Isinbajewa: Może odpuszczę sobie cały sezon

- Cały czas czuję presję. Jeżeli będę potrzebowała odpoczynku, mogę odpuścić nawet cały sezon - powiedziała Jelena Isinbajewa, po zajęciu czwartego miejsca w halowych mistrzostwach świata w lekkiej atletyce zakończonych w niedzielę w Dausze.

Isinbajewa zdominowała rywalizację w skoku o tyczce w ostatnim dziesięcioleciu. 27-krotnie poprawiała rekordy świata (na stadionie i w hali), zdobyła dwa złota olimpijskie i niezliczone tytuły mistrzostw świata i Europy.

Kolejny miała wywalczyć w Dausze. - Teraz myślę tylko o finale. Mój cel to wygrana i rekord świata - zapowiadała po piątkowych kwalifikacjach. Kwalifikacjach, które powinny dać jej dużo do myślenia. Rosjanka zaczęła je dopiero od czwartej wysokości, 4.55, i mało brakowało by nie zakwalifikowała się do finału. Przeleciała nad poprzeczką dopiero w trzeciej próbie.

Powtórka z Berlina

Ani kwalifikacje, ani MŚ z Berlina z 2009 roku nie osłabiły wiary Isinbajewej we własne możliwości. Na zeszłorocznych mistrzostwach w Niemczech Rosjanka sprawiła jedną z największych sensacji imprezy, nie zaliczając żadnej wysokości. Złoto zdobyła wówczas Anna Rogowska.

Brąz zdobyty w Dausze Polka także po części zawdzięcza Isinbajewej. Rosjanka po zaliczeniu w pierwszym podejściu 4.60 podeszła dopiero do wysokości 4.75. Strąciła ją trzykrotnie i zakończyła konkurs na czwartej pozycji, wcześniej bowiem trzy zawodniczki pokonały wysokość 4.70.

- Jest trochę problemów, z którymi muszę sobie poradzić - przyznała Rosjanka po zawodach. - Może nie przeanalizowałam dobrze tego co się stało w Berlinie. Może po prostu jestem zmęczona psychicznie - dodała.

- Cały czas czuję presję. Cały czas czuję, że mam być najlepsza, wygrywać medale - skarżyła się. - Potrzebuję odpoczynku. Możliwe, że odpuszczę cały tegoroczny sezon - zszokowała dziennikarzy na koniec.

4.70 dało brąz Annie Rogowskiej ?

Więcej o: