Nie ma na świecie drugiego tak rozchwytywanego lekkoatlety jak Armand Duplantis. Szwed jest dwukrotnym złotym medalistą olimpijskim, trzykrotnym mistrzem świata oraz czternastokrotnym rekordzistą globu.
Pierwszy raz rekord świata w skoku o tyczce pobił przed sześcioma laty w Arenie Toruń, notując wynik na poziomie 6,17 m. Teraz ponownie wystartuje w tym miejscu podczas nadchodzących Halowych Mistrzostw Świata.
- Toruń to specjalne miejsce dla mnie. Zawody, w których po raz pierwszy pobiłem rekord świata, zapamiętam na zawsze. Właśnie w Polsce poczułem coś niezwykłego. Był to z pewnością jeden z najlepszych, najbardziej wyjątkowych i najważniejszych momentów w mojej karierze. Mam wspaniałe wspomnienia - przyznał w rozmowie z portalem WP SportoweFakty.
Szwedzki tyczkarz jest niezwykle popularny w Polsce, a kibice go uwielbiają. Jak sam podkreślił, często nie może odpędzić się od fanów, którzy chcą sobie zrobić z nim zdjęcie czy choć przez chwilę porozmawiać. Nie przeszkadza mu jednak to.
- Po prostu Polacy kochają lekkoatletykę. Kiedy tu jestem, przekonuję się o tym na każdym kroku. Mnóstwo ludzi prosi o zdjęcie lub autograf, to bardzo miłe. Skacząc w Polsce czuję taką wyjątkową więź z kibicami, są wspaniali. Zupełnie mnie to jednak nie dziwi, bo wiem, jak ważna jest dla polskich kibiców lekkoatletyka, jakie macie tradycje. Macie bardzo mocną reprezentację, wielu wspaniałych zawodników odnoszących sukcesy - powiedział 26-latek.
- Macie niesamowite obiekty, wspaniałą publiczność, która potrafi stworzyć w czasie zawodów fantastyczną atmosferę. Mój pierwszy rekord pochodzi z Torunia, tam wszystko się zaczęło. Jest on dla mnie wyjątkowy, bo na zawsze będzie tym pierwszym. Uwielbiam skakać w Polsce i mam nadzieję, że w przyszłości będę miał do tego jeszcze więcej okazji - dodał.
Armand Duplantis będzie niekwestionowanym faworytem do zdobycia złotego medalu HMŚ. Zawody odbędą się w dniach 20-22 marca, a w przypadku Szweda możemy spodziewać się kolejnej próby pobicia rekordu globu. Ten obecnie wynosi 6,27 m w hali, a aż 6,30 m na stadionie. Chrapkę na wymazanie tych liczb z kart historii ma także Emmanouil Karalis.
Zobacz też: Bukowiecka najlepsza! W finale pokazała, kto tu rządzi