Jeżdżę autem Małysza

Po czterdziestce pozbyłam się obowiązków, które szybko obracają się w niwecz, prasowania, sprzątania... Mam czas na pasję - mówi w magazynie ?Tylko dla dorosłych? Hanna Sobota, kierowca rajdowy. Przed pięćdziesiątką chce wystartować w Rajdzie Dakar
Wojciech Fusek: Pani jest kierowcą, czy kierowczynią?

Hanna Sobota: - A może kierownicą? Nie jestem zwolenniczką forsowanej dziś radykalnej zmiany języka, jestem kierowcą rajdowym.

Dla świętego spokoju? Feminizm w samochodowym świecie mógłby zaszkodzić?

- Świat jest piękny, bo są faceci i kobiety, i każdy ma coś do zrobienia. Ja nawet lubię szowinistyczne, męskie dowcipy, jeśli są dobre i opowiedziane we właściwym czasie. Też opowiadam takie o facetach. Z ich strony nigdy nie spotkałam się z poniżaniem, co najwyżej z nieuczciwą walką. Nie były to jednak próby eliminowania mnie dlatego, że jestem kobietą.

OK, przyjmuję, świat rajdowców nie jest straszny, ale nadal czegoś nie rozumiem. Na Pani stronie Sobota Rally czytam: instruktor narciarstwa, nurek, tenisistka, miłośniczka rajdów rowerowych...

- Bo ja mam chyba ADHD.

Ale mnie zastanawia dlaczego te piękne, bliskie przyrody sporty zamieniła Pani na opary spalin, duszne kabiny.

- Nie zamieniłam, wszystkie je uprawiam. Bez tenisa, nart nie mogłabym żyć...

Jak Pani godzi to z życiem rodzinnym? Wszedłem na lekarze.pl, a tam pochwały dla stomatolog Hanny Soboty.

- Skończyłam studia, urodziłam troje dzieci, odrobiłam swoją robotę. Po czterdziestce pozbyłam się obowiązków, które, niezależnie od włożonego wysiłku, szybko obracają się w niwecz, jak prasowanie, sprzątanie... Mam gosposię, bez której bym sobie nie poradziła. I teraz robię to, co mnie pasjonuje.

Dzieci zaakceptowały matkę, i bywają z niej dumne, a mąż nie tylko mnie toleruje, ale wręcz wspiera.

Zastanawiam się czasem, co by było, gdybym nie spotkała takiego faceta. Błogosławię dzień, gdy go poznałam. Pamiętam, że zaproponowałam mu, byśmy pojechali na narty, wtedy intensywnie jeździłam, byłam instruktorem. Ucieszył się. W górach zobaczyłam, że jedzie pługiem i pomyślałam "Hanka, w coś ty się wpakowała". Ale widać, był dla mnie ważny, bo nie uciekłam, tylko zaczęłam go uczyć. Dziś jeździ lepiej niż ja.

Lawiruję między pasjami a rodziną, wybaczają mi wiele, ale wiem, gdzie jest granica. Świetny pilot rajdowy powiedział mi, że jak chcę pojechać na Dakar, to muszę się temu poświęcić, a ja na to, że dużo mogę, ale z wakacji rodzinnych nie zrezygnuję. Wiem, co jest dla mnie ważne, a co najważniejsze. To zaleta życia po czterdziestce.

Cała rozmowa Wojciecha Fuska z Hanną Sobotą w najnowszym numerze magazynu "Tylko dla dorosłych"

Hanna Sobota: mama trójki dzieci. Od 2003 roku licencjonowany kierowca wyścigowy i rajdowy. Dentystka. Trenowała łyżwiarstwo figurowe, siatkówkę, wioślarstwo, narciarstwo. Nurkuje, żegluje. Pierwsza Polka w historii, która wystartowała w 24-godzinnym wyścigu samochodowym i ukończyła go. Na stronie Sobota Rally wybiła motto z Antoine'a de Saint-Exupery'ego: Przygoda spotyka nas wtedy, kiedy się w nią rzucimy.