Sport.pl

Porsche Supercup. Giermaziak wygrał w Spa

Jakub Giermeziak z Verva Racing Team wygrał drugi z rzędu wyścig w serii Porsche Supercup. Przed wakacyjną przerwą polski kierowca pierwszy raz w karierze triumfował na Hungaroringu, w niedzielę poznał smak zwycięstwa na torze w Spa i awansował na trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej.
W sobotę Giermaziak drugi raz w karierze wywalczył pole position. - Bardzo dziękuję zespołowi, bo planowanie sesji wyszło nam bardzo dobrze. Wyjeżdżaliśmy w najlepszych momentach i dobrze wykorzystaliśmy dostępne komplety opon, a samochód prowadził się też doskonale. Bardzo ważne jest też to, że zdobyliśmy kolejne punkty do klasyfikacji generalnej. Naszym celem na jutro jest oczywiście walka o zwycięstwo - mówił Polak po udanej sesji. Jak zapowiadał, tak zrobił.

Po świetnym starcie na suchym torze w Belgii zwycięstwo polskiego kierowcy nie było zagrożone ani przez moment. Tuż przed końcem wyścigu do Giermaziaka dopadł René Rast, ale udało się obronić prowadzenie. To drugi z rzędu triumf Polaka w serii Porsche Supercup.

Dzięki triumfowi w Belgii Giermaziak awansował na trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej i do prowadzącego Resty traci już tylko 11 punktów. Były lider serii Sean Edwards wyprzedza Polaka o 4 punkty.

Jakub Giermaziak po wyścigu:

Mój start znów nie był fantastyczny i do pierwszego zakrętu dojeżdżałem praktycznie za Patrickiem Huismanem, ale nie byłem w nastroju, aby kogokolwiek dzisiaj przepuszczać. Powiedziałem sobie, że na pewno przed nim nie zahamuję i zaczekałem, aż on zrobi to wcześniej. Ponieważ jechałem po wewnętrznej, byłem w uprzywilejowanej sytuacji. Później walka w tym wyścigu dla mnie się skończyła, aż do ostatniego okrążenia, kiedy dogonił mnie Rene Rast.

Patrick Huisman jest jednym z najtrudniejszych kierowców do wyprzedzenia. Nazywamy go żartobliwie jeżdżącą szykaną. Zapewne pomógł mi trochę w odniesieniu zwycięstwa, bo dosyć długo utrzymywał za sobą Nicka Tandy i Rasta. W tym czasie starałem się odjechać tak bardzo jak się dało i sądzę, że trochę w tym przesadziłem, bo zagotowałem przednie opony. Od szóstego-siódmego kółka Rast zaczął się zbliżać. Ja robiłem co mogłem, ale on i tak był o 0,6-0,8 sekundy szybszy. Na koniec okazało się, że to, co wywalczyłem na pierwszych okrążeniach ledwie starczyło, ale ostatecznie udało się wygrać wyścig i to jest dla nas najważniejsze.

Mówiłem już wcześniej, że druga połowa sezonu będzie należała do nas i tak jest. W trzech ostatnich wyścigach zdobyliśmy 62 punkty, czyli prawie komplet, więc jesteśmy bardzo zadowoleni. To zwycięstwo liczy się dla mnie trochę bardziej niż na Hungaroringu, gdzie było trochę łatwiej. Pokazaliśmy jednak w Belgii żre potrafimy być szybcy i na mokrym i na suchym torze.

Giermaziak wygrał kwalifikacje na torze w Spa  »


Więcej o: