2024 rok wykonaniu Natalii Bukowieckiej był naprawdę imponujący! Najpierw nasza reprezentantka zgarnęła złoty medal mistrzostw Europy w Rzymie w biegu na 400 metrów, a następnie sięgnęła po brązowy krążek na tym samym dystansie podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu. Gdyby tego było mało, ustanowiła nowy rekord kraju (48,98 s), który później sama pobiła (48,90 s). Ponadto Bukowiecka kapitalnie spisywała się na mityngach, regularnie łamiąc barierę 50 sekund.
W międzyczasie lekkoatletka była w trakcie przygotowań do ślubu z Konradem Bukowieckim. Nie od dziś wiadomo, że to jeden z najpopularniejszych związków w polskim sporcie. Po miesiącach zapowiedzi 28 września Bukowiecki i Kaczmarek nareszcie stanęli na ślubnym kobiercu. Ceremonia odbyła się w miejscowości Wilimy nad jeziorem Dadaj ok. 50 km od Olsztyna. Na liście gości znalazło się kilku przedstawicieli świata sportu, takich jak tyczkarz Piotr Lisek, Marcin Gortat czy Justyna Święty-Ersetic i Angelika Kuśnierz.
Jeszcze przed wyjściem za mąż brązowa medalistka igrzysk olimpijskich zapowiadała, że zmieni nazwisko. Tegoroczne sukcesy osiągała pod panieńskim nazwiskiem Kaczmarek, jednak teraz trzeba przyzwyczaić się, że 26-latka nazywa się Natalia Bukowiecka. Niektórzy - szczególnie w mediach społecznościowych - zarzucali biegaczce, że podjęła złą decyzję w tej sprawie. Co na to sama zawodniczka?
- Trochę nie rozumiem tych pytań. To jest dla mnie dziwne, dlaczego ludzie się tym interesują. Może nawet nie chodzi o same pytania, ale komentarze, że zrobiłam źle. Wydaje mi się, że to moja sprawa i nikt nie powinien tego oceniać - stwierdziła Natalia Bukowiecka w rozmowie z portalem WP SportoweFakty. Przy okazji przyznała również, że oba krążki przywiezione z mistrzostw Europy i igrzysk są dla niej niezwykle cenne.
- Może medal igrzysk jest cenniejszy i to była główna impreza tego roku, ale ten bieg z Rzymu zrobił na mnie teraz wrażenie. Tak naprawdę trochę o tym zapomniałam, nie miałam nawet dużo czasu, żeby celebrować ten medal i rekord Polski. Skupiałam się na wyłączeniu emocji i dalszym treningu. Ale wiem, że to był wyjątkowy moment - dodała. W przyszłym roku czekają nas kolejne wielkie imprezy lekkoatletyczne, takie jak halowe mistrzostwa świata oraz Europy.
- Chciałabym wystartować na HME w Apeldoorn, taki mamy z trenerem plan, ale zobaczymy, czy się uda. Myślę, że odpuszczę HMŚ w Nankinie. Chiny to jednak bardzo daleko, a potem i tak w tym kraju mamy już w maju mistrzostwa świata sztafet. A konkurencja nie śpi, tam musimy być gotowe na bardzo szybkie bieganie - mówiła w rozmowie ze wspomnianym źródłem.