W obecny weekend odbywają się zawody World Relays w Gaborone, gdzie nie brakuje polskich sportowców. Tak jest m.in. w przypadku sztafety panów 4x100 metrów, która w składzie Jakub Lempach, Mateusz Siuda, Patryk Krupa i Dominik Kopeć rywalizowała w niedzielne popołudnie w eliminacjach do finału.
Nasi reprezentanci ukończyli bieg z czasem 39.61 s, co było piątym wynikiem - za pierwszą Jamajką (38.14), drugą Belgią (38.40), trzecią Nigerią (38.50) i czwartą Francją (38.83). Co jasne - nie dał on awansu do finału, a i tak chwilę po biegu Polacy zdyskwalifikowani.
Zobacz również: Grożą jej lata wykluczenia, bo bała się otworzyć drzwi. Mistrzyni nad przepaścią
"Polacy zdyskwalifikowani za przekroczenie strefy zmian. (niewiele to zmienia, bo czas był słaby - i tak nie był zaliczany do rankingu kwalifikacyjnego na ME, w którym Polacy mają świetną sytuację)" - przekazał Tomasz Spodenkiewicz, który prowadzi profil Athletic News na portalu X.
W finale sztafety 4x100 m najlepsi byli Amerykanie (37.43) przed RPA (37.49) i Niemcami (37.76).
"Polska kończy World Relays bez medalu, z 3 kwalifikacjami na mistrzostwa świata w Pekinie, bez awansu na Ultimate Championships. Występ słaby (cieszy kwalifikacja na mś sztafety 4 x 100 pań, awans w sztafetach 4 x 400 kobiet i mikst to formalność, Polska należy do światowej czołówki w tych dwóch sztafetach i nawet przy wpadce tutaj - której nie było - byłaby zapewne kwalifikacja z rankingu czasów)" - przekazał Spodenkiewicz w podsumowaniu zawodów.