W Tokio trwają mistrzostwa świata w lekkoatletyce. Polscy kibice w poniedziałkowe popołudnie mogli emocjonować się finałem z udziałem polskiej biegaczki. Mowa o Pii Skrzyszowskiej, która po świetnym biegu półfinałowym awansowała do decydujących zmagań na 100 metrów przez płotki.
Skrzyszowska przyleciała do Tokio na swoje trzecie mistrzostwa świata w karierze. W dwóch poprzednich startach dochodziła do półfinałów - w 2022 roku w Eugene pobiegła 12,62, zaś rok później w Budapeszcie - 12,71. Tym razem spisała się lepiej.
W swoim półfinałowym biegu - drugim w kolejności - pobiegła 12,53 i choć nie zajęła żadnego z dwóch pierwszych miejsc, które dawały bezpośredni awans do finału, z nadziejami mogła spoglądać na rywalizacje w trzecim biegu. Jej wynik okazał się wystarczający do wejścia do finału.
W nim nie zabrakło uznanych nazwisk. Z czwartym czasem do finału weszła obrończyni tytułu Danielle Williams (12,44). Z trzema najlepszymi czasami zakwalifikowały się Nigeryjka Tobi Amusan (12,36), Amerykanka Grace Stark (12,37) i jej rodaczka Masai Russell (12,42).
W finale Skrzyszowska nic nie musiała. Nie była w gronie faworytek. Wystartowała kapitalnie i początkowo dotrzymywała tempa czołowym zawodniczkom. Ostatecznie ukończyła zmagania na 5. pozycji. To bardzo dobry wynik i jedno z największych osiągnięć w jej życiu. Nasza lekkoatletka uzyskała rezultat 12.49 s.
Zwyciężyła Ditaji Kambundji z czasem 12.24. Podium uzupełniły rekordzistka świata - Tobi Amusan (12.29 s), później byłą Grace Stark (12.34 s). Skrzyszowską wyprzedziła jeszcze złota medalistka olimpijska Masai Russell (12.44)