Polska kadra ma dość. Te słowa mówią wszystko. "Najgorzej zorganizowane mistrzostwa"

Lekkoatletyczne mistrzostwa Europy w Rzymie dobiegły końca. Nasza reprezentacja przywiozła ze stolicy Włoch sześć medali i mnóstwo niezbyt przyjemnych wspomnień. Te drugie związane są głównie z organizacją imprezy. Niechlujność oraz chaos dały się we znaki zawodnikom, dziennikarzom i kibicom. W język nie gryzły się Ewa Swoboda i jej koleżanki ze sztafety 4x100 m, które jasno dały do zrozumienia, co o tym wszystkim sądzą.

Mistrzostwa Europy w Rzymie dobiegły wczoraj końca. Polacy zdobyli na nich sześć medali, po dwa z każdego kruszcu. To dość rozczarowujący wynik, zwłaszcza że dwa lata temu w Monachium było ich aż czternaście. Warto jednak zauważyć, że w tym roku europejski czempionat to zaledwie przystawka przed igrzyskami w Paryżu i dla wielu zawodników to jedynie etap przygotowań. Gotowi z kolei na pewno nie byli organizatorzy całej imprezy. Wyjazd z Rzymu bez wątpienia wywołuje u wielu osób silną ulgę. Dlaczego?

Zobacz wideo Lewandowski podszedł do kibiców i się zaczęło! Totalne szaleństwo w Niemczech

Koszmar wszystkich zaangażowanych

Internet bez możliwości przesyłu plików, reglamentacja wody dla dziennikarzy, trybuny kompletnie zaniedbane z mchem między siedzeniami i pozostałościami po innych imprezach (m.in. zużyte prezerwatywy i resztki skrętów z marihuaną). Do tego chaos organizacyjny z dojazdem zawodników na treningi oraz wszechobecny brud. To tylko część problemów, jakie napotkali we Włoszech lekkoatleci, kibice oraz dziennikarze. Tak opisywali to członkowie redakcji TVP Sport, która transmituje zawody w Polsce.

Z relacją obecnych na miejscu dziennikarzy w pełni zgodziła się Ewa Swoboda. Nasza czołowa sprinterka wywalczyła w stolicy Włoch srebrny medal w biegu na 100 metrów, ale mistrzostw jako całości z pewnością miło nie wspomni. Polka ostro krytykowała organizatorów za zorganizowanie ceremonii medalowej grubo po godzinie 23, podczas gdy już następnego dnia miała pobiec w sztafecie 4x100 metrów. Niewyspana Swoboda ostatecznie i tak się za wiele nie nabiegała, bo Polki popełniły błąd przy przekazywaniu pałeczki, przez co nie ukończyły biegu. Ale niesmak pozostał.

Swoboda i Cimanouska wściekłe na organizatorów

Natomiast w rozmowie z TVP Sport, wicemistrzyni Europy jeszcze dosadniej wyraziła swoje zdanie na temat organizacji całych mistrzostw. "To są najgorzej zorganizowane mistrzostwa, na jakich byłam w życiu, choć już od 2013 roku jestem na mistrzostwach Europy czy mistrzostwach świata. Mam nadzieję, że we Włoszech już się nic nie odbędzie" - stanowczo stwierdziła Swoboda.

Przekazała potem mikrofon stojącym obok koleżankom ze sztafety, a Kryscina Cimanouska podkreśliła, że przed biegiem na 200 metrów nie było nawet za bardzo nic do zjedzenia. "Jadły szynkę z kurczaka na obiad. Zamiast porządnego mięsa była szynka" - powiedziała wicemistrzyni Europy na 100 metrów. Polki podkreśliły także, że dogadanie się tutaj z kimkolwiek z organizatorów jest praktycznie niemożliwe.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.