie wygrał zeszłoroczny rajd.

Więcej o: