Michał Kościuszko dla Sport.pl: Rajdy potrzebują swojego Berniego Ecclestone'a

- Zespół Ralliart Italia, z którym współpracuję, został oficjalnym zespołem fabrycznym MINI w mistrzostwach. Mam więc tam otwartą drogę. Zaczynają mnie kusić możliwością startu. Skorzystałbym z niej, ale obiecałem, że w tym roku znów pojadę w PWRC i na tym chcę się skupić. Cel jest jasno określony - mistrzostwo - mówi Michał Kościuszko, kierowca LOTOS Dynamic Rally Team, aktualny lider klasyfikacj PWRC w rajdowych mistrzostwach świata.
Poprzedni sezon załoga Michał Kościuszko/Maciek Szczepaniak (LOTOS Dynamic Rally Team) zakończyła na trzecim miejscu mistrzostw świata w klasyfikacji PWRC. Plany na ten rok są jeszcze bardziej ambitne. Zespół (jeżdżący przygotowywanym przez zespół Ralliart Italia Mitsubishi Lancerem Evo X) celuje w mistrzostwo. Na razie spisuje się bardzo dobrze. Po zwycięstwie w Rajdzie Monte Carlo Polacy prowadzą w klasie PWRC. W tym roku Kościuszko wystartuje jeszcze w Meksyku, Argentynie, Niemczech. Włoszech i Hiszpanii.

Krzysztof Girgiel: Rajdy straciły promotora (firmę North One Sport), zespoły przez kryzys mają mniej pieniędzy. Trudno w takich czasach być kierowcą rajdowym?

Michał Kościuszko: Trzeba myśleć o tym, by jak najlepiej wykonywać swoją pracę. Na pewne sprawy nie mamy wpływu. Musimy to zostawić za sobą i po prostu jak najlepiej przygotowywać się do kolejnych zawodów.

- Brak promotora WRC wpływa na budżety i plany kierowców?

- Dla nas nie ma to bezpośredniego znaczenia, ale mam nadzieję, że to początek czegoś nowego i lepszego. Każdy następny promotor będzie lepszy od tego, który był. Do tej pory promocji na arenie międzynarodowej było niewiele. Na razie staramy się popularyzować rajdy we własnym zakresie, jako zespół. Liczymy na to, że nowy nadawca wprowadzi do WRC nową jakość. Rajdy powinny być promowane tak samo jak Formuła 1.

- Czego brakuje rajdom, by odnieść komercyjny sukces jak F1?

- Rajdy potrzebują swojego Berniego Ecclestone'a. Człowieka, który chwyciłby to silną ręką. Nowoczesny menedżer umiałby zarządzać tym projektem i bardzo by pomógł w rozwoju dyscypliny. Kierowcy i zespoły dają z siebie wszystko. Potrzebny jest ktoś, kto pomógłby w promocji.

- Kilka zmian FIA już zrobiła. W WRC jeżdżą mniejsze auta, rajdy - tak jak w Monte Carlo - są wydłużane do pięciu dni. To zmiany na lepsze?

- Zmniejszenie mocy silników to dobry krok. Auta są tańsze w eksploatacji. Więcej zawodników może sobie pozwolić na jazdę tymi samochodami. Na rynku robi się więcej miejsc dla kierowców.

Natomiast wydłużanie rajdów to działanie w odwrotną stronę. To zupełnie niepotrzebne pomnażanie kosztów. Wiemy jaką mamy sytuację ekonomiczną. Powinniśmy wspólnie pracować nad tym, by ograniczać koszty. Bez tego rajdy nie będą się rozwijały. Dłuższym rajdom mówimy "nie".

- Cykl WRC, wzorem F1, otwiera się na nowe, rozwijające się rynki. W przyszłym sezonie pojawią się dwa nowe rajdy. Mówi się o Chinach, Rosji, Indiach lub Brazylii.

- Z mojego punktu widzenia to nie jest dobry kierunek, bo każdy rajd rozgrywany daleko to większy koszt. Z drugiej strony tam są duże pieniądze. Organizatorom w innych częściach świata zależy żeby ściągnąć do siebie ten kolorowy cyrk.

- Nowe rajdy trafią do cyklu kosztem klasycznych, europejskich eliminacji.

- Wolałbym te klasyczne rajdy, dobrze je znam. Ale w rajdach rozgrywanych daleko zawsze dobrze nam się jeździło. Startowaliśmy w Jordanii, Meksyku i Argentynie i robiliśmy tam dobre wyniki. Z punktu widzenia kierowcy - nie obawiam się tych rajdów. Jednak dla zespołu, który musi ponieść koszty wyjazdu na taki rajd, nie jest to optymalne rozwiązanie.

- W tym roku będziesz miał zupełnie innych rywali. W PWRC nie startują już Hayden Paddon i Patrik Flodin. Będzie się z kim ścigać?

- W mistrzostwach świata zawsze startują mocni zawodnicy. Lista zgłoszeń jest otwarta do 27 marca. Myślę, że zgłosi się jeszcze kilku groźnych zawodników. Na pewno nie zabraknie ciekawych pojedynków. Trasy WRC są trudne same w sobie. Nie można lekceważyć żadnego z rywali. Na pewno walka o mistrzostwo nie będzie spacerkiem. To jak szachy, które trzeba rozegrać na swoją korzyść.

- Twoje auto bardzo różni się od tego z poprzedniego sezonu?

- Wprowadziliśmy kilka zmian. Mamy nowe zawieszenie, nowe amortyzatory i nowy mapping silnika. Auto cały czas jest rozwijane. W trakcie sezonu na pewno wprowadzimy nowe elementy. Mamy topowy sprzęt i topowy zespół. Dlatego musimy zrobić topowy wynik.

- Czujesz się faworytem w PWRC?

- Czuję się gotowy do walki o mistrzostwo. Chcę zrealizować swoje marzenie, którym jest tytuł w PWRC, a później awans do klasy WRC.

- Miałeś już oferty przejścia do wyższej serii?

- Pojawiają się takie możliwości. - Zespół Ralliart Italia, z którym współpracuję, został oficjalnym zespołem fabrycznym MINI w mistrzostwach. Mam więc tam otwartą drogę. Zaczynają mnie kusić możliwością startu. Skorzystałbym z niej, ale obiecałem, że w tym roku znów pojadę w PWRC i na tym chcę się skupić. Cel jest jasno określony - mistrzostwo.

- Czujesz, że zespół na Ciebie stawia?

- Czuję się liderem zespołu, ekipa zapewnia mi wyjątkowe dobre warunki. Pomagają mi układać ścieżkę kariery. To nie jest projekt jednoroczny. Myślimy już o tym co zrobimy, jeśli uda nam się osiągnąć wymarzony tytuł.

- Wyobraźmy sobie, że zdobywasz ten tytuł. Co dalej?

- Do zdobycia mistrzostwa zostało jeszcze wiele kilometrów, wiele odcinków i wiele trudnych sytuacji. Gdyby udało się wygrać, to będę patrzył w stronę startów samochodem WRC. To jest moje marzenie, mój plan i chcę go zrealizować