Tłusty czwartek to dla wielu osób bardzo przyjemny dzień w roku. Jak to się mówi, pączki i faworki tego dnia "nie tuczą", więc można na ten czas zapomnieć o słowach takich jak "dieta" czy "kalorie" i uczcić zwyczaj obchodzony przy okazji ostatniego dnia przed wielkim postem w kalendarzu chrześcijańskim. W tym roku tłustym czwartkiem był 27 lutego.
Oczywiście podstawowym elementem tego dnia są pączki, ale dla wielu osób równie istotne, a nawet czasem istotniejsze, są faworki. Na oficjalnym koncie Polskiego Związku Lekkiej Atletyki na Instagramie przy okazji tłustego czwartku pojawił się filmik, w którym nasi czołowi lekkoatleci zdradzają, czy tegoż dnia wolą pączki, czy może jednak faworki. Obie te rzeczy w sportowej diecie raczej się za często nie pojawiają, ale to nie znaczy, że nie ma ich wcale (sportowiec też człowiek).
Na nagraniu wypowiedzieli się reprezentanci różnych dyscyplin. Większość z nich, m.in. Justyna Święty-Ersetić (bieganie), Konrad Bukowiecki (pchnięcie kulą) czy Pia Skrzyszowska (sprint) dość zdecydowanie wskazała na pączki (przysmak ten wygrał 8:3). Na faworki wskazał choćby płotkarz Jakub Szymański, zaznaczając, że akurat w ten dzień unika obu słodkości. Największą furorę zrobiła jednak Ewa Swoboda. Sprinterka ze śmiertelnie poważną miną stwierdziła "nie lubię ani pączków, ani faworków".
W komentarzach kibice zwrócili uwagę właśnie przede wszystkim na wypowiedź Swobody, choć odbiór było oczywiście bardzo pozytywny. "Ewa pozamiatała", "Ewa jak zawsze kontrowersyjnie", "I od teraz nikt nie lubi pączków ani faworków" - to niektóre z komentarzy. Za to jeden z użytkowników Instagrama żartobliwie (dorzucił roześmianą emotkę) stwierdził, że za kalanie polskiej tradycji Ewa powinna zrzec się obywatelstwa.