Polska gwiazda kończy karierę! "Mam poczucie, że zrobiłam wszystko"

Patrycja Wyciszkiewicz-Zawadzka przez lata była częścią kobiecej sztafety 4x400 m, zdobyła wiele medali imprez międzynarodowych. Ale w końcu postanowiła powiedzieć "pas" i zakończyć karierę. Problemy zdrowotne nie oszczędzały naszej biegaczki. - Nie chcę się zastanawiać, czy mogę iść na spacer - mówiła w rozmowie z WP SportoweFakty, odsłaniając kulisy swojej decyzji.
.Mistrzostwa Europy w Lekkoatletyce Berlin 2018
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Patrycja Wyciszkiewicz-Zawadzka należała do grupy słynnych "Aniołków Matusińskiego". W latach 2017-2019 wywalczyła pięć medali międzynarodowych imprez mistrzowskich. Została mistrzynią Europy na stadionie i w hali w sztafecie 4x400 m, zdobyła brąz i srebro mistrzostw świata na tym samym dystansie. Na koncie ma też halowe wicemistrzostwo świata.

Zobacz wideo Wojciech Nowicki o tym, co się nie udało w sezonie olimpijskim: Czasem czynniki zewnętrzne zagrają

"Aniołek Matusińskiego" kończy karierę

W ostatnich latach Wyciszkiewicz-Zawadzka miała sporo problemów zdrowotnych. Operacje i rehabilitacje kosztowały ja fortunę. Straciła przez to igrzyska olimpijskie w Tokio, na których kobieca sztafeta zdobyła srebro. Wystąpiła na mistrzostwach świata w Budapeszcie w 2023 r., ale zabrakło jej na IO w Paryżu. 6 grudnia oficjalnie poinformowała o zakończeniu kariery sportowej, nieco ponad miesiąc przed 31. urodzinami. Dziś chce się skupić na rozwoju kariery na uczelni oraz na sporcie wśród dzieci i młodzieży.

 

-  Na pewno była to decyzja przemyślana, nie podjęłam jej z dnia na dzień. Trochę "ważyłam" ten moment, wahałam się, bo rozważałam jeszcze przygotowania do sezonu halowego i mistrzostw Polski. Natomiast w ostatnim czasie otworzyły się nowe możliwości, które wszystko przyspieszyły. Od początku kariery akademickiej pracuję na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu, a od jakiegoś czasu jeszcze w miejskim wydziale sportu w Poznaniu jako zastępca dyrektora. Zajmuję się zarządzaniem oraz sportem dzieci i młodzieży - powiedziała w rozmowie z WP SportoweFakty.

Zobacz też: Polska w grupie marzeń! Kapitalne losowanie. Lepiej się nie dało

Lata walki o powrót do zdrowia kosztowały lekkoatletkę aż 130 tys. zł, przeszła aż cztery operacje nóg. Nie miała jednak gwarancji powrotu do formy i dawnych wyników. - Starałam się odpowiedzieć na pytanie: czy chcę jeszcze raz ryzykować kolejną operacją, bez gwarancji, że się uda wrócić na szczyt. I doszłam do wniosku, że nie chcę rezygnować z aktywności w dalszym życiu. Nie chcę się zastanawiać, czy mogę iść na spacer. Nie chciałam się obudzić za kilka lat i tego żałować - przyznała.

Choć nie osiągnęła wszystkiego, co chciała, to Wyciszkiewicz stwierdziła wprost, że sportowo czuje się spełniona.

- Mam poczucie, że zrobiłam wszystko. Nie mam tu żadnych wątpliwości. Wróciłam po bardzo poważnych operacjach, pojechałam na ostatnie mistrzostwa świata do Budapesztu. To mi daje poczucie spełnienia - oceniła.

Więcej o: